http://www.zdzislawkulis.ecom.com.pl/

Emilia Molska nie żyje

na spotkaniu we Dworze w Odonowie, pierwsza od lewej ś.p. Emilia Molska (fot. zbiory autora)


W minionych dniach dotarła do mnie smutna wiadomość. W dniu 14 marca we wtorek w szpitalu w Pińczowie zmarła w wieku 84 lat EMILIA MOLSKA zamieszkała w Kazimierzy Wielkiej. Długoletnia nauczycielka języka polskiego w Liceum Ogólnokształcącym w Kazimierzy Wielkiej; wychowawca wielu pokoleń młodzieży była założycielką młodzieżowego Klubu Hades, instruktorką Związku Harcerstwa Polskiego. Była wyróżniona wieloma odznaczeniami państwowymi i organizacyjnymi. Znana w Kazimierzy Wielkiej jako profesor Molska.

Będąc na emeryturze zajmowała się życiem kulturalnym miasteczka organizując różne spotkania m.in. w Odonowskim Towarzystwie Kulturalnym mieszczącym się we Dworze w Odonowie gdzie i ja byłem uczestnikiem wielu spotkań poetyckich, w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Kazimierzy Wielkiej, a także w Kazimierskim Ośrodku Kultury, gdzie działaliśmy wspólnie w Klubie Seniora oraz odbywaliśmy coroczne spotkania Maryjne organizowane w budynku byłego przedszkola, a także wiele innych niecyklicznych spotkań, które traktowaliśmy jako rozrywkę, a równocześnie wynosiliśmy z nich dużo nieznanej wiedzy, a przede wszystkim uśmiech i radość.

 

list p. Emilii (fot. zbiory autora)


Przez te wszystkie lata wspólnych spotkań nie zauważyłem u niej zdenerwowania na kogoś lub coś. Zawsze miły uśmiech i cieple słowa często pełne humoru. Nie tak dawno, bo około pół roku temu złożyłem Pani profesor życzenia imieninowe dedykując jej jeden z moich wierszy, a było to na jednym ze spotkań we Dworze w Odonowie za co Pani profesor zaraz mi podziękowała. Pomimo, że często się spotykaliśmy, Pani profesor przysłała mi jeszcze podziękowanie listowne przez co sprawiła mi wielką radość, które załączam do niniejszego artykułu w całości. Świadczy to o bliskiej przyjaźni z Panią profesor i wspólnych spotkaniach w gronie wielu osób w celu krzewienia kultury w naszym miasteczku.

W podzięce za te radosne spotkania napisałem wiersz pt. "Pani profesor Molskiej na ostatnią drogę", który prezentuję poniżej.

Pani profesor Molskiej na ostatnią drogę

Jeszcze nie tak dawno była z nami.
Wspólnie dzieliliśmy smutki i radości.
Wspólnie dzieliliśmy się małymi sukcesami,
Które dawały nam dużo przyjemności.

Od lat pięćdziesiątych wieku ubiegłego
W Liceum jako polonistka pracowała,
Ucząc młodzież języka polskiego
Ojczystą mowę i wiedzę o niej młodzieży wpajała.

A kiedy dożyła zasłużonej emerytury
Nie straciła łączności z uczniami,
Biorąc sobie na cel rozpowszechnianie kultury
Organizowanymi w tym celu spotkaniami.

Nie zapomniała o prężnie działającym Hadesie,
Który to będąc jeszcze nauczycielką założyła,
A kazimierska kultura była w jej interesie
I pragnęła by się w naszym miasteczku krzewiła.

W ostatnich latach była współtwórcą Reyady w bibliotece
I spotkań poetyckich we Dworze w Odonowie.
Czytając wiersze polskich poetów mieliśmy ich w opiece,
Zachowując pamięć o każdej znanej osobie.

Działała w Klubie Seniora ze starszymi osobami
Wykorzystywała przy tym wiedzę i umiejętność swoją
Spotykając się w Domu Kultury wieczorami
Była naszą ostoją.

To jest tylko mała cząstka jej społecznej działalności
Bo nie sposób opisać wszystkiego co czyniła,
A robiła bardzo wiele podczas jej długiej przeszłości
Za co skromnymi odznaczeniami wyróżniona była.

Jeszcze dużo planów na najbliższą przyszłość miała,
A konkretnie na rok bieżący.
Ale nagła choroba jej plany pokrzyżowała
I odeszła od nas, tak po prostu, jak kwiat więdniejący.

Już nigdy nie zasiądziemy przy wspólnym stole.
Już nigdy nie będziemy czytać "Dziadów" Mickiewicza,
Już nigdy nie będziemy puszczać wianków uwitych przez nią w mozole
Na wodę kazimierskiego zalewu, który pięknością zachwyca.

Już nigdy nie zasmakujemy jej ciasteczek, które wypiekała
I przetworów przynoszonych w słoikach na spotkanie.
Już nigdy nie posłuchamy piosenek, które nam śpiewała
I nigdy nie posłuchamy jej głosu ciepłego jak Harfy granie.

