http://www.zdzislawkulis.ecom.com.pl/

Hodowcy spotkali się z marszałkiem

Spotkanie Proszowickiego Stowarzyszenia Drobnego Inwentarza oraz Gołębi Rasowych z Wicemarszałkiem województwa Małopolskiego.
Niecodzienny charakter miało spotkanie Proszowickiego Stowarzyszenia Drobnego Inwentarza oraz Gołębi Rasowych, które odbyło się siódmego listopada w Zajeździe Słonecznym w Donosach powiecie kazimierskim na zaproszenie Zdzisława Kulisia poety regionalisty i fotografika zamieszkałego w Donosach, a równocześnie członka stowarzyszenia. Było to spotkanie hodowców z wicemarszałkiem woj. małopolskiego Wojciechem Kozakiem w celu omówienia działalności stowarzyszenia w roku bieżącym w trybie roboczym przy kawie i luźnej atmosferze. Na spotkanie przybyło oprócz członków wiele zacnych gości: Waldemar Bucki- przewodniczący stowarzyszenia, były poseł – Jan Kubik, dyrektor giełdy rolnej w Proszowicach - Edward Fryt, dyrektor Zespołu Szkól w Piotrkowicach Małych - Roman Gabrukiewicz, z-ca dyrektora - Aneta Dziedzic, prof. Uniwersytetu Wrocławskiego- Andrzej Dubiel, z-ca przewodniczącego Rady Powiatu proszowickiego- Barbara Gacek oraz inni: Jan Przeniosło, Mirosława Woźniak, Bogdan Francuz, Zbigniew Bucki, Ewa Guzik, Wanda Zapart, Zdzisław Kuliś, Ireneusz Kopeć, Zdzisław Walczyk, Danuta Zastawnik, Andrzej Klimczyk, Barbara Ząbek, Anna Kubik, Paweł Sroga, Maciej Pudełek i Anna Pudełek.

Przybyłych gości przywitał członek stowarzyszenia Zdzisław Kuliś pełniący rolę gospodarza tego terenu ponieważ zamieszkuje w tej wiosce. Odtworzył z nagrania piosenkę przez niego napisaną, a zaśpiewaną przez solistkę Wandę Dudek Kołodziejczyk z częstochowskiej filharmonii pt. „Moja Mała Ojczyzna” zwaną nieoficjalnie w Kazimierzy Wielkiej hymnem Kazimierzy. 

Po zjedzeniu obiadu zebrani szeroko dyskutowali na temat spraw minionych, bieżących oraz przyszłych stowarzyszenia. Musimy w perspektywie patrzeć na rok przyszły, w którym planuje się m.in. ufundowanie sztandaru dla stowarzyszenia. Kolejno zabierali głos: prezes stowarzyszenia Waldemar Bucki, prof. Andrzej Dubiel i wicemarszałek Wojciech Kozak.

