http://www.zdzislawkulis.ecom.com.pl/

Prorocze słowa

od lewej: Ewa Stoch, Kacper Skrobot - serwismen, Dominika Sobczyk - żona II trenera, Grzegorz Sobczyk, Zdzisław Kuliś, Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Krzysztof Miętus, Grzegorz Miętus (fot. zbiory autora)

Donosy, 26-03-2014

Fan Klub Kamila Stocha w Proszowicach zorganizował w ubiegłym roku w dniu 18 maja spotkanie skoczków narciarskich z mieszkańcami. Na spotkanie przybyli: Ewa Stoch, Kacper Skrobot- serwismen, Dominika Sobczyk żona II trenera, Grzegorz Sobczyk II trener, Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Krzysztof i Grzegorz Miętusowie, Stefan Hula.

Spotkanie odbyło się w Proszowickim Centrum Kultury, na które przybyły tłumy. Jako, że lubię przebywać na imprezach w Proszowicach, byłem też na tej imprezie z moim wnukiem Kamilem Adamskim imiennikiem Kamila Stocha, który otrzymał od mistrza kartkę z dedykacją: Dla Kamila, Kamil Stoch. Nie będę opisywał przebiegu tej pięknej uroczystości, bo może wkroczyłbym w nie moje kompetencje, a w dodatku zajęło by bardzo dużo miejsca w Głosie proszowickim. Opiszę tylko mały wycinek imprezy z moim udziałem.

Kamil Adamski prezentuje kartkę z dedykacją od Kamila Stocha
(fot. zbiory autora)

Otóż pod koniec poprosiłem prowadzącego o głos. Trzymając w ręce mikrofon przedstawiłem się mówiąc parę zdań o sobie. Powiedziałem, że mam kilka książek mojego autorstwa, które pragnę wręczyć naszym wspaniałym skoczkom. Wtedy podszedłem do Pani Ewy Stoch i wręczyłem jej książkę Wiersze dla potomnych, Drugą książkę z wierszami wręczyłem Dominice Sobczyk żonie II trenera, a Kamilowi Stochowi i Dawidowi Kubackiemu wręczyłem album fotograficzny Mieszkać wśród Świętych zawierający figury, krzyże i kapliczki przydrożne i najważniejsze zabytki z powiatu Kazimierza Wielka.

Wręczając Kamilowi Stochowi album życzyłem, aby te Święte figury przyniosły mu szczęście, aby służyło mu zdrowie i by osiągnął największy sukces w przyszłym sezonie, co Kamil przyjął z lekkim uśmiechem. Po przyjeździe do domu napisałem wiersz, któremu nadałem tytuł Leć Kamil, leć. Jakże były prorocze moje słowa zawarte w ostatniej zwrotce tego wiersza: Dla wszystkich naszych rodaków, młody polak lata, śladami czerwonych maków po mistrza Świata. I został Kamil mistrzem, ku radości wszystkich polaków w tym fanów w Proszowicach też. Przypomnimy ten wiersz, poniżej.

Zdzisław Kuliś

 

LEĆ KAMIL! LEĆ!

Młodzi chłopcy, wysportowani,
Z nartami na ramieniu,
Wędrują stromymi schodami
Na skocznię w wielkim skupieniu.

Dobrze by wygrać było,
Kamil, idąc przyspieszył,
Żonie byłoby miło
I trener by się cieszył.

A gdy już usiadł na desce,
W dół patrzy z lotu ptaka,
Czemu ta skocznia?, szepce,
Jest wielka taka?

Po chwili energicznie,
Ruszył na dany znak,
Z progu wyszedł prześlicznie
I leci jakoby ptak.

Dobrze by było insynuuje
Pod narty wiaterek mieć.
A tłum z dołu skanduje:
Leć, Kamil!, leć!

I leci Kamil w przestworzach,
Jak polski orzeł biały,
Od gór, aż do morza
Dla Ojczyzny chwały.

Dla wszystkich naszych rodaków,
Młody Polak lata,
Śladami czerwonych maków,
Po mistrza świata.

Zdzisław Kuliś - Donosy k/Kazimierzy Wielkiej (18 maja 2013 roku).

VIII Dni Wierzby Głowiastej

Już po raz VIII spotkaliśmy się na Małopolskich Dniach Wierzby Głowiastej. W tym roku odbyły się 14 marca w Zespole Szkół w Piotrkowicach Małych oraz 15 marca w Kościelcu.

Konferencję w Zespole Szkół otworzył dyrektor Roman Gabrukiewicz, który powitał zaproszonych gości i zapoznał pokrótce z programem i celem spotkania. Następnie prowadzenie objęli uczniowie szkoły: Klaudia Wawrzeń i Piotr Gawron.


W pierwszym dniu uroczystości na jej początku mogliśmy wysłuchać wiersza Pana Zdzisława Kulisia poety regionalisty z Donos pt.„Rzekotka” zarecytowanego w kilku językach: w języku polskim – Klaudia Chorąży, w języku angielskim Daniela Letner, w języku niemieckim Monika Maj, oraz nasza polonistka Pani Ewa Grabska zarecytowała w języku francuskim. Zaproszeni goście brali wcześniej udział w Konkursie Plastycznym „Ptaki łąkowe”. Wszyscy uczestnicy wykazali się kreatywnością i umiejętnościami plastycznymi, spośród uczestników wyłoniono czterech zwycięzców: I miejsce zajęła Agnieszka Golara z Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych, II miejsce Patrycja Bobrowska Ze szkoły podstawowej w Klimontowie, III miejsce Weronika Molenda ze szkoły podstawowej w Klimontowie oraz wyróżnienie dla najmłodszego uczestnika Oliviera Pudeła. Pozostali uczestnicy to Weronika Gołdyn, Jakub Kawecki z Kościelca, Anna Ziomek, Nikola Piotrowska, Alesander Karbowniczek, Aleksandra Paciuch, ze szkoły podstawowej w Proszowicach, Patrycja Bobrowska, Weronika Molenda, Nikola Kopeć, Kamil Jakubowski ze szkoły podstawowej w Klimontowie oraz Natasza Szaporow z przedszkola z Piotrkowic Małych. Pod okiem pani Joanny Szaporow uczennice z klasy II Technikum Agrobiznesu zatańczyły do utworów: Danzo Kaduro, Timber oraz Toka Toka.


Zabierając głos prezes Stowarzyszenia Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza Zielononóżka Waldemar Bucki dość szeroko omówił znaczenie drzew w tym wierzby głowiastej w życiu ptaków, ich rola w rozmnażaniu się (budowa gniazd). Położył nacisk na ich sadzenie oraz prawidłowe utrzymanie środowiska przyrodniczego.