Niestety, nagle się skończyło, to co było onegdaj
I nadeszła chwila naszego tymczasowego rozłączenia.
Jednakże rozchodząc się nie mówimy żegnaj,
Tylko wołamy: Emilio! Do zobaczenia!

Zdzisław Kuliś; Donosy, 15 marzec 2017 rok

Uroczystość pogrzebowa rozpoczęła się mszą świętą 18 marca o godzinie 9.00 w kościele Miłosierdzia Bożego w Kazimierzy Wielkiej, a następnie o godzinie 14.30 w kościele św. Stanisława w Ręcznie k. Piotrkowa Trybunalskiego po czym nastąpiło odprowadzenie Zmarłej na miejsce wiecznego spoczynku.

zdjęcia z pogrzebu (fot. zbiory autora)


Żyłam bo chciałeś, umarłam bo kazałeś, zbaw mnie bo możesz.

Zdzisław Kuliś
Kazimierza Wielka, 21-03-2017

 

Życzenia imieninowe dla pana marszałka

(fot. Stowarzyszenie Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza)
proszowiccy hodowcy wręczają drobne prezenty, przemawia prof. dr hab. Andrzej Dubiel
(fot. Stowarzyszenie Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza)
życzenia składają panie z KGW w Kościelcu
(fot. Stowarzyszenie Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza)
Zdzisław Kuliś wręcza obraz dworku w Donosach w którym mieszkał
(fot. Stowarzyszenie Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza)

Kraków, 22-04-2017

Hodowcy z Proszowic zrzeszeni w Proszowickim Stowarzyszeniu Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza udali się w czwartek 20 kwietnia złożyć wicemarszałkowi województwa małopolskiego Wojciechowi Kozakowi imieninowe życzenia, które przypadają na dzień 23 kwietnia. Delegacja czternastu osób zebrała się przed Paleo w Opatkowicach, a stamtąd specjalnym busem wspólnie pojechała do Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie.

Tam zostali przyjęci przez wicemarszałka, któremu nie szczędzili miłych słów i pięknych kwiatów z okazji corocznego święta. Wręczyli też drobne prezenty, a jednym z nich była encyklopedia ptaków, którą wręczył prezes Waldemar Bucki. Zdzisław Kuliś z miejscowości Donosy k. Kazimierzy Wielkiej, kazimierski poeta regionalista w województwie świętokrzyskim, który również jest członkiem proszowickiego Stowarzyszenia wręczył obraz dworku, w którym kiedyś mieszkał ze swojej miejscowości. Niestety dworek już nie istnieje.

Piękną mowę z życzeniami dla solenizanta wygłosił prof. dr hab. Andrzej Dubiel aktywny działacz stowarzyszenia. Były też życzenia od Koła Gospodyń Wiejskich z Kościelca oraz OSP. Nie obyło się bez odśpiewania tradycyjnego "Sto lat" przy akompaniamencie harmonii, z którą świetnie sobie radził Jerzy Kuropatwa. Pan marszałek od wielu lat jest związany z Proszowickim Stowarzyszeniem Hodowli Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza, które swą postawą i zaangażowaniem wspiera, biorąc czynny udział w jego działalności.

Te kilkadziesiąt minut spotkania były świetną okazją do wymiany zdań na temat hodowli, a także i ochrony zwierzyny łownej. W tym, miejscu należy nadmienić, że marszałek jest też hodowcą i w tej dziedzinie ma duże osiągnięcia. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego panie Marszałku, a przede wszystkim dużo zdrowia.

Ewelina Adamska

goście przy stole (fot. Stowarzyszenie Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza)

delegacja z Proszowic przybyła z akordeonistą (fot. Stowarzyszenie Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza)

 

Tradycyjnie i towarzysko

widzowie oglądający makietę (fot. zbiory autora)
makieta panoramy racławickiej (fot. zbiory autora)
Agnieszka Styczeń - chwila wytchnienia (fot. zbiory autora)

Niezwojowice, 27-04-2017

W związku z przypadającą w tym roku 200. rocznicą śmierci Tadeusza Kościuszki, rok 2017 ogłoszony został Rokiem Tadeusza Kościuszki. Pamiętają o tym kazimierscy seniorzy, skupieni w Klubie Seniora działającym w Kazimierskim Ośrodku Kultury, którzy w piękny, słoneczny, aczkolwiek zimny dzień w poniedziałek 24 kwietnia udali się do Niezwojowic w gminie Pałecznica w województwie małopolskim do gospodarstwa ekologicznego państwa Królów propagujących również tradycje historycznej bitwy pod Racławicami.