Przy ciastkach, kawie, rożnego rodzaju zakąskach i napojach, a także pysznie przyrządzonych śledziach serwowanych przez właścicieli zajazdu Renatę i Mirosława Gajdów dyskutowano do późnych godzin wieczornych. Do konsumpcji przygrywał Ludowy Zespół Muzyczny Bejscowianiez Bejsc w powiecie kazimierskim. Ubrani w barwne stroje ludowe jego członkowie zaprezentowali dość pokaźny zestaw melodii ludowych i tanecznych. Wystąpienie zespołu wpisuje się w dziesięciolecie jego działalności artystycznej, za co byli wiele razy nagradzani. Były też z pewnym wyprzedzeniem życzenia imieninowe i tradycyjne sto lat dla Zdzisława Walczyka i Zdzisława Kulisia członków stowarzyszenia, którzy je będą obchodzić pod koniec listopada.
Dyskutowano również na temat IV Festiwalu Zielononóżki, który odbył się w Proszowicach 21 września na placu targowym. Już o godzinie siódmej rano dokonano otwarcia placu dla wystawców drobnego inwentarza, a o godzinie 12- tej została odprawiona Msza Święta w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia N.M.P. w Proszowicach oraz poświęcenie zwierząt z okazji dnia ich patrona św. Franciszka z Asyżu. O godzinie 13.30 dał występ zespół artystyczny „Zielononóżki” z Jakubowic, a o godzinie 14- tej nastąpiło uroczyste otwarcie Festiwalu, którego dokonał prezes stowarzyszenia Waldemar Bucki, który ciepłym słowem powitał zebranych i pokrótce zapoznał z programem uroczystości. Następnie zabierali głos zaproszeni goście, a po ich wystąpieniach nastąpiło nadanie tytułu Księżnej i Księcia Zielononóżki Kuropatwianej na rok 2014/2015.Księżną została utytułowana pani dr inż. Jolanta Calik z Instytutu Zootechniki PIB w Balicach, a księciem wicemarszałek Województwa Małopolskiego Wojciech Kozak. Podczas Festiwalu zostało wręczone wiele odznaczeń i pucharów za wybitną działalność na rzecz stowarzyszenia dla hodowców drobnego inwentarza i gołębi rasowych. Za zasługi dla rolnictwa odznaczenie Ministra Rolnictwa otrzymali: Waldemar Bucki prezes stowarzyszenia, prof. Andrzej Dubiel wykładowca Przyrodniczego Uniwersytetu Wrocławskiego, wicemarszałek Województwa Małopolskiego Wojciech Kozak, Starosta proszowicki Zbigniew Wójcik,Jerzy Drożdż, Zdzisław Filipek i Zdzisław Kuliś kazimierski poeta regionalista i fotografik za promowanie działalności stowarzyszenia hodowli drobnego inwentarza i gołębi rasowych oraz ochrony przyrody w swojej twórczości. Napisał m.in.16 wierszy na te tematy, związane z Proszowicami i ich działaczami, oraz około 20 obszernych artykułów do prasy.

Przez cały czas trwania festiwalu odbywały się degustacje produktów regionalnych pod hasłem „Zasmakuj w Małopolsce”, trwał konkurs na najładniejsze stoisko zielononóżki, konkurs kulinarny „Omlet proszowicki” Kół Gospodyń Wiejskich, prezentacja zwierząt przez Instytut Zootechniki- Państwowy Instytut Badawczy Kraków- Balice.

Występowały liczne zespoły artystyczne a to: Zespół tańca ludowego „Proszowiacy” z CKiW w Proszowicach, zespół artystyczny z Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych, zespół muzyczny „Na Krakowską Nutę”. Gościem specjalnym Festiwalu był uczestnik I edycji programu Master Chef Polska- Mikołaj Rej, który specjalnie dla gości festiwalu przygotował „Jajecznicę Proszowicką” na bazie jaj zielononóżki kuropatwienej, która wydawana była uczestnikom w trakcie programu.

Festiwal prowadzili: Mieczysław Czuma i Grzegorz Cichy.

Imprezę zakończył poczęstunek potraw „stołu proszowickiego” przygotowany przez uczniów z Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych.

Wyników konkursów jak również wyróżnionych pucharami nie podano z powodu braku danych. Postaramy się na ten temat napisać następny artykuł.
Z okazji IV Małopolskiego Festiwalu Zielononóżki Kuropatwianej Zdzisław Kuliś i Ewelina Adamska wydali broszurę pt. „OCALMY PRZED WYGINIĘCIEM - Produkt Regionalny Powiatu Proszowickiego Zielononóżki Kuropatwianej - Jajko i Tuszka”. Broszurka ta zawiera wydarzenia jakie zaszły począwszy od inauguracji w Proszowicach pierwszego w Polsce Stowarzyszenia „Zielononóżka.” Jest obszerny artykuł Zdzisława Kulisia „Gdzie i kiedy spotkał się z tą rasą”, który posłużył m.in. do wpisu przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi na listę Produktów Tradycyjnych Regionu Powiatu Proszowickiego jajka i tuszki kury zielononóżki kuropatwianej. Są obszerne relacje z I, II, i III Festiwalu jakie odbywały się na placu targowym w Proszowicach. Są relacje z walnych zebrań Stowarzyszenia, z przyjęcia nowych członków i wręczenie im legitymacji, wiersze tematycznie związane z zielononóżką i Stowarzyszeniem autorstwa Zdzisława Kulisia, oraz liczne zdjęcia i wykaz członków Stowarzyszenia. Jednym słowem jest w tej książeczce zamknięty trzyletni okres działalności Proszowickiego Stowarzyszenia Hodowców Drobnego Inwentarza i Gołębi Rasowych od 2011 roku do roku 2014, któremu z powodzeniem przewodniczy Waldemar Bucki z Lelowic.
Zdzisław Kuliś

 

Nasza stolica fotografii

 

- Busko zaprasza na 18. edycję przeglądu - z Ponidziem w herbie.