Corocznie podczas Małopolskich Dni Wierzby Głowiastej gości u nas wielki pasjonat i miłośnik przyrody pan prof. Andrzej Dubiel z Uniwersytetu we Wrocławiu który wygłosił wykład. W zastępstwie pana Krzysztofa Mudryka z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie wygłosiła referat pani mgr Anna Karbowniczek. Animator przyrody pan Michał Molicki również zaszczycił nas swoją obecnością. Zaproszeni uczniowie z różnych szkół byli zadowoleni z konkursów prowadzonych przez uczennicę Danielę Letner, w których to właśnie zdobywali liczne nagrody. Panie profesorki Iwona Piotrowska i Paulina Nieckula - Kopeć przygotowały część artystyczną Pt. „Dla wszystkich starczy miejsca”. Natomiast w konkursie fotograficznym na najpiękniejsze zdjęcie żabki Rzekotki nagrodzony został Maciej i Oliwier Pudełek.

Każda osoba obierająca ekologiczną drogę życia powinna mieć poczucie bohaterstwa. Działanie na rzecz ogółu jest niestety nad wyraz rzadko spotykanym zjawiskiem. Dlatego pokaz mody ekologicznej przedstawiony przez uczniów naszej szkoły to w pewnym sensie hołd złożony na ręce każdego „ zwykłego bohatera”.

W związku z Małopolskimi Dniami Wierzby Głowiastej w Zespole Szkół wPiotrkowicach Małych przeprowadzono wiele konkursów przyrodniczych. Konkurs na budki lęgowe - I miejsce Ciochoń Bartłomiej, II miejsce Fryt Aleksandra, III miejsce Mozal Michał, konkurs na karmniki - I miejsce Golara Adam, II miejsce Kociara Paulina, III miejsce Zając Angelina, wyróżnienie Cicha Monika, Stolarska Ola, konkurs na ozdoby z wikliny - I miejsce Karolina Świdzińska, II miejsce Agnieszka Golara, III miejsce Klaudia Rozmarynowska. Poczęstunek przygotowali uczniowie z Technikum Żywienia i Usług Gastronomicznych oraz z Technikum Kelnerskiego pod opieką pani Iwony Kobas, Jolanty Formy, Joli Banach.

II dzień Kościelec

Wszyscy uczestnicy akcji spotkali się przy remizie OSP w Kościelcu i stamtąd mimo wiatru i niesprzyjającej pogody ruszyli na miejsce ogławiania wierzby głowiastej.

Akcję rozpoczął prezes Stowarzyszenia Proszowskich Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza „Zielononóżka” Waldemar Bucki przypominając zasady BHP. Zaproszone osoby ubrały kamizelki oraz rękawiczki.
Głos zabrał równie Ireneusz Kaługa z Siedlec z grupy Eko – bocian wraz ze swoim kolegą Tomaszem Grabowskim. Piły ruszyły do akcji, wiatr wiał coraz bardziej, deszcz zaczął pokropywać ale wszyscy uczestnicy mimo to nie wracali do remizy. Sprzątali teren i rozpalili ognisko, przy którym się ogrzewali. Około godziny 12.00 została posadzona aleja wierzby głowiastej przy remizie. Potem wszyscy uczestnicy akcji rozgrzewali się przy herbatce, wypiekach i barszczyku
przygotowanym przez panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Kościelca. Pomagali w rozdawaniu posiłku uczniowie z Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych. W akcji Brało udział około 180 osób. Uczniowie z Kościelca pod nadzorem pani Elżbiety Jawniak i Małgorzaty Wieczorek przygotowali część artystyczną Pt. „Wiosna w Kościelcu”. Akcję w terenie podsumował pan Waldemar Bucki. Daniela Letner wygłosiła wiersz o siostrze Faustynie napisany przez Pana Zdzisława Kulisia poety regionalisty z Donos. Najważniejszym jednak momentem był wybór Króla i Królowej. W tym roku para królewska to - Pan Dyrektor Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych – Roman Gabrukiewicz oraz Pani z Koła Gospodyń Wiejskich z Kościelca Beata Korfel. Uczniowie brali udział w zagadkach przyrodniczych przygotowanych przez animatora przyrody Michała Molickiego. Wszyscy uczestnicy otrzymali certyfikat i sadzonkę Promiennej Wierzby Św. Faustyny. Poza tym najbardziej zaangażowane otrzymały sadzonki sosny, budki lęgowe dla ptaków i karmniki.



Wszystkim osobom obecnym i zaangażowanym w szczególności Panu Wicemarszałkowi Wojciechowi Kozakowi, prezesowi Stowarzyszenia Proszowickich Hodowców Rasowych i Drobnego Inwentarza „Zielononóżka”- Waldemarowi Buckiemu oraz członkom Stowarzyszenia Proszowickich Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza „ Zielononóżka” a także dyrektorowi Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych Romanowi Gabrukiewiczowi, Pani wicedyrektor Anecie Dziedzic, dyrektorowi Zespołu Szkół w Kościelcu Jerzemu Wysiec, członkom Klubu Miłośników Przyrody „Rzekotka”, uczniom z Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych, uczniom ze szkoły podstawowej i gimnazjum z Kościelca, Paniom z Koła Gospodyń Wiejskich z Kościelca, Panu Dyrektorowi szkoły w Kościelcu, Panom Strażakom, Panu Andrzejowi Olender z Koła Fotograficznego z Ostrowa, serdecznie dziękujemy za pomoc i chęć angażowania się w tego typu akcje przyrodnicze.

Do podziękowań dołącza się też Zdzisław Kuliś kazimierski poeta regionalista, który serdeczne dziękuje Dyrekcji Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych oraz nauczycielom i uczniom, którzy przetłumaczyli i zaprezentowali jego wiersz Rzekotka w języku niemieckim, angielskim, francuskim i oczywiście polskim. „Jest to dla mnie obok zaszczytu, swojego rodzaju zapłata duchowa, która mobilizuje mnie do dalszej twórczości” powiedział.

Fundatorem nagród była Pani Anna i Pan Jerzy Drożdż z księgarni Śnieżka, Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Karniowicach, Urząd Miasta i Gminy w Proszowicach, Pani Paulina Nieczula – Kopeć oraz Firma PGD Oddział w Krakowie.