Wielkim zainteresowaniem cieszy się makieta bitwy wykonana przez gospodarza Janusza Króla, którą oglądając wzbudzamy swoją wyobraźnię o tej zaciętej, historycznej walce. Jak wygląda makieta? Otóż jest to koło o średnicy około siedmiu metrów, którego wnętrze jest wypełnione materiałem stabilnym, na którym odtworzone jest ukształtowanie terenu pól racławickich wraz z drzewami, licznymi pagórkami, a nawet słynnym wąwozem w którym toczyła się zażarta walka. Na tym ruchomym kole jest ponad 300 figur żołnierzy, koni, armat, szabli, kos, domów, stodół, zabudowań gospodarczych i innych, tak rozstawionych, że obracając się wolniutko mamy możliwość oglądania bitwy jak gdyby na żywo. Jest również sam naczelnik Kościuszko i oczywiście Bartosz Głowacki.

Po przyjeździe do Niezwojowic zostaliśmy powitani przez gospodarzy: panią Danutę i Janusza Królów i ich córkę Agnieszkę. Pierwszym punktem programu było obejrzenie makiety bitwy racławickiej, co wzbudziło u widzów duży zachwyt. Makieta wspomniana ma to do siebie, że oprócz jej oglądania słyszymy nagrany głos lektora, który krok po kroku ciepłym głosem objaśnia nam to co widzimy.

>
zespół muzyczny Gorzkowianie (fot. zbiory autora)
Zdzisław Kuliś wręcza zdjęcie p. Danucie Król (fot. zbiory autora)
W dalszym punkcie obejrzeliśmy piękne obrazy namalowane farbą olejną z poszczególnych ksiąg Pana Tadeusza Adama Mickiewicza, a po tym obejrzeliśmy wspaniały obraz o rozmiarach około 2x2 metra przedstawiający życie rodziny pszczelej. Należałoby przy tym wspomnieć, że państwo Królowie prowadzą także hodowlę pszczół, a z tego co wiem duży w tym wkład ma również pani Agnieszka. Po obejrzeniu tego obrazu i oczywiście objaśnianiu przez lektora wszystkich etapów ich życia zapewne każdy z nas dowiedział się jaką pracę pszczoły muszą wykonać, aby wyprodukować miód, ten miód, który my im podbieramy i się delektujemy. Oczywiście dosłownie, bo pani Agnieszka każdego z nas częstowała wafelkiem z miodem.

A potem poszliśmy do domu, a konkretnie do salonu w którym biesiadowaliśmy, a tam można było skosztować różnego rodzaju ciast, oczywiście miodu, a nawet i pierogów, których i ja skosztowałem korzystając z poczęstunku pani Danuty i herbatki słodzonej miodem. Smakosze kawy popijali kawę, ale ja wolałem herbatkę.

Podczas biesiady zdarzył się nieprzewidziany, aczkolwiek bardzo przyjemny fakt. W pewnym czasie poprosiłem o chwilę ciszy i prosząc panią Danutę Król, aby podeszła bliżej ogłosiłem, że wręczę jej skromny upominek. A kiedy zrobiła się cisza jak makiem zasiał i pani Danuta podeszła wręczyłem jej duże zdjęcie formatu A-4 oprawione w ramkę, które zrobiłem na festiwalu w Proszowicach we wrześniu ubiegłego roku, które wcześniej podnosząc do góry zaprezentowałem wszystkim zebranym. A cóż było na tym zdjęciu? Na tym zdjęciu była pani Danuta jako księżna i pan Jan Pajka jako książę, którzy na festiwalu grali rolę pary książęcej. Będzie pamiątka - pomyślałem.

>
seniorzy śpiewają pieśni patriotyczne (fot. zbiory autora)

Agnieszka Styczeń pod której kierownictwem działa Klub Seniora przy Domu Kultury zadbała o sporządzeniu śpiewnika pieśni patriotycznych, który rozdała obecnym jako pomoc do śpiewania tych pieśni. Więc najedzeni i wypoczęci wzięliśmy śpiewniki w dłonie i zaczęło się śpiewanie. Ale jakże tak śpiewać bez akompaniamentu? Ale i o tym pomyślano. Akompaniament był, jeszcze jaki. Niemal cala kapela w liczbie pięciu muzyków Gorzkowian grała znane patriotyczne piosenki, a my śpiewając przeżywaliśmy te chwile, kiedy nasi dziadowie i pradziadowie walczyli.

Po ponad dwugodzinnym posiedzeniu i obejrzeniu jeszcze ciekawych rzeźb i obrazów oraz zrobieniu sobie pamiątkowych zdjęć przyszedł czas na powrót.

Zdzisław Kuliś

XVII Turniej Jednego Wiersza "O Laur Wespazjana Kochowskiego"

przemawia Antoni Moś (fot. zbiory autora)

Donosy, 29-04-2017

Chcąc mówić o tak szczytnym przedsięwzięciu jakim jest turniej jego imienia nie sposób nie napisać chociażby tylko kilka zdań na temat życia i twórczości Wespazjana Kochowskiego, bo zapewne wiele osób tak w powiecie proszowickim jak i kazimierskim, a może nawet i ościennych o tym wspaniałym człowieku nic nie wie, albo niewiele.