- Blisko pół tysiąca zdjęć, ponad 180 autorów, siedem ekspozycji.

AdamLigiecki

ligiecki@ediodnia.eu

 

Te liczby oddają chyba najlepiej rangę XVIII Ogólnopolskiego Przeglądu Fotograficznego „Ponidzie 2014". Najstarszego i najbardziej prestiżowego tego rodzaju projektu w regionie świętokrzyskim.

Na czas trwania wystawy Busko zostało proklamowane... świętokrzyską stolicą fotografii. A Zdzisław Kuliś - regionalista, poeta i fotografik z Donosów - właśnie od „Ponidzia w obiektywie" rozpoczął nowy rok.

Rodzin(k)a z pasją

Pan Zdzisław przyjechał do Buska-Zdroju z rodzinną drużyną. Towarzyszyli mu: córka Ewelina Adamska, zięć Bogusław Adamski oraz wnukowie - Kamil i Tomek Adamscy. Nie była to przypadkowa wizyta. Wszyscy to pasjonaci fotografowania.

- Po raz trzeci biorę udział w projekcie „Ponidzie", prezentując swoje zdjęcia. Córka i zięć po raz pierwszy, więc moim zadaniem było wspierać debiutantów - żartuje Zdzisław Kuliś.

Znajomi ze Scyzoryków

Popularny „Buchalter" wraz z rodziną skierowali pierwsze kroki do Galerii Zielona. Tu znajduje się największa z siedmiu wystaw w ramach przeglądu - „Moja prezentacja".

Powitał ich szef galerii Bogdan Ptak. Zaraz potem zjawił się Piotr Kaleta - guru buskich fotografików, pomysłodawca, głównodowodzący „Ponidzia".

- Znam dobrze pana Piotra. W maju minionego roku, akurat w tym samym dniu, odbieraliśmy w Galerii Korona w Kielcach statuetki Scyzoryków - wspomina Zdzisław Kuliś. - On w dziedzinie fotografii, ja – kultury.

Piękne dzieło

Piotr Kaleta I Bogdan Ptak pełnili honory gospodarzy. Towarzyszyli gościom z Donosów w oglądaniu wystawy, udzielając też cennych objaśnień.

- W połowie grudnia nie mogliśmy być na otwarciu „Ponidzia 2014". Czuliśmy więc teraz potrzebę, by pojechać do Buska, podziwiać pięknie urządzone dzieło - podkreśla pan Zdzisław. -I cieszyć się, że nasza miejscowość Donosy widnieją między Buskiem, Kielcami, Krakowem, Warszawą, Kołobrzegiem, Wrocławiem, a także... Lwowem i Wlejuif z Francji.

Brawa dla młodych

Buski przegląd - choć ogólnopolski w nazwie - ma zasięg międzynarodowy. Prezentują tu swoje
prace miłośnicy sztuki fotograficznej – i profesjonaliści, i amatorzy. Także z ponidziańskich powiatów: buskiego, kazimierskiego, pińczowskiego.

- Ja na tej pięknej wystawie mam trzy zdjęcia: dwa z Wiślicy i jedno z kościoła w Bejscach. Adamscy też trzy: z Grecji, ze Świętokrzyskiego Parku Narodowego oraz zdjęcie zalewu w Kazimierzy Wielkiej – wylicza Zdzisław Kuliś. Nie kryjąc satysfakcji, że to on „zaraził" rodzinę pasją fotografowania. A najmłodsi, Kamil i Tomek, radzą sobie z aparatem coraz lepiej.

Marka i prestiż

Przegląd Fotograficzny „Ponidzie" to najstarszy, najbardziej prestiżowy projekt fotograficzny w regionie świętokrzyskim. 18. edycja ma bogatą oprawę i trwa blisko dwa miesiące.

Wystawy w ramach przeglądu można oglądać w Busku w trzech miejscach: w Galerii Sztuki Zielona, Buskim Samorządowym Centrum Kultury oraz w Izbie Zbiorów Regionalnych. Będą prezentowane jeszcze przez trzy tygodnie - do 31 stycznia.

Seniorzy w Kazimierzy bawią się super!