 

Krętą ścieżką mijających lat - promocja nowej książki Zdzisława Kulisia

(fot. Ewelina Adamska)

Donosy, 4-06-2014

Kolejna promocja nowej książki Zdzisława Kulisia odbyła się 30 maja 2014 roku w Zajeździe Słonecznym w Donosach. Przybyło na nią ponad 80 osób z różnych środowisk. Spotkanie otworzyła dyrektor biblioteki Nina Turek Kwiecień, która w krótkich słowach przedstawiła działalność poetycką Zdzisława Kulisia. Zabierając głos autor serdecznie powitał wszystkich gości, przedstawiając ich dość szczegółowo, a następnie przedstawił swoją sylwetkę od urodzenia do dzisiaj i streścił w skrócie co znajdziemy w nowej książce Krętą ścieżką mijających lat.

W książce pod tym tytułem znajdują się wiersze. Jest ich 136 i 54 zdjęcia z poprzedniej promocji. Książka ma 230 stron. ...W swoich wierszach opisałem życie ludzi wraz z ich radościami smutkami, ze środowiskiem w którym mieszkają. Nikt z nas nie ma drogi usłanej różami, ma wzloty, ale też i upadki, dlatego ta droga, ta ścieżka naszego życia prowadząca przez lata jest kręta. Chociaż jesteśmy kowalami swojego losu, nie jesteśmy w stanie wykuć go tak, aby z każdego wydzierganego dnia powstał arras naszego życia, a nie zwykła makatka. Ważnym ogniwem ludzkiego życia są przyjaciele. Dlatego dużo wierszy poświęciłem moim przyjaciołom, gdyż mam ich wielu i nie sposób o nich nie pamiętać. Książka jest podzielona na następujące rozdziały: O sobie i Świecie, czyli arras naszego życia, Ojczyzna, ojcowizna, historia, Okiem obywatela i satyryka. W cieple domowego ogniska, Portrety i dedykacje, Wiersze inne oraz Pamięci pomordowanych w 1942 roku.

Każdy rozdział poprzedza zdjęcie tematycznie z nim związane. Wiersze są pisane językiem dostępnym dla każdego. Starałem się odzwierciedlić w nich rzeczywistość jaka nas otacza. Jedne z tych utworów są bardzo poważne, wyciskające niemal łzy, inne wesołe, wręcz rozśmieszają czytelnika. Wiersze zawarte w tym tomie powstały w ciągu trzech lat: od roku 2010 do roku 2013. W tym czasie były bardzo często prezentowane na różnych uroczystościach lokalnych w powiecie kazimierskim, proszowickim i nie tylko.

Dziękuję wszystkim przyjaciołom i znajomym, którzy w jakikolwiek sposób wspierali moją działalność i zachęcali do dalszej pracy poetyckiej, pozytywnie oceniając moje wiersze, przez co przyczynili się do wydania tej książki...
- powiedział autor.

(fot. Ewelina Adamska)


Następnie laudację wygłosiła mgr Jadwiga Zieleniewska z- ca dyrektora Liceum Ogólnokształcącego w Kazimierzy Wielkiej. W swym wystąpieniu między innymi powiedziała: ...Jest w tych wierszach szacunek dla prostych ludzi, jest wierna pamięć o osobach bliskich, w kręgu rodziny, przyjaciół, są wspomnienia tego co przeżyte, co pozostawia w nas ślad. To są sprawy ważne dla każdego - dlatego łatwo nam zrozumieć intencje piszącego, jego myśli są takie, jak nasze. Można powiedzieć, że to co sobie uświadomimy, o czym raczej nie rozmawiamy na co dzień, pan Zdzisław wyraża mową wiązaną...

Z kolei zabierali głos niektórzy uczestnicy spotkania. Wszyscy życzyli autorowi nieustającej weny twórczej. Byli wśród nich: Burmistrz Tadeusz Knopek, przewodniczący rady Miasta i Gminy Andrzej Kuliś, profesor Andrzej Dubiel, mistrz Bolesław Pawlus oraz wszyscy inni. Niektórzy wręczyli kwiaty.

Przed odczytywaniem wierszy odtworzona została piosenka śpiewana przez śpiewaczkę Opery Śląskiej w Bytomiu panią Wandę Kołodziejczyk, nagrana na jednej z uroczystości w ubiegłym roku do słów Zdzisława Kulisia Moja Mała Ojczyzna z podkładem muzycznym Johanna Straussa. Utwór ten doczekał się wreszcie nagrania i od tej pory będzie dla autora swoistym hymnem Kazimierzy Wielkiej, jego Małej Ojczyzny.

Odczytano kilkanaście wierszy, które były przeplatane pięknymi piosenkami śpiewanymi przez młodzież z Liceum Ogólnokształcącego w Kazimierzy Wielkiej Jagodę Szumilas, Klaudię Słupik, Macieja Paradę i Natalię Oleś, która grała również na gitarze. Występ ten przygotowała Beata Niebylicka, nauczycielka języków obcych w liceum, która również wykonała kilka piosenek. Pani Beata ma piękny głos i jeszcze go doskonali pod okiem światowej sławy fachowca. Wiersze natomiast czytali pracownicy biblioteki: Joanna Kądziela Kot, Adam Bienias oraz uczennica liceum Jagoda Szumilas, były dyrektor biblioteki Andrzej Bienias i sam autor.

Po przyjemnie spędzonym czasie przyszła pora na poczęstunek, który serwowali właściciele Zajazdu Renata i Mirosław Gajdowie. Był tradycyjny stół Elżbiety i Waldemara Buckich z Proszowic z wędlinami własnego wyrobu, a także domowy smalec i ogórki kiszone. Wspaniały kapuśniak przygotowała Renata Gajda. Podobnie jak kawę, herbatę i soki.

Gdy spojrzałam na zegarek dochodziła godzina 21- sza.

(fot. Ewelina Adamska)


Promocję książki zaszczycili: z gminy Kazimierza Wielka były najwyższe władze: burmistrz Tadeusz Knopek, przewodniczący Rady Miasta i Gminy Andrzej Kuliś, sekretarz gminy Zbigniew Kołton z kilkoma pracownicami, dyrektor Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej Nina Turek Kwiecień z kompletem pracowników biblioteki i dyrektor Kazimierskiego Ośrodka Kultury Agnieszka Styczeń.

Z władz powiatowych była tylko radna Bożena Malara. Przyczyną nieobecności władz powiatowych była zapewne uroczystość związana z otwarciem nowej strażnicy i Wojewódzkim Świętem Straży Pożarnych, które w tym dniu odbywało się w Kazimierzy Wielkiej. Seniorem na tym spotkaniu był przyjaciel Zdzisława Kulisia emerytowany I Tenor Opery Śląskiej w Bytomiu i Teatru Wielkiego w Warszawie mistrz Bolesław Pawlus zamieszkały w Krakowie, który swym nadal pięknym głosem zaśpiewał krakowiaka Stanisława Moniuszki.