Otóż Wespazjan Kochowski herbu Nieczuja (ur. w 1633 roku w Gaju koło Waśniowa w ziemi sandomierskiej, zm. 6 czerwca 1700 roku w Krakowie) - jeden z najwybitniejszych historyków i poetów polskiego baroku. Najbardziej typowy przedstawiciel filozofii i literatury sarmackiej. Związany z Goleniowami, w których posiadał otrzymany od ojca majątek. W 1695 roku ufundował w Goleniowach "Szpital" - przytułek dla starszych, schorowanych chłopów niezdolnych do ciężkiej pracy na roli. Poeta pozostawił po sobie wiele cennych wierszy, fraszek, Psalmodię polską, a także historyczno - pamiętnikarskie Roczniki.

Aby podtrzymywać pamięć o tym wspaniałym poecie i można by powiedzieć człowieku wielkiego serca, przed siedemnastu laty zrodziła się myśl, aby w jakiś sposób przedłużać pamięć o nim i w ten sposób powstał coroczny Turniej jednego wiersza "O laur Wespazjana Kochowskiego", który jest organizowany wiosną każdego roku w Zespole Szkół w Szczekocinach. Turniej ten pod patronatem Burmistrza Miasta Szczekociny jest w większości organizowany przez nauczycieli wymienionego Zespołu Szkół, a także ludzi kochających poezję i działalność społeczną spoza szkoły, a nawet z innych miejscowości.

przemawia Ewa Napora (fot. zbiory autora)

Finał konkursu poetyckiego "O Laur Wespazjana Kochowskiego" jest świetną okazją do spotkania miłośników poezji. Jako wielokrotna uczestniczka, a obecnie juror stwierdzam, że Turniej jest bardzo ważnym wydarzeniem kulturalnym nie tylko dla Szczekocin, ale i dla naszego regionu. Ze wzruszeniem czytałam konkursowe prace. Dostrzegłam w nich niezwykłą wrażliwość i bogatą osobowość ich Autorów, a także próbę jak najpiękniejszego wyrażenia słowami własnych refleksji, myśli i uczuć. Budujące jest także to, że młodzi poeci mają potrzebę utrwalenia, opisania własnych przeżyć, że są otwarci na otaczający ich świat i stale zgłębiają tajemnicę życia.

Drodzy uczestnicy XVII edycji Turnieju, życzę wam sukcesów na niwie poetyckiej i życiu osobistym. Organizatorom dziękuję za Konkurs, gratuluję tego wspaniałego przedsięwzięcia i wytrwałości w popularyzowaniu ponadczasowych wartości duchowych. Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
Tak pisze Pani Ewa Napora - poetka, bajkopisarka, malarka, hafciarka, koronkarka, autorka wielu piosenek i opowiadań, działaczka społeczna i kulturalna, która wydała trzynaście tomików poezji oraz dwie bajki. Wielokrotna uczestniczka Turnieju Jednego Wiersza, a obecnie jurorka.

z lewej Burmistrz Miasta wręcza nagrodę (fot. zbiory autora)

Ja w wymienionym wyżej turnieju brałem udział po raz trzeci. W poprzednich dwóch zostałem wyróżniony i otrzymałem na wieczną pamiątkę dyplomy, które to zostały mi przysłane pocztą. Natomiast w tym roku stawiłem się na finale osobiście, a żeby nam było weselej podczas podróży, pojechaliśmy z zięciem Mirosławem jego samochodem. On kierował, a ja miałem swobodę w obserwowaniu okolic przez które przejeżdżaliśmy, albowiem tą trasą jechałem pierwszy raz. I co stwierdziłem?

Tereny, przez które przejeżdżaliśmy są jak wszędzie, niektóre ładniejsze, a inne mniej ładne. Zresztą dla miłośnika przyrody jakim niewątpliwie ja jestem, wszystka przyroda jest piękna i w każdej porze roku. Najbardziej jednak, szczególnie kiedy jechaliśmy przez tereny leśne zaciekawiły, mnie leżące na poboczach dość spore zwały śniegu, które pozostały po pługu do odśnieżania. Nadmienię, że był dzień 22 kwietnia. Zapewne w niedługim czasie przyjdzie ciepło, śnieg stopnieje i nie będzie po nim śladu. Ale to o czym wspomnę w tym miejscu, pozostanie. Są to gniazda bocianie, których od początku wjazdu do miejscowości, w której są nie liczyłem, ale będzie ich około piętnaście. Nie wszystkie jednak są zamieszkałe, ale w niektórych było widać bociany. Nie zwróciłem też uwagi na znak informacyjny przy wjeździe do tej miejscowości, ale był to chyba Żarnowiec, a może Goleniowy?