Autor: Adam Ligiecki, ligiecki@echodnia.eu

Spotkania noworoczne w Oddziale Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów stały się już tradycją. Także teraz kazimierscy seniorzy pokazali, że chcą i potrafią bawić się "na 102"!
Impreza na powitanie 2015 roku odbyła się w miniony weekend, w budynku byłej bursy. Honory gospodarza spotkania pełnił przewodniczący oddziału Wiesław Rębacz.
A po obiedzie przyszedł czas na harce na parkiecie. Hitem tanecznym biesiady był "pociąg" - panie i panowie szarżowali niczym niesforne
- Zebraliśmy się, emeryci w różnym wieku, by móc spędzić parę godzin w gronie znajomych. Wymienić z sobą kilka słów. A właśnie tego brakuje najbardziej osobom samotnym, ludziom w starszym wieku - podkreśla jeden z liderów kazimierskiej organizacji seniorów, regionalista i poeta Zdzisław Kuliś.

O tym, jakim szacunkiem cieszy się ona w lokalnym środowisku, świadczy też lista zaproszonych gości. Na spotkaniu w bursie zjawili się: starosta Jan Nowak, wiceburmistrz Łukasz Maderak, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Bożena Pytel. Życzyli seniorom - przed wszystkim - zdrowia, zdrowia, zdrowia i długich lat życia. A także godnego miejsca na ziemi, wśród osób młodych.

Rzecz jasna, nie obyło się bez symbolicznej lampki szampana. Odśpiewanego chórem"100 lat!" i toastów na cześć emerytów. Składano sobie nawzajem noworoczne życzenia.

Potem przyszedł czas na uroczysty obiad. Pyszne dania i przystawki przygotowali Renata i Mirosław Gajdowie z Zajazdu Słonecznego w Donosach, zaś o oprawę muzyczną imprezy zadbał zespół Marka Drążkiewicza z Wojsławic.
I... dopiero wtedy seniorzy pokazali, na co ich naprawdę stać. Harcowali na parkiecie niczym niesforne nastolatki, zapominając tego dnia o złym samopoczuciu, chorobie i łamaniu w kościach. Razem z zespołem śpiewali znane i lubiane melodie, biesiadne szlagiery z lat 60. Hitem tanecznym był "pociąg", który szarżował po sali aż iskry sypały!
Tradycją stało się i to, że Zdzisław Kuliś na noworocznym spotkaniu prezentuje nowy wiersz. Teraz recytował "Przed nami Nowy Rok 2015".

"Kiedy srebrem przyprószone skronie - i w kościach ból starości łamie - gdy laskę trudno utrzymać przez trzęsące się dłonie - nikt tego zmienić nie jest w stanie" - wierszował z pasją Zdzisław Kuliś.

Przed nami Nowy 2015 Rok

Trzysta sześćdziesiąt pięć kart
Czystych stron Nowego Roku.
Przed nami w przyszłość niepewny start
I zapis życia krok po kroku.

Trudy i szarość dnia powszedniego
Na swoich barkach nosić będziemy.
Od północy grudnia ostatniego
Dopóki wszystkich kart nie zapiszemy.

Jeszcze jeden wycinek naszego życia
Podzielony na dwanaście miesięcy.
Jeszcze jeden etap drogi do przebycia,
Na końcu której stajemy się mniej wielcy.

Kiedy srebrem przyprószone skronie
I w kościach ból starości łamie,
Gdy laskę trudno utrzymać przez trzęsące się dłonie
Nikt tego zmienić nie jest w stanie.

Nie powrócimy do lat młodości,
Gdzie wszystko było pięknie kolorowe.
Trudno się wyrwać z objęć szarości,
Bo stare nigdy nie będzie nowe.

Natomiast młodym, gdy lat przybywa
Z dobroci życia niech korzystają.
Niech młody umysł wiedzę zdobywa,
A oczy na Świat otwarte mają.

Bo Świat zrozumieć, wpierw poznać trzeba
Jego trwanie i na nim ludzi.
Tajemnicę wieczności i Nieba,
Które ciekawość od wieków budzi.