Był obecny dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Piotrkowicach Małych w woj. małopolskim Roman Gabrukiewicz z nauczycielami. Uczennica z tejże szkoły Daniela Letner wyrecytowała wiersz Zdzisława Kulisia Rzekotka w języku angielskim. Byli przyjaciele Zdzisława Kulisia ze stowarzyszenia hodowców w Proszowicach z Waldemarem Buckim na czele i profesorem Uniwersytetu Wrocławskiego Andrzejem Dubielem, a także z koła przyrodniczego z Piotrkowic Małych z Ewą Gołąb na czele. Swą obecnością zaszczycili również: dyrektor Caritas w Proszowicach Urszula Jarosz, Anna i Jerzy Drożdż właściciele księgarń w Kazimierzy Wielkiej, Proszowicach i Koszycach, były dyrektor biblioteki w Kazimierzy Wielkiej Andrzej Bienias, była dyrektor biblioteki w Opatowcu Zofia Kłos z mężem, skarbnik gminy Czarnocin Zbigniew Piś, Janusz Król z Niezwojowic gmina Pałecznica, potomek jednego z kosynierów, którzy brali udział w bitwie pod Racławicami, koleżanki i koledzy ze Związku Emerytów, panie z Koła Gospodyń w Donosach i kochana rodzina Zdzisława Kulisia w sumie 20 osób, a wśród nich sześcioro wnuków i sześcioro prawnuków. Byli też inni znajomi, którzy nie są wymienieni z nazwiska.

Ewelina Adamska

Kamil Stoch był w szoku!

Od kilku tygodni trwał ogólnopolski konkurs wiedzy o skokach narciarskich, a jego oficjalne rozstrzygnięcie nastąpiło właśnie w Proszowicach. Pomysłodawca i organizator Krzysztof Karolak omówił zasady i przebieg konkursu, nawiązał do charytatywnego Meczu Gwiazd w Szczecinie. Pan Krzysztof przekazał Kamilowi koszulkę z tej imprezy, ponieważ Kamil w meczu nie uczestniczył, ale przekazał dzieciom z Zachodniopomorskiego Hospicjum mnóstwo zabawek. Krzysztof Karolak wręczył Kamilowi i Ewie prezenty oraz specjalne podziękowania od Kingi Krzywickiej z Hospicjum. Było też wspomnienie o pierwszym spotkaniu Krzysztofa Karolaka z prezesem proszowickiego Fan Klubu w niemieckim Klingenthal podczas inauguracji sezonu 2013/14.

Pierwsze miejsce w konkursie zdobył Krzysztof z Sandomierza, drugie Marek z Białegostoku (przyjechał do Proszowic by odebrać nagrodę), trzecie miejsce zdobyła Natalia z Suwałk. Wśród zwycięzców byli także gimnazjaliści z Proszowic oraz Justynka z Jazdowiczek.

Tradycyjnie Kamil otrzymał wiele ciekawych prezentów. Krzysztof Karolak wręczył mu sowę na nartach, która miała przynieść szczęście na olimpiadzie i przyniosła. Sowę przygotowali dla Kamila kibice i przyjaciele przed Igrzyskami Olimpijskimi w Soczi. Miał ją otrzymać na koniec sezonu w Planicy, ale się nie udało, w Harrachovie też się nie udało i dopiero teraz w Proszowicach trafiła do rąk Mistrza.

 

Kamil dostał też pamiątkową szarfę. Janusz Król z Niezwojowic, potomek racławickich kosynierów, wręczył Kamilowi osadzoną na sztorc kosę z wybitym napisem: Dla Kamila Stocha, kosynierzy z Racławic.

 

Firma Amplus zafundowała pokaźny kosz owoców, by Kamil i jego koledzy mieli jeszcze więcej witamin.

Fan Klub wręczył Mistrzowi wielką dwuzłotówkę z jego wizerunkiem, upamiętniającą zdobycie dwóch złotych medali olimpijskich.

Dariusz Abramowicz przywiózł z Kamienia Pomorskiego pamiątkowy kufel, który wręczył Kamilowi.

Zbigniew Kuliś z miejscowości Donosy k. Kazimierzy Wielkiej przekazał Kamilowi swoją najnowszą książkę z wierszami. Jeden z nich, poświęcony naszemu gościowi przeczytał na scenie. Był to wiersz napisany bezpośrednio po ostatnim spotkaniu ze skoczkiem w maju ubiegłego roku i miał prawdziwie prorocze przesłanie…

Miał być jeszcze jeden prezent, jednak nie udało się go Kamilowi wręczyć podczas tego spotkania. Stowarzyszenie „Zielononóżka” razem z Agencją Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa chcieli wręczyć Kamilowi dorodnego… koguta w klatce. Dar ten miał być niespodzianką dla gościa, ale z powodu dużej ilości widzów niemożliwym stało się ponowne przejście Kamila na proszowicki Rynek, gdzie swoje stoisko miała ARiMR. Stoisko rozbudowano wykorzystując klatki z kogutami (budziły one wielkie zainteresowanie). Znaleźli się nawet chętni do kupna koguta, ale właściciel powiedział stanowcze „nie”, gdyż to jest kogut dla Kamila. Fan Klubowi nie pozostaje nic innego, jak korzystając z najbliższej okazji zabrać koguta i zawieźć na Podhale, być może będzie to w gospodarstwie Ewy i Kamila Stochów drugie, miłe zwierzątko, gdyż króluje tam niepodzielnie ogromnej wielkości kocisko.

W spotkaniu uczestniczyli fani z Zębu, Warszawy, Mińska Mazowieckiego, Kamienia Pomorskiego, Rewala (i innych z Pomorza Zachodniego), Złotoryi, Tarnowskich Gór i innych miejscowości. Była też grupa kibiców z Niemiec. Podczas wyczytywania tych miejscowości przez prowadzącego Grzegorza Cichego, publiczność głośno upomniała się o swoje krzycząc, że przede wszystkim są… Proszowice!