Powróćmy jednak do głównego wątku, którym jest finał Turnieju Jednego Wiersza. Rozpoczął się niemal punktualnie, bo o godzinie dziesiątej pięć piękną piosenką pod tytułem Odpowie Ci wiatr, którą wykonał Pan Antoni Moś z własnym akompaniamentem na gitarze. Pan Antoni Moś był również przez wiele lat jednym z organizatorów Turnieju Jednego Wiersza. Piosenkę, którą zaśpiewał, słyszałem niejednokrotnie, ale w wykonaniu Pana Mosia - nie. Muszę stwierdzić, że byłem zachwycony pięknym, ciepłym głosem wykonawcy, i nawet błysnęło mi w głowie, aby poprosić o bis, ale szybko wróciłem na ziemię.

wręczenie nagrody dla Zdzisława Kulisia (fot. zbiory autora)

Ta piosenka chodziła mi po głowie i z niczym nie mogłem jej sobie skojarzyć, aż wreszcie olśnienie - tę piosenkę śpiewa między innymi Eleni i w jej wykonaniu, jeśli Redakcja IKP wyrazi zgodę, odtworzymy ją niżej. Potem nastąpiło wręczenie nagród, których było bardzo dużo, a były to przeważnie książki i książeczki. Ja na konkurs wysłałem wiersz pt. Maj, który w całości prezentuję niżej, a inaczej jest to moja pełna metafor rozmowa z majem, z miesiącem majem, nie z człowiekiem o nazwisku Maj. Rozmowa z majem raczej jednostronna, bo maj mówić słowami nie potrafi, nie znaczy jednak, że nam nie odpowiada. Odpowiada właśnie swoim zachowaniem, sposobami postępowania, dając nam różnorodną pogodę, chociaż tak naprawdę wszyscy wiemy, że i on też nie ma na to wpływu. Jednakże pewien znawca poezji z mojego środowiska ocenił ten wiersz bardzo wysoko.

"Odpowie Ci wiatr" Eleni (źródło: youtube.com)

Nie sposób w tym artykule wymienić z nazwiska wszystkich nagrodzonych, ale zapewne czytelnicy są ciekawi jaką nagrodę ja otrzymałem i mój wiersz Maj i czy w ogóle był brany pod uwagę. Otóż był, a nagrodą dla autora było wyróżnienie, oczywiście bez żadnego dyplomu, ale w zamian były książki. Dwie książki. Pierwsza to Pielgrzymowanie Jana Pawła II ufundowana przez Panią Ewę Napora i druga pt. Naga ufundowana przez Bibliotekę Miejską w Szczekocinach. No, tytuły jak sami państwo widzicie szczególne i co więcej obie te książki wzajemnie się uzupełniają albo inaczej: pasują do siebie jak ulał. Szkoda tylko, że organizatorzy nie mieli czasu na wpisanie jakiejkolwiek dedykacji. Ale czy z dedykacją, czy nie, to przecież wszystko jedno, tylko po zajeździe do domu wnukowie pytali mnie: dziadzia gdzie te książki kupiłeś?

nagrody dla dzieci (fot. zbiory autora)

Uczestnicząc w tym wspaniałym spotkaniu usłyszałem jak organizatorzy głośno zastanawiali się, czy kontynuować nadal w następnych latach to rozpoczęte siedemnaście lat temu przedsięwzięcie. Były głosy, że może przynajmniej do dwudziestego turnieju i to jest pocieszające. Ja w tym temacie nie mam nic do gadania, aczkolwiek jestem nie z tego terenu, ale jestem zwolennikiem, aby to tak wspaniałe dzieło jakim jest Turniej Jednego Wiersza "O Laur Wespazjana Kochowskiego" było kontynuowane jak najdłużej.

Zdzisław Kuliś

Maj

Śmiej się maju do słońca.
Radością i ciepłem obdarz nas.
Od początku, aż do końca,
Bo nadszedł na to czas.

Śmiej się maju do pięknej ziemskiej szaty.
Do drzew, które ustroisz w liście.
Wcześniej podarujesz im kwiaty
Pachnące w maju tak uroczyście.

A bzy? Zapomniałeś o bzach,
Które malarze uwieczniali w maju
Na obrazach i w najpiękniejszych snach
W tym cudownym ziemskim Raju.

Widzisz te dwa bzy stojące obok siebie,
Jeden fioletowy, a drugi biały?
Nie pomyśl, że to tylko dla Ciebie
Te kolorowe bzy będą pachniały.

Więc śmiej się maju, śmiej,
Kiedy lęgną się pisklęta
Ptaków, które w opiece miej
I zawsze o nich pamiętaj.

Bywa, że sypniesz ulewą
Taką zwyczajną, majową.
Leje jak z cebra w prawo i lewo,
Lecz jutro słońce przyjdzie na nowo.

Nie daj nam zimna w maju,
Weź się z wiosną pod rękę
I według starego zwyczaju
Ubierz ją w zwiewną, kwiecistą sukienkę.

Zdzisław Kuliś, Donosy, maj 2016

 

Wierszami i pieśniami maryjnymi...

uczestnicy spotkania, trzeci od prawej ks. kanonik Janusz Mularz (fot. zbiory autora)
spotkanie otwiera Zofia Kurc (fot. zbiory autora)


Kazimierza Wielka, 5-05-2017

Jak co roku, tak i w tym, w dniu trzeciego maja grono osób w różnym wieku zrzeszonych w Klubie Seniora i mieszkańcy Miasta i Gminy spotkali się w starym nieczynnym przedszkolu obok gminy w Kazimierzy Wielkiej, aby czytaniem wierszy o Matce Bożej i śpiewaniem pieśni rozpocząć miesiąc maj, który jest miesiącem Maryjnym.