Zdzisław Kuliś, styczeń 2015 rok

75-letni działacz kulturalny


Są jeszcze u nas ludzie, których pasjonuje społeczna działalność kulturalna. Są gotowi kosztem swoich wyrzeczeń uczestniczyć w wielu wydarzeniach kulturalnych i wiele też dla kultury swojego środowiska zrobić.
Takim człowiekiem jest Zdzisław Kuliś emeryt, poeta, regionalista, fotografik. Zdzisław Kuliś urodził się 13 września 1940 roku w Chruszczynie Wielkiej, mieszkaniec wsi Donosy w gminie Kazimierza Wielka woj. świętokrzyskie. Emerytowany pracownik Urzędu Miasta i Gminy w Kazimierzy Wielkiej, gdzie przepracował 51 lat w tym trzydzieści jako główny księgowy. Posiada wykształcenie ekonomiczne. Przez kilka lat równocześnie z pracą zawodową prowadził filię biblioteczną w Donosach, biorąc żywy udział w życiu kulturalnym środowiska, z którym łączą go więzi rodzinne i miejsce zamieszkania. W 2010 roku ukazał się pierwszy tom jego wierszy zatytułowany Wiersze dla potomnych, w 2011 roku album zawierający fotografie kapliczek, figur i krzyży Ziemi Kazimierskiej pt. Mieszkać wśród Świętych, w 2012 roku poemat poświęcony martyrologii kazimierskich Żydów pt. Niechaj słowik pieśń zaśpiewa.

Gdyby wymienić jego społeczną działalność w tym kulturalną przez okres całego jego życia, to powstałaby dość obszerna książka. Ja jednak skupię się tylko na działalności w roku 2014. Otóż w tymże roku Zdzisław Kuliś wydał trzy publikacje książkowe. W maju odbyła się promocja zbioru wierszy pt. Krętą ścieżką mijających lat. Jest to wydanie, które zawiera 234 strony wypełnione wierszami, których jest ponad 140, średnio mających siedem zwrotek, ale są też poematy trzy i czterokrotnie większe. Następnie w lipcu została wydana broszura w której jest szesnaście wierszy patriotycznych z okazji 70. rocznicy powstania Kazimierskiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej pt. Aby czas nie zatarł śladów. Zdzisław Kuliś wydał też we wrześniu broszurę pt. Ocalmy przed wyginięciem. Ponieważ działa również w proszowickim Stowarzyszeniu Hodowców pisze również publikacje poświęcone temu zagadnieniu i ochronie środowiska. Jest też członkiem Kazimierskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów, Odonowskiego Towarzystwa Kulturalnego i Stowarzyszenia Żołnierzy AK w Kazimierzy Wielkiej. Jest także członkiem Komitetu Budowy Pomnika pamięci Kazimierskiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej w Kazimierzy Wielkiej.