Na Sali widowiskowej był burmistrz Proszowic Jan Makowski, ale nie był to jedyny burmistrz na tej uroczystości. Do Proszowic przybył Krzysztof Skolimowski, wielki sympatyk Kamila i Fan Klubu, zastępca burmistrza dzielnicy Mokotów, miasta stołecznego Warszawy, radny Sejmiku Mazowieckiego. Zaszczycił nas również swą obecnością Wiktor Cygan z Mińska Mazowieckiego, prezes Oficyny Wydawniczej Zbroja, współpracujący z organami władz centralnych państwa i jednostkami samorządowymi kilku województw. Powiat Proszowicki reprezentował starosta Zbigniew Wójcik z zastępcą Grzegorzem Pióro. W imieniu Biura Rady i Promocji występowała Ewa Baranowska. O randze wydarzenia niech świadczy również fakt przybycia, wspomnianej już, delegacji z niemieckiej Brandenburgii. Nawiązali oni właśnie w Proszowicach kontakt, który zaowocuje współpracą pomiędzy Bad Freienwalde i Warszawą.

Przez cały czas trwania imprezy w hallu CKiW funkcjonował fanklubowy sklepik, w którym można było nabyć koszulki, gadżety i plakaty z Kamilem Stochem.

Uroczystość w znaczący sposób uświetniła Orkiestra Dęta ze Skalbmierza grająca Kamilowi We are the champions i okolicznościowy hymn Nie żaden Bardal…

Wszystkim serdecznie dziękujemy. Było to naprawdę miłe i ciekawe wydarzenie…

Krzysztof Wojtusik

Fan Klub Kamila Stocha Proszowice

Zdzisław Kuliś, regionalista i poeta

z Donosów, wydał swoją nową książkę

Autor: Adam LIGIECKI, ligiecki@echodnia.eu

Nie stworzymy arrasu naszego życia. Raczej zwykłą makatkę – uważa Zdzisław Kuliś. Regionalista i poeta z Donosów koło Kazimierzy Wielkiej, zwycięzca świętokrzyskiego plebiscytu Scyzoryki 2014, wydał właśnie swoją nową książkę.

Nosi tytuł „Krętą ścieżką mijających lat”. To piąte wydawnictwo „Buchaltera”. Człowieka, który po rozwodzie z księgowością odnalazł nową miłość – układanie rymów. Dedykuje je przyjaciołom, ludziom kochającym życie.

Promocja książki odbyła się w Zajeździe Słonecznym w Donosach. Na spotkanie przybyło ponad 80 osób. Z różnych środowisk, reprezentujących różne branże i profesje.

GOŚCIE DOPISALI

Była góra kazimierskiej władzy – burmistrz Tadeusz Knopek, przewodniczący Rady Miejskiej Andrzej Kuliś oraz silna grupa pracowników magistratu. Także dyrektor biblioteki Nina Turek-Kwiecień z załogą książnicy. I dyrektor Kazimierskiego Ośrodka Kultury Agnieszka Styczeń.

Zdzisław Kuliś recytował wiersze ze swojej

Zdzisław Kuliś recytował wiersze ze swojej „Krętej ścieżki mijających lat” podczas promocji książki w Zajeździe Słonecznym w Donosach. (fot. Ewelina Adamska)

Był gość specjalny – senior spotkania Bolesław Pawlus. Emerytowany pierwszy tenor Opery Śląskiej w Bytomiu, Teatru Wielkiego w Warszawie przyjaźni się od lat ze Zdzisławem Kulisiem. Teraz wciąż pięknym, czystym głosem zaśpiewał „Krakowiaka” Stanisława Moniuszki.

Grono przyjaciół „Buchaltera” prezentowało się okazale. Nie sposób wymienić wszystkich, ale na honorowych miejscach zasiedli: profesor Uniwersytetu Wrocławskiego Andrzej Dubiel, szefowa koła przyrodniczego z Piotrkowic Ewa Gołąb, dyrektor Caritas w Proszowicach Urszul Jarosz, były dyrektor kazimierskiej biblioteki Andrzej Bienias. Plus rodzina – w sumie 20 osób, a w tej liczbie szóstka wnuczków i szóstka prawnuków.

TO ŻYCIE LUDZI

Spotkanie otworzyła Nina Turek-Kwiecień. Szefowa książnicy przy ulicy Kolejowej wprowadziła nas w meandry działalności poetyckiej Zdzisława Kulisia. By zaraz potem oddać głos bohaterowi wieczoru.

Pan Zdzisław mówił o sobie. O swoim długim, bogatym w wydarzenia życiu. I o nowym dziele. „Krętą ścieżką mijających lat” to wiersze. W liczbach – to 230 stron, 136 utworów poetyckich plus 54 zdjęcia. I pasja, z jaką układa swoje rymy.

– W tej książce opisałem życie ludzi wraz z ich radościami, smutkami. Ze środowiskiem, w którym mieszkają – zaznaczył Zdzisław Kuliś. – Nikt z nas nie ma drogi usłanej różami. Ma wzloty, ale i upadki. Dlatego ta ścieżka naszego życia, prowadząca przez lata, jest kręta – podsumował.

OKIEM OBYWATELA I SATYRYKA

O sobie i świecie, czyli arras naszego życia. Ojczyzna, ojcowizna, historia. Okiem obywatela i satyryka. W cieple domowego ogniska. Portrety i dedykacje – to kolejne odsłony nowego tomiku Zdzisława Kulisia.

Każdy rozdział poprzedza zdjęcie tematycznie z nim związane. Wiersze, pisane prostym, jasnym językiem powstały w latach 2010-2013.

– Starałem się odzwierciedlić w nich rzeczywistość, jaka nas otacza. Jedne z tych utworów są bardzo poważne, niemal wyciskające łzy. Inne wesołe, wręcz rozśmieszają czytelnika – analizował „Buchalter”.

PAMIĘĆ I SZACUNEK

Mówiła o tym Jadwiga Zieleniewska, wicedyrektor Liceum Ogólnokształcącego w Kazimierzy Wielkiej, polonistka, wygłaszając laudację w Donosach. – Jest w tych wierszach szacunek dla prostych ludzi. Jest wierna pamięć o osobach bliskich, w kręgach rodziny, przyjaciół. Są wspomnienia tego, co przeżyte, co pozostawia w nas ślad. To są sprawy ważne dla każdego – podkreśliła z naciskiem.

Potwierdzili to zaproszeni goście. Gratulując wydania nowej książki, życzyli autorowi nieustającej weny twórczej. Kolejną część spotkania wypełniło czytanie wierszy „Buchaltera”. A uczniowie kazimierskiego liceum, wspierani przez profesor Beatę Niebylicką, zaśpiewali kilka piosenek.