Na uwagę zasługuje dekoracja stołów, przy których siedzieli zebrani. Były one zestawione wzdłuż jeden obok drugiego, a na nich stały palące się świece, a pomiędzy nimi piękne niebieskie bukieciki z niezapominajek. Na przedzie były dwie dość pokaźne figurki Matki Bożej, a obok nich polska flaga biało - czerwona, flaga papieska i flaga Unijna. O wystrój zadbały Panie organizatorki Zofia Kurc i Agnieszka Styczeń.

śpiewa Martyna Bugaj, z prawej siedzi Miłosz Nawrot i Agnieszka Styczeń (fot. zbiory autora)
wiersz czyta Maria Zielonka (fot. zbiory autora)


W tym roku był pobity rekord obecności, bo przyszło około czterdzieści osób, a wśród nich ksiądz kanonik Janusz Mularz z parafii pw. Podwyższenia Świętego Krzyża z Kazimierzy Wielkiej. Spotkanie otworzyła jedna z organizatorek tych spotkań Zofia Kurc, bardzo ciepło wszystkich witając. Po krótkim wprowadzeniu udzieliła głosu współorganizatorce corocznych spotkań, Agnieszce Styczeń, która powiedziała parę słów o historii tych spotkań oraz przedstawiła uczniów z Zespołu Szkół Samorządowych w Wielgusie, a po jej wystąpieniu zaczęła się część oficjalna.

Jeden z uczniów Miłosz Nawrot grał melodie maryjne na saksofonie, a inni śpiewali. Kilka pięknych pieśni maryjnych zaśpiewała swym pięknym głosem uczennica z w/w szkoły Martyna Bugaj. Później zebrani czytali wiersze maryjne, każdy indywidualnie, a po przeczytaniu kilku wierszy śpiewaliśmy pieśni. I tak do końca na przemian: dwa, trzy wiersze i pieśń.

wiersz czyta Wanda Zapart (fot. zbiory autora)
wiersz czyta Agnieszka Styczeń (fot. zbiory autora)


Według mnie było wspaniale, zresztą jak co roku, albowiem było to już siódme takie spotkanie, zawsze na początku maja, drugiego lub trzeciego. Kilka osób czytało wiersze własne, a wśród nich byłem ja. Przeczytałem dwa wiersze: jeden to fragment z "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza Inwokacja, a drugi wiersz mojego autorstwa pt. Święty Jan Paweł II, który napisałem w dzień Jego kanonizacji 27 kwietnia 2014 roku. Wprawdzie wiersz ten nie jest wierszem do Matki Boskiej, ale jest w nim Jej wątek, albowiem Jan Paweł II będąc papieżem i wcześniej często w modlitwach zwracał się do Matki Bożej i wszystko co czynił i osiągnął Jej zawdzięczał.

Przy śpiewaniu tych pieśni każdego roku nasuwa mi się taka refleksja, jak będąc młodym chłopakiem w miesiącu maju śpiewaliśmy pieśni Maryjne pod figurą Świętego Jana w Chruszczynie Wielkiej. Figura stała i stoi na środku wsi, ja natomiast mieszkałem pod Odonowem na wprost kopalni gliny. Do figury miałem ponad półtora kilometra i codziennie, czy deszcz, czy pogoda zawsze wieczorem tam szedłem, aby z kolegami, koleżankami, a i starszymi ludźmi pośpiewać piękne pieśni do Najświętszej Marii Panny. Wiele z tych pieśni pamiętam, chociaż nie całych, ale kilka zwrotek z każdej popularniejszej na pewno.

wiersz czyta studentka Pani Nawrot (fot. zbiory autora)
wiersz czyta Zdzisław Kuliś (fot. zbiory autora)
pieśń Maryjną śpiewa solo Emerytka z Czarnocina (fot. zbiory autora)


W tamtym czasie pieśni maryjne były śpiewane pod figurami niemal w każdej wiosce niezależnie od tego, czy we wsi była figura Matki Bożej, czy też inna. Dopiero w późniejszym okresie zakazano tego śpiewu jakoby zakłócał on spokój mieszkańców.

Zdzisław Kuliś


Święty Jan Paweł II

Nikogo i niczego nie można porównać
Do wielkości i zasług Jego.
Nikt z żyjących nie może dorównać
Wielkości Papieża Jana Pawła Drugiego.

Santo Subito! Rozbrzmiewało w Rzymie.
Santo Subito! Brzmiało na całej Ziemi.
Cały Świat powtarzał Jego imię,
Kiedy odchodząc żegnał się z bliskimi.

Najdłuższy pontyfikat w historii kościoła.
Pierwszy Polak od ponad pięciu wieków.
W swej nieustającej modlitwie wołał,
By zaszczepić dobro w każdym człowieku.