Zdzisław Kuliś w tym roku otrzymał statuetkę scyzoryka w dziedzinie kultura za działalność poetycką. We wrześniu został odznaczony medalem za zasługi dla rolnictwa nadany przez ministra Rolnictwa, a wręczony na Festiwalu w Proszowicach. Był też w roku bieżącym nominowany do tytułu człowieka 25. lecia. W kwietniu otrzymał pisemne podziękowanie od marszałka województwa małopolskiego za działalność w dziedzinie ochrony środowiska. Pan Zdzisław w kwietniu urządził swoją wystawę fotograficzną w holu kazimierskiej biblioteki pt. 220. Rocznica Bitwy pod Racławicami. Tworzyło ją ponad 50 zdjęć formatu A-4. Składa się z trzech rozdziałów: Rekonstrukcja bitwy, Zdjęcia panoramy racławickiej i Widok obecny okolic Racławic z pomnikiem Bartosza Głowackiego. Drugą wystawę fotograficzną urządził w Proszowickim Centrum Kultury w Proszowicach pt. Widok z mojego okna. Jest ona podzielona na cztery pory roku: Wiosna, Lato, Jesień, Zima. Każdą porę roku poprzedza wiersz autorstwa pana Zdzisława tematycznie związany z daną porą. Ponadto w 2014 roku wziął udział w 58 różnego rodzaju spotkaniach, w tym też autorskich, koncertach, uroczystościach okolicznościowych patriotycznych, widowiskach. Na wielu imprezach prezentowane były wiersze jego autorstwa. Jak co roku tak i w tym bierze udział w prezentacji swoich zdjęć w Galerii Sztuki Zielona w Busku Zdroju. W dniu 7 czerwca spotkał się osobiście w Proszowicach z naszą kadrą skoczków narciarskich w tym z Kamilem Stochem. Wręczył mu ostatnio wydaną swoją książkę Krętą ścieżką mijających lat, w której jest wiersz pt. Leć Kamil, leć. 26 czerwca brał udział w gali Człowiek 25. lecia w Kielcach. Chociaż nagrody nie otrzymał, to jednak bycie nominowanym do tej nagrody i wzięcie udziału w gali, już było zaszczytem. 18 października spotkał się ze światowej sławy piosenkarką Eleni, która wystąpiła na koncercie w Kazimierskim Ośrodku Kultury. Wręczył artystce książkę swojego autorstwa "Wiersze dla potomnych", a w zamian otrzymał podziękowanie, autograf i wspólnie zrobione zdjęcie. Udział w uroczystościach 2014 zakończył 8 grudnia na uroczystej sesji kazimierskiej rady gminy, na ślubowaniu nowo wybranego burmistrza, gdzie również miał swoje 5 minut. W ubiegłym roku Zdzisław Kuliś napisał wiele artykułów prasowych. Od 23 grudnia ubiegłego roku w Tygodniku Ponidzia jest cotygodniowo cyklicznie publikowany jeden Jego wiersz i zabytkowa kapliczka lub figura z terenu gminy Kazimierza Wielka. Ma On jeszcze wiele innych mniejszych i większych dokonań w ubiegłym roku, ale opisywanie szczegółów byłoby może nudne dla czytających. Wymienię tylko jeszcze jedno. Ostatnio Pan Zdzisław próbował nawet gry na trąbce, gdyż chciał odświeżyć swoją przygodę z instrumentami dętymi z lat młodości. Otóż w wieku 18 lat uczył się grać w cukrownianej orkiestrze dętej w Kazimierzy Wielkiej. Z dużym powodzeniem grał na rogu czyli waltorni, ale wyjazd do pracy w Nowej Hucie pod Krakowem pokrzyżował mu te zamiary.

Jego praca nie wpisuje się w pracę zawodową i nie osiąga sukcesów dzięki pracy zawodowej. Cała jego działalność jest wykonywana z wielką pasją, społecznie. Poświęca swój czas, a często i pieniądze.

mgr Ewelina Adamska
nauczycielka w Samorządowej
Szkole Podstawowej im. T. Kościuszki
w Cudzynowicach

Trzecie spotkanie po latach

przy stole, pierwszy z lewej Raymond Fishler (fot. zbiory prywatne Zdzisława Kulisia)

Odonów, 16-04-2015

Niecodzienną wymowę miało spotkanie, które odbyło się 10 kwietnia br. we dworze w Odonowie siedzibie Odonowskiego Towarzystwa Kulturalnego. Spotkanie zostało zorganizowane przez Towarzystwo, któremu przewodniczy Hubert Przybyszewski oraz przez właścicieli dworu Iwonę i Marka Postawków.

Na spotkanie z burmistrzem Kazimierzy Wielkiej, właścicielami dworu oraz zaproszonymi gośćmi i mieszkańcami, które odbyło się w kameralnym nastroju przyjechał Żyd z Nowego Jorku urodzony w Kazimierzy Wielkiej w 1925 roku. Raymond Fishler. Przyjechał do Polski, aby odbyć swą kolejną Drogę Pamięci.

Jednym z przystanków na tej drodze jest rodzinna Kazimierza Wielka. Raymond z bardzo dobrym samopoczuciem (90 lat) przyjechał w towarzystwie pani Romany Gałki Sikorskiej zamieszkałej w Krakowie i jej siostry Izy zamieszkałej w Proszowicach. Ich rodziny przed wojną przyjaźniły się. Pan Raymond na podobnym spotkaniu był trzy lata temu 25 kwietnia 2012 roku w Powiatowej i Gminnej Bibliotece Publicznej w Kazimierzy Wielkiej i dwa lata temu we dworze w Odonowie.