MAŁA OJCZYZNA

Było też coś specjalnego. Odtworzone zostało nagranie „Moja Mała Ojczyzna”, w wykonaniu Marioli Płazak-Ścibich z Opery Śląskiej w Bytomiu – z podkładem muzycznym Johanna Straussa, do tekstu Zdzisława Kulisia. – To dla mnie utwór wyjątkowy. Swoisty hymn Kazimierzy Wielkiej, mojej małej ojczyzny – podkreśla.

Na finał zostaliśmy zaproszeni na poczęstunek, który przygotowali Renata i Mirosław Gajdowie, właściciele Zajazdu Słonecznego. Był staropolski stół z wędlinami własnego wyrobu, domowy smalec i ogórki kiszone. Do tego pyszny kapuśniak, serwowany przez panią Renatę, kawa, herbata.

DLA PRZYJACIÓŁ

Zdzisław Kuliś. Postać barwna i nietuzinkowa. Regionalista, który stara sie dokumentować każde wydarzenie. Z zawodu księgowy – przez wiele lat pracował w administracji, w tym w Urzędzie Miasta i Gminy, w bibliotece. Stąd... pieszczotliwy przydomek „Buchalter”.
„Krętą ścieżką mijających lat” to jego piąta publikacja. Wcześniej wydał książki: „Moja Mała Ojczyzna”, „Wiersze dla potomnych”, „Mieszkać wśród świętych”, „Niechaj słowik pieśń zaśpiewa”.

– Ważnym ogniwem ludzkiego życia są przyjaciele. Dlatego dużo wierszy poświęciłem moim przyjaciołom, gdyż mam ich wielu i nie sposób o nich nie pamiętać – podkreśla. – Dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wpierali moją działalność, zachęcali mnie do pracy poetyckiej. To oni przyczynili się do wydania tej książki.

Wzruszające wiersze w 70. rocznicę Kazimiersko-Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej


Autor: Adam LIGIECKI, ligiecki@echodnia.eu

Jednodniówka ze zbiorem wierszy Zdzisława Kulisia przypomina o pięknej karcie historii z okresu II wojny światowej. Tu rodziła się wolna Polska. Niech tej pamięci nie zmaże czas, miejmy ją w sercach na jawie i we śnie – apeluje autor

Zdzisław Kuliś i Ewelina Adamska prezentują publikację przygotowana z okazji obchodów 70. rocznicy Kazimiersko-Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej.

Zdzisław Kuliś i Ewelina Adamska prezentują publikację przygotowana z okazji obchodów 70. rocznicy Kazimiersko-Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej.

(fot. Bogusław Adamski)


Kazimierza Wielka świętuje 70. rocznicę utworzenia Kazimiersko-Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej. Swoją cegiełkę do tych obchodów dołożył Zdzisław Kuliś.
Znany regionalista i poeta z Donosów, wspólnie z córką, Eweliną Adamską wydali zbiór wierszy upamiętniający to wydarzenie.

NA KARABINY I DZIAŁA


Książeczka nosi tytuł "Aby czas nie zatarł śladów”; z podtytułem – "70. rocznica Kazimiersko-Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej”. Znajdziemy tu szesnaście wierszy patriotycznych pióra Zdzisława Kulisia.

Ich tytuły mówią wiele. "Kazimiersko-Proszowicka Rzeczpospolita Partyzancka”, "Szli na karabiny i działa”, "Bój o Skalbmierz”, "Piekło na Ziemi”, "I tylko hełm dziurawy...”. Powstały w latach 1989-2013.

WIERSZE I FOTOGRAFIE


"Aby czas nie zatarł śladów” została wydana jako jednodniówka. Ma 20 stron. Obok wierszy zawiera też fotografie – pomników w Skalbmierzu i Topoli oraz projektu Pomnika Bohaterów Kazimiersko-Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej, jaki ma stanąć w Kazimierzy Wielkiej.

– Nakład tego wydania wynosi 100 egzemplarzy. Część publikacji została rozdana podczas uroczystości z okazji obchodów 70. rocznicy Rzeczpospolitej Partyzanckiej w Kazimierzy Wielkiej i Sielcu Kolonii, pod koniec lipca. Druga część, na uroczystych obchodach w Skalbmierzu, 5 sierpnia – mówi Zdzisław Kuliś.

NAD NIMI TYLKO BÓG

"(...) Tutaj wolna Rzeczpospolita powstała. Kazimierską Stolicą Sił Powstańczych nazwana. A że najsilniejszy ośrodek dyspozycyjny miała, Kazimiersko-Proszowicką Rzeczpospolitą została” – to fragment utworu tytułowego.

"(...) Wy, którzy tak dzielnie walczyliście, których poległo tak wielu, którzy wolnej Polski nie doczekaliście. WOŁAM WAS – STAŃCIE DO APELU” – tak kończy się "Bój o Skalbmierz”.
"(...) Szli pod osłoną nocy, a po piętach deptał im wróg. Pod presją hitlerowskiej przemocy – szli, a nad nimi był tylko Bóg” – to wiersz "I tylko hełm dziurawy...”.
"(...) Niechaj tej pamięci nie zmaże czas. Miejmy ją w sercach na jawie i we śnie. Bo przecież oni są tak blisko nas – a tak daleko jednocześnie” – apeluje Zdzisław Kuliś w ostatniej zwrotce zamykającego książkę poematu "Niechaj słowik pieśń zaśpiewa”.

SKRAWEK WOLNEJ POLSKI

Na przełomie lipca i sierpnia 1944 roku miały miejsce ważne wydarzenia historyczne. Po sukcesach militarnych zbrojnego podziemia, prowadzącego walkę z okupantem hitlerowskim, na terenach byłych powiatów pińczowskiego i miechowskiego zostało utworzone niepodległe państwo.
Pierwszy skrawek wolnej Polski, o powierzchni około 1000 kilometrów kwadratowych, nazywany jest dzisiaj Kazimiersko-Proszowicką Rzeczpospolitą Partyzancką. Wtedy tam mała "republika partyzancka” nie miała swojego odpowiednika na innych obszarach ziem polskich. Funkcjonowała w okresie od 25 lipca do 10 sierpnia, a jednym z głównych jej ośrodków była Kazimierza Wielka.

Wzruszające spotkanie w Skalbmierzu... po pół wieku. Zdzisław Kuliś odnalazł koleżankę szkolną

Autor: Adam LIGIECKI

– Moje szczęście nie miało granic – przyznaje Zdzisław Kuliś, który odnalazł w Skalbmierzu koleżankę szkolną, córkę bohaterskiego partyzanta.