Jako dziecko u stóp Tatr urodzone
W pięknej dolinie nad rzeką Skawą
Otrzymał od Boga zdolność i dobro wrodzone
I siłę od Matki Bożej, która była mu łaskawą.

W wieku ośmiu lat stracił matkę swoją.
Niedługo później zmarł ojciec i brat.
Został sam ze swoją niedolą,
Mając zaledwie dwadzieścia lat.

Jego charakter i zdecydowanie
Pomogły mu modlitwami swymi
Spełnić najważniejsze posłanie,
Zmieniając oblicze Ziemi. Tej Ziemi.

W najśmielszych marzeniach
Nie przypuszczał, że zostanie Papieżem.
Zmarł po długich cierpieniach
Wierny swoim bliskim i swej wierze.

Wkrótce niewiarygodne stało się prawdą.
W 2011 roku został beatyfikowany
I chociaż było to tak niedawno,
Dziś został kanonizowany.

A więc módlmy się do Świętego Jana Pawła II,
Abyśmy mieli siłę iść Jego śladami.
Nośmy w sercu i powtarzajmy nauki Jego
I prośmy: Święty Janie Pawle módl się za nami.

Zdzisław Kuliś; Donosy k/Kazimierzy Wielkiej; 27 kwietnia 2014


KAZIMIERSCY  EMERYCI  POWITALI  LATO


Na cztery dni przed rozpoczęciem kalendarzowego lata emeryci i renciści z kazimierskiego Oddziału Związku Emerytów,  Rencistów i Inwalidów zebrali się tłumnie w domku myśliwskim Pionier w Słonowicach, który jest własnością Związku Łowieckiego, w którym to czynnym myśliwym jest prezes kazimierskiego Oddziału Emerytów Wiesław Rębacz. Zebrano się tam, aby na łonie natury powitać nadchodzące lato 2017. Pomimo, że pogoda spłatała figla, bo było pochmurno i zimno, a czasami padała mżawka, to jednak nieustraszeni emeryci zahartowani w różnych okolicznościach przez swoje długoletnie życie przybyli w bardzo licznym gronie. Nie było siedzenia na polu w przystosowanej do tego celu altance, ale wewnątrz domku jest tyle pomieszczeń, że wszyscy się zmieścili, a jeszcze dużo miejsca pozostało na tańce.

 

Ognisko jednak było i to jeszcze jakie, a takie, że pomieściło około 80 ziemniaków owiniętych w folię żaroodporną w której upiekły się znakomicie. Ich smak przypominał młode lata kiedy to jesienią paliliśmy ogniska po zajęciach szkolnych, pasąc krowy na łąkach. Pozostały też niektórym z nas w pamięci palące się ogniska na obozach harcerskich. Kto nie zjadł takiego ziemniaka z tym jego specyficznym zapachem, niech żałuje.

 

Wróćmy jednak do biesiady wewnątrz budynku. Spotkanie rozpoczęło się obiadem przywiezionym z Zajazdu Słonecznego z Donos, a na deser wyśmienite pączki. Oprócz wspomnianych wyżej pieczonych w ognisku ziemniaków była też kiełbaska, gorąca prosto z grilla, krokiety i biały żurek. Różne napoje łącznie z kawą i herbatą ożywiały biesiadników, dodając werwy do śpiewu różnych piosenek, a jakich? Jak biesiada, to oczywiście, że biesiadnych.

 

Niemal przez cały czas przygrywał na swych instrumentach znany nam już dobrze Piotr Dratwa, a cała sala tańczyła z przytupem skoczne melodie.

 

Nad całością czuwał zawsze opiekuńczy prezes kazimierskiego Oddziału Związku Emerytów Wiesław Rębacz, zachęcając uczestników do czynnego udziału.

 

Zabawa trwała do godzin wieczornych, kiedy to po uczestników zamiejscowych nie będących samochodami przyjechał BUS i wszyscy rozjechali się do swoich domów.

 

Na „rozchodne” słychać było głośne: do zobaczenia następnym razem!

 

Zdzisław Kuliś

Donosy

 

A OTO  GALERIA  ZDJĘĆ  ZE SPOTKANIA

 

POŻEGNANIE LATA – POWITANIE JESIENI

przez kazimierskich emerytów

 

Do tradycji już zaliczyć należy spotkania emerytów zrzeszonych w Kazimierskim Oddziale Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Kazimierzy Wielkiej na pożegnanie lata, a jednocześnie powitanie jesieni. Tak jak poprzednio, tak i teraz około sześćdziesiąt osób zebrało się w domku myśliwskim PIONIER w Słonowicach, aby w zaciszu i spokoju przede wszystkim odpocząć i przypomnieć o zmieniających się porach roku. Wprawdzie astronomiczna jesień rozpoczyna się dwudziestego drugiego września o godzinie szesnastej dwadzieścia jeden, a kalendarzowa - dnia dwudziestego trzeciego września, ale spotkanie wyznaczono na dzień piętnastego września, w piątym dniu tygodnia, czyli w piątek. Pogoda w tym dniu raczej nie przypominała lata, a tylko początek jesieni. Niska temperatura i pochmurny dzień towarzyszyły spotkaniu strudzonych długą pracą emerytów.