Wracając do spotkania w kwietniu 2012 roku w MBP po zabraniu głosu przez prawie dwie godziny, na stojąco opowiadał: Przyszedł październik 1942 roku. Było wiadomo, że Żydów będą wywozić z Kazimierzy Wielkiej. Żydzi ukryli się w okolicznych wioskach i w gospodarstwach swoich sąsiadów. Niemcy obawiając się działań zapobiegawczych partyzantów Armii Krajowej, ogłosili, że organizują wyjazd na roboty i wszyscy Żydzi, którzy się zgłoszą otrzymają pracę i zakwaterowanie w otwartym obozie w którym będą mieszkać do zakończenia wojny. Kazimierscy Żydzi w oznaczonym dniu stawili się na rynku. Tam czekały na nich samochody ciężarowe, którymi ponad 300 osób pojechało w kierunku wschodnim. Do ciężarówki wsiadła matka Abrama (Romka) Fishlera. Przystankiem docelowym był Bełżec. Pozostałych Żydów załadowano na furmanki i powieziono do Słonowic, do lasu i tam wszystkich rozstrzelano.

Ja ukryłem się, ale po tygodniu musiałem Kazimierzę opuścić, bo baliśmy się, że ktoś może nas wydać. Uciekłem do Krakowa do Getta. Pracowałem na lotnisku w Rakowicach od listopada 1942 do stycznia 1943 r. W styczniu wzięli nas do lagru w Płaszowie. Byłem tam do 12 stycznia 1945 roku. Potem poszliśmy pieszo do Oświęcimia, tam byłem tylko 4 dni. Z Oświęcimia zabrali nas do Gleiwitze i też piechotą w okropnej burzy śnieżnej. Z Gleiwitze wieźli nas w otwartych wagonach w lutym przez dwa i pół tygodnia do Oranienbugu koło Berlina. Z Oświęcimia wyszło nas 3000 tysiące, a tam dojechało nas około 1800, reszta zginęła w drodze.

W marcu zabrali nas do Flosenburgu, a stamtąd po tygodniu pociągiem do Platlinga. Tam byliśmy do 27 kwietnia i znowu nas wzięli pieszo przez Bawarię do Traunszteinu skąd z ojcem uciekliśmy. Dziewiątego maja zostaliśmy wyzwoleni. Z ósemki w naszej rodzinie na koniec wojny zostaliśmy tylko z ojcem. To jest skrócony opis mojej tragicznej przeszłości.


Na ostatnim spotkaniu we dworze w Odonowie został serdecznie powitany przez właścicieli dworu państwo Iwonę i Marka Postawków oraz burmistrza Kazimierzy Wielkiej Adama Bodziocha. Pan Reymond w luźnej rozmowie często wracał do tamtych wspomnień, do tamtych przeżyć. Odpowiadał na liczne pytania obecnych i dyskutował z pasją, chociaż chyba wolałby nie wspominać tamtych dni.

strona tytułowa książki Raymonda Fishlera (fot. zbiory prywatne Zdzisława Kulisia)
Cieszy się tym co ma, a ma przede wszystkim wspaniałą rodzinę jak określił. W lutym skończył 90 lat i jak dotąd cieszy się dobrym zdrowiem. Z tej to okazji kazimierski poeta regionalista Zdzisław Kuliś napisał wiersz Piękny Jubileusz, który drogą elektroniczną został wysłany w lutym do Pana Reymonda do Nowego Jorku, a w dniu spotkania odczytał go osobiście. Po zakończeniu rozległy się gromkie brawa. Podziękowaniom od Pana Reymonda nie było końca. Z tej to okazji obecni na zebraniu złożyli Jubilatowi moc serdecznych życzeń.

Spotkanie odbywało się przy zastawionych ciastami stołach i purimowej herbatce. Pan Raymond Fishler zaprezentował swoją książkę, którą wydał w tym roku. Książka ma tytuł Once We Were Eight autorstwa By Raymond Fishler i opisuje jego drogę życiową od Kazimierzy Wielkiej poprzez obozy zagłady do Nowego Jorku. Jest napisana w języku angielskim, urozmaicona zdjęciami.

Na podkreślenie zasługuje fakt, że spotkanie to odbyło się w bardzo miłej, niemal rodzinnej atmosferze. Obok chwil bardzo poważnych było miejsce na żarty, miłe opowiadania, a co najważniejsze każdy miał uśmiech na twarzy. Trzeba nadmienić, że atmosferę tą zaszczepili organizatorzy spotkania państwo Postawkowie, pan burmistrz Kazimierzy, który przybył z małżonką Jolantą, Romana Gałka Sikorska i jej siostra Iza oraz sam pan Raymond. Wśród pozostałych uczestników byli: Agnieszka Styczeń, Zdzisław Kuliś, Kazimierz Kita, Joanna Kaczmarczyk, Hubert Przybyszewski, Jerzy Postawko z małżonką, Aleksander Zwolański, którzy z poczuciem mile spędzonego wieczoru wśród bliskich opuszczali dwór w Odonowie. Do zobaczenia za rok słychać było wśród pożegnalnych uścisków.