Zakończone w niedzielę obchody 70. rocznicy pacyfikacji Skalbmierza miały też drugi wymiar. Prywatny – dla tych, którzy przyjechali, by złożyć hołd bliskim osobom.

Zdzisław Kuliś, znany kazimierski regionalista i poeta, na rocznicowych uroczystościach spotkał Józefę Miszczyk. Z domu – Pajączek, córkę partyzanta z Chruszczyny Małej, który 5 sierpnia 1944 roku zginął w bitwie o Skalbmierz.

Zdzisław Kuliś spotkał się z Józefą Miszczyk w Skalbmierzu, podczas obchodów 70. rocznicy pacyfikacji.

Zdzisław Kuliś spotkał się z Józefą Miszczyk w Skalbmierzu, podczas obchodów 70. rocznicy pacyfikacji. (fot. zbiory prywatne)

NIE ZNAŁA OJCA

Józef Pajączek, pseudonim „Lemis”, walczył w obronie nowo utworzonej Rzeczpospolitej Partyzanckiej. Kiedy zginął, córki Józefy nie było jeszcze na świecie. Urodziła się pięć miesięcy później, na początku 1945 roku.

– Nie znała ojca, ojciec nie znał jej. Wszystko co o nim wie, pochodzi z opowiadań matki i opisów historycznych. Ale ojca Ziutka kocha nade wszystko. Pamięć o nim nosi głęboko w sercu... – mówi Zdzisław Kuliś.

Teraz spotkali się po raz pierwszy po ponad 50 latach. W słoneczne, sierpniowe popołudnie, w Skalbmierzu. W miejscu szczególnym – obok pomnika ku czci poległych i pomordowanych. Ofiar pacyfikacji z 1944 roku i żołnierzy polskiego podziemia zbrojnego, którzy walczyli o wolną Polskę. Na masywnej tablicy na obelisku wykuto także nazwisko „Józef Pajączek”.

CÓRKA BOHATERA

Spotkanie – nieoczekiwane i wzruszające – stało się okazją do wspomnień. Wróciły dzieciństwa i młodości.
– Moja znajomość z Ziutką datuje się od lat 50., od czasów szkolnych. Ja też pochodzę z Chruszczyny, tyle że Wielkiej – precyzuje Zdzisław Kuliś. – Znamy się od dzieciństwa, chodziliśmy razem do podstawówki w Wielgusie. Ziuta była ładną, miłą dziewczynką. Wszyscy w klasie wiedzieli, że jest córką bohatera. A nieznajomi pokazywali: to ONA – wspomina.

Zdzisław Kuliś spotkał się z Józefą Miszczyk w Skalbmierzu, podczas obchodów 70. rocznicy pacyfikacji.

SZCZĘŚCIE BEZ GRANIC

Popularny „Buchalter” przyznaje, że stracił z oczu Józefę Pajączek w 1962 roku. Wyjechała do Krakowa. Na stałe. Wyszła za mąż, w rodzinne strony wracała nieczęsto.

– Nie widzieliśmy się z Ziutą ponad 50 lat. Spotkaliśmy się dopiero teraz, w Skalbmierzu. Oboje, chociaż się nie umawialiśmy, wiedzieliśmy, że to nastąpi. Czuliśmy to przez skórę – przekonuje Zdzisław Kuliś, dodając chwilę później z uśmiechem: – Tym razem Ziutka była szybsza. To ona mnie wypatrzyła w tłumie, podeszła... I wiedziałem, że to ONA. Moje szczęście nie miało granic.

Wystawa ''Cztery pory roku'' w proszowickim CKiW

Zdzisław Kuliś wśród zwiedzających wystawę
(fot. Bogusław Adamski)

Donosy, 8-09-2014

Proszowickie Centrum Kultury i Wypoczynku w Proszowicach ma bardzo dobre warunki do organizowania różnego rodzaju wystaw fotograficznych. Posiada bowiem duży hol, a w nim dużo miejsca na tego rodzaju prezentacje. Dlatego też stale są wypełnione zdjęciami o różnej tematyce.

Szczególny zapał do organizowania wystaw ma Zdzisław Kuliś kazimierski poeta regionalista i fotografik. Od kilku lat można oglądać jego wystawy w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Kazimierzy Wielkiej o bardzo ciekawej tematyce. Wystawiane były nawet Jego wiersze. 20 wierszy napisanych na papierze formatu A-4, ozdobnym drukiem przyciągało zwiedzających. Następnie wystawa fotograficzna pt. "Moja Mała Ojczyzna" do jego wiersza o tym samym tytule. Były to zdjęcia ciekawych zabytkowych obiektów z terenu powiatu kazimierskiego. Z kolei "Mieszkać wśród Świętych", to zdjęcia krzyży, kapliczek i figur z terenu gminy Kazimierza Wielka.

Zdzisław Kuliś prezentuje swoją wystawę
(fot. Bogusław Adamski)

Obecnie pan Zdzisław zaskoczył nas bardzo imponującą wystawą o tytule: "Widok z mojego okna", podtytule: "Cztery pory roku", podzielone na wiosnę, lato, jesień i zimę. Wystawę zaprezentował w Proszowickim Centrum Kultury i Wypoczynku dzięki zgodzie jego kierownictwa i pracowników, którzy zajęli się urządzeniem wystawy.

Na zdjęciach znajdują się: wiosną - rozwijające się drzewa, całe dywany kwitnących mleczy, bocian na łące szukający pożywienia, ptaki łączące się w pary, kwitnące drzewa, sarenki podchodzące do ogrodzenia i piękne wiosenne chmury podświetlone słońcem. Latem - pięknie rozwinięte drzewa, młode kosy karmione przez otwór w budce lęgowej, motyl na szybie okna, osa i piękny zachód słońca, trzy fazy.

Jesienią - pożółkłe prześliczne liście na drzewach, jesienne mgły nad łąkami, sarenki, ponad dwustuletni wiąz nad stawem i staw z widokiem na zajazd słoneczny. Zimą - czarująco oszronione drzewa, dąb, świerk, sarenki na śniegu i wiele innych tu nie wymienionych. Każdą porę roku poprzedza fragment wiersza pana Zdzisława stosowny do danej pory roku.

Cechą charakterystyczną wystawy jest to, że te same drzewa, to samo otoczenie pokazane w każdej porze roku, jednakże innej, wyglądają całkiem inaczej. Chociaż w tych czterech porach roku żyjemy, znamy swoje otoczenie, jakoś nie zawsze zauważamy to piękno. Dopiero wyczarowane na fotografiach jest urokliwe. Ekspozycja będzie prezentowana do połowy września (możliwe, że dłużej).