Spotkanie otworzył przewodniczący Wiesław Rębacz, serdecznie witając gości. Otwarcie to było trochę inne niż zwykle, bo przy nim była swego rodzaju niespodzianka. Otóż do przewodniczącego zostałem poproszony również ja, a kiedy podszedłem oznajmił, że nasza aktywna emerytka Bożena Piwudzka wcześniej nauczycielka, która od jakiegoś czasu para się pisaniem wierszy, napisała wiersz poświęcony właśnie mnie koledze emerytowi z okazji wydania nowej książki pt. Wspomnienia – historia pewnego zegara. Będąc na spotkaniu autorsko – promocyjnym w Donosach dostała natchnienia, aby taki wiersz napisać i napisała, a na zaprezentowanie jego wybrała spotkanie emerytów w Słonowicach na pożegnanie lata. Wiersz ma tytuł „ Laudatum na cześć poety Zdzisława Kulisia”. W związku z tym, że pomimo iż sama wybrała do prezentacji to miejsce nie mogła być w tym dniu i poprosiła o zaprezentowanie go prezesa Wiesława Rębacza, co prezes uczynił sprawiając mi wielką radość. Po wysłuchaniu wiersza autorstwa pani Bożeny zebrani bili brawa, a po ich uciszeniu złożyłem serdeczne podziękowanie autorce wiersza i emerytom za jego wysłuchanie z powagą.

Wybrano również starościną i starostę spotkania, którymi zostali: Zenona Menkała i Marek Orczyk. Dekoracji starostów dokonała członek zarządu Krystyna Kwiecień. Po części oficjalnej zajęto miejsca przy stołach i przystąpiono do konsumpcji. Głównym daniem był gulasz myśliwski przyrządzony przez panie emerytki pod czujnym okiem prezesa Wiesława Rębacza zapalonego myśliwego. Stoły były zastawione również różnego rodzaju wędlinami wiejskiego wyrobu, w tym smaczna kaszanka, salceson i kiełbasa, a także wieloma gatunkami ciast, z sernikiem na czele.

Jeszcze jedną niespodzianką było odczytanie wiersza Zdzisława Kulisia pt.” Wśród przyjaciół” przez Krystynę Kwiecień, który zebrani nagrodzili brawami.

Największą jednakże atrakcją była zabawa taneczna i niezawodny Piotrek Dratwa, który do tańca przygrywał na organach, jednocześnie śpiewając. Rozbrzmiewały znane melodie, a cała sala tańczyła do późnych godzin wieczornych z przerwami na posiłki, czy pachnącą kawę lub herbatę jak kto wolał.

Zrelaksowani starsi panowie i panie rozchodzili się niechętnie do domów, żałując, że tak to szybko minęło. Do zobaczenia 20 października w Zajeździe Słonecznym w Donosach na spotkaniu z okazji Międzynarodowego Dnia Osób Starszych, a tam poza częścią oficjalną, w części rozrywkowej zapewne też będzie wiele niespodzianek.

Zdzisław Kuliś


Zdj. nr 1. Prezes Wiesław Rębacz z lewej i Zdzisław Kuliś

Zdj. nr 2. Biesiadnicy przy stole

Zdj. nr 3. Od lewej:Krystyna Kwiecień, Marek Orczyk, Zenona Menkała.

Zdj. nr 4. Tańce i piosenka

 

Zdjęcia ze zbiorów Zdzisława Kulisia.

XVII Turniej Jednego Wiersza "O Laur Wespazjana Kochowskiego"

przemawia Antoni Moś (fot. zbiory autora)

Donosy, 29-04-2017

Chcąc mówić o tak szczytnym przedsięwzięciu jakim jest turniej jego imienia nie sposób nie napisać chociażby tylko kilka zdań na temat życia i twórczości Wespazjana Kochowskiego, bo zapewne wiele osób tak w powiecie proszowickim jak i kazimierskim, a może nawet i ościennych o tym wspaniałym człowieku nic nie wie, albo niewiele.

Otóż Wespazjan Kochowski herbu Nieczuja (ur. w 1633 roku w Gaju koło Waśniowa w ziemi sandomierskiej, zm. 6 czerwca 1700 roku w Krakowie) - jeden z najwybitniejszych historyków i poetów polskiego baroku. Najbardziej typowy przedstawiciel filozofii i literatury sarmackiej. Związany z Goleniowami, w których posiadał otrzymany od ojca majątek. W 1695 roku ufundował w Goleniowach "Szpital" - przytułek dla starszych, schorowanych chłopów niezdolnych do ciężkiej pracy na roli. Poeta pozostawił po sobie wiele cennych wierszy, fraszek, Psalmodię polską, a także historyczno - pamiętnikarskie Roczniki.