Zdzisław Kuliś

Są tacy, którym się chce...

(fot. Zdzisław Kuliś)
(fot. Zdzisław Kuliś)

Lelowice Kolonia, 16-05-2015

W poprzednią sobotę byłem w Lelowicach Kolonii u Waldemara Buckiego prezesa Proszowickiego Stowarzyszenia Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza. Jadąc ze wsi Donosy, w której zamieszkuję przemierzałem boczne drogi i dróżki moim seicento, wolno, jak tylko można było przyspieszałem, ponieważ drogi są średnio dobre, a miejscami kiepskie.

Największa dziura jest przy samym skręcie na drogę do Lelowic. Jest bardzo głęboka o wymiarach około 80x80 cm, jest mało widoczna i tam wpadłem prawym tylnym kołem. Na szczęście nic się nie stało, bo jechałem bardzo wolno (skręcałem w prawo). Ale nie o tym chciałem pisać.

Jak wspomniałem jadąc po bocznych drogach rozglądałem się po przydrożnych posesjach, zwracając uwagę na przydomowe ogródki, bo mnie to interesuje. Wyglądają one różnie. Są bardziej i gorzej zadbane, ale są też zaniedbane. Tak samo pobocza i rowy przyległe do posesji. Jedne są wykoszone, a drugie nie.

Najbardziej oczarował mnie ogród w Lelowicach Kolonii na posesji państwa Anny i Waldemara Buckich i mieszkających z nimi Augustyńskich - córki i zięcia z córeczką Marcelinką. Na powierzchni około 10 arów jest urządzony piękny ogród ozdobny z murkami z kamienia, wykonanymi z kostki alejkami, krzewami, drzewami i roślinami egzotycznymi.

Na końcu ogrodu na wzgórku jest gołębnik zamieszkały przez te piękne domowe ptaki. Zresztą prezentuję kilka zdjąć, to sami Państwo zobaczycie, że są ludzie, którym się chce zadbać o swoje otoczenie.

Na koniec przytoczę znane polskie przysłowie: pokaż mi jak mieszkasz, a ja powiem Ci kim jesteś.

Zdzisław Kuliś

(fot. Zdzisław Kuliś)

 

Dzień Matki

(fot. pixabay.com)

Donosy, 26-05-2015

Jak mówią źródła historyczne początki Dnia Matki sięgają czasów starożytnych greków i rzymian. W stanach Zjednoczonych zaś dzień ten obchodzony jest od 1858 roku, kiedy to amerykańska nauczycielka Anna Maria Reves ogłosiła Dni Matczynej Pracy.

W Polsce DZIEŃ MATKI obchodzono po raz pierwszy w 1914 roku w Krakowie. U nas Święto to przypada na dzień 26 maja. W tym dniu matki są zwykle obdarowywane laurkami, kwiatami oraz różnego rodzaju prezentami przez własne dzieci, rzadziej inne osoby. To Święto ma na celu okazanie matkom szacunku, miłości, podziękowanie za trud włożony w wychowanie.

Dawno temu, bo w 1986 roku napisałem wiersz pt. Dla mamy, który pragnę zadedykować wszystkim mamom.

Zdzisław Kuliś

Dla Mamy

Mamusiu! Dziś Twoje święto!
Bądź najbardziej więc uśmiechniętą,
Bo przecież wszystkie my, Twoje dzieci
Chcemy, by promyk słońca Ci świecił.
Świecił złociście, jak całe słońce
I grzał Twe ręce może już drżące. Ręce i serce.

Ręce dlatego, bo przecież nimi
Pracujesz dla nas dniami całymi.
I one czule nas w dłonie brały,
Gdyśmy pierwszy raz świat oglądały.

One tuliły, te Twoje ręce,
Do Twojej piersi, tam gdzie masz serce.
Potem mijały dnie i miesiące
I znów nas brały ręce gorące.

Czy może czasem główka nie boli?
Co podać? Mleczko? Może rosolik?
Ja powiedziałem "Mamo", nic więcej,
Jakie jest dobre to Twoje serce.

Zdzisław Kuliś, Donosy, 1986 rok