A zatem, ZAPRASZAMY na wystawę!


(fot. Bogusław Adamski)



Ewelina Adamska

Kapliczka i źródełko

grupa przejezdnych medytuje przed kapliczką
(fot. zbiory autora)

Czyżowice, 26-08-2014

W Czyżowicach w powiecie kazimierskim jest kapliczka z pięknym ołtarzem Matki Bożej, a przy niej źródełko. Nikt z żyjących w okolicy nie jest w stanie powiedzieć z którego roku była poprzednia kapliczka i przez kogo ufundowana. Obecna jest odnowiona, z białej cegły, a przed nią obszerny taras wyłożony kostką i w pięknym stylu wybudowane zadaszenie.

Przed tarasem jest źródło obudowane kręgami betonowymi i przykryte okrągłą pokrywą betonową, w której jest otwór do czerpania wody. Otóż ta woda według miejscowych i legendy ma moc uzdrawiającą. Dlatego przyjeżdża tu dużo turystów, którzy czerpią wodę, piją ją i przemywają oczy, a klękając modlą się do Matki Bożej, czego byłem świadkiem.

Najbardziej pomaga prawdopodobnie na przewód pokarmowy i oczy. Przemyłem moje oczy spieczone letnim słońcem i od razu poczułem ulgę. Ludzie nalewają wodę do butelek i innych naczyń i zabierają. Rejestracje samochodów, którymi przyjeżdżają są z różnych rejonów Polski.

kapliczka i przy niej źródełko przykryte betonowym, okrągłym deklem
(fot. zbiory autora)

A teraz co mówi legenda:

Bardzo dawno temu właścicielem ziemi na której jest źródełko był bardzo chytry i skąpy dziedzic. A, że było do tego źródełka kilka ścieżek z różnych okolic, ubzdurał sobie, że zaważa to na jego plonach. Wściekły kazał swoim ludziom wszystkie ścieżki zaorać, a źródełko zasypać i zasiać zboże. Tak też uczynili.

Pech chciał, że po jakimś czasie ów dziedzic zachorował na oczy i później zaniewidział. Jeździł do lekarzy ale żadne lekarstwa nie pomagały. Aż pewnej nocy miał dziwny sen. Śniła mu się Najświętsza Panienka, która przyszła do niego i powiedziała: odkop to źródełko i pozwól ludziom brać wodę z niego, bo wielką krzywdę im uczyniłeś. Sam obmyj oczy tą wodą i zmień swoje postępowanie.

Nazajutrz, gdy się obudził, przypomniał sobie ów sen i zaczął rozmyślać. Po długim namyśle postanowił źródełko odkopać i pozwolił ludziom czerpać z niego wodę. Sam przemył oczy wodą ze źródełka i niemal w jednej chwili odzyskał wzrok. Od tej pory zmienił się jego stosunek do ludzi, był mniej zachłanny, a do źródełka po uzdrawiającą wodę chodzili z odległych stron i brali do woli.

Taka jest legenda, kto chce niech wierzy. Faktem jest, że wodę biorą do dziś i ponoć jej nigdy nie zabrakło, a ludzie z Czyżowic naprawdę dbają o porządek wokół źródełka. Corocznie po żniwach jest odprawiana w kapliczce msza Święta, w której udział biorą tłumy.

Zdzisław Kuliś

 

Kapliczka i źródełko

Wśród ciszy lipowych drzew
Na wzgórzu z Najjaśniejszą Panienką,
Gdzie serca koi słowików śpiew
Jest kapliczka, a przy niej źródełko.

W nim woda jak kryształ czysta,
Która chorym przywraca zdrowie.
Jak lazur nieba przezroczysta,
Którą leczyli się nasi przodkowie.

Dziedzicowi ponoć wzrok przywróciła.
Innym na trawienie pomogła,
Niektórym skórę wyleczyła,
Dała siły chorej, gdy zaniemogła.

Nad wszystkim czuwa Matka Boża
W kapliczce obok źródełka,
Której miłość jaśniejsza niż zorza
Jest jak otchłań oceanu wielka.

Ludzie z wdzięczności przed źródłem klękają,
Modląc się o zdrowie rodziny.
Szepcząc pacierze, nadzieję mają,
Że ich obdarzy łaskami swymi.

A ludność miejscowa w podzięce
Dba o należyty porządek wokół,
W ten sposób dziękując Panience
Za każdy przeżyty dzień w roku.

Pięknie wykonane ogrodzenie,
A wewnątrz posadzone tuje
Czyni dla wędrowca wytchnienie,
Za co serdecznie dziękuje.

Za ogrodzeniem niewielki strumyk płynie,
A w nim rosną niezapominajki.
To miejsce w okolicy słynie
Jakby zostało wyjęte z bajki.

Zdzisław Kuliś, Donosy, sierpień 2013 r.

Eleni wystąpiła w Kazimierzy Wielkiej. Dużo działo się i na scenie, i... za kulisami

Autor: Adam Ligiecki, ligiecki@echodnia.eu

Popularna piosenkarka Eleni wystąpiła w Kazimierzy Wielkiej. Był to bardzo udany koncert - dużo działo się i na scenie, i... za kulisami.Eleni wystąpiła wraz z zespołem w sali widowiskowej Kazimierskiego Ośrodka Kultury. W chłodny, październikowy wieczór śpiewała swoje największe przeboje, bez trudu wciągając publiczność do wspólnej zabawy.
Słuchaliśmy w Kazimierzy takich hitów, jak "Miłość jak wi no", Po słonecznejstronie życia", "Za wszystkie noce" czy "Odpowiedź niesie wiatr". Ale także piosenek religijnych, gdyż artystka jest osobą głęboko wierzącą i manifestuje to także na estradzie. Były więc między innymi "Ave Maria", kultowa papieska "Barka" śpiewana razem z widzami. Nie obyło się bez bisów, a schodzącą ze sceny Eleni żegnały gromkie owacje.

Poeta i regionalista Zdzisław Kuliś wręczył Eleni po koncercie w Kazimierzy Wielkiej swój tomik -

Za kulisami czekał już na gwiazdę... Zdzisław Kuliś. Znany poeta i regionalista, mieszkający w Donosach koło Kazimierzy Wielkiej, jest wielkim fanem Eleni. Miał też dla niej specjalny prezent.
Pan Zdzisław wręczył po koncercie Eleni swój tomik - "Wiersze dla potomnych". Pogratulował także piosenkarce znakomitego koncertu.