http://www.zdzislawkulis.ecom.com.pl/

Spotkanie żołnierzy podziemia

„Szli na karabiny i działa” to tytuł wiersza Zdzisława Kulisia, który był mottem styczniowego spotkania opłatkowego członków kazimierskiego Koła Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej.
Foto:Życzenia z uśmiechem: od lewej kapitan Antoni Sielecki, Zdzisław Kuliś, Jan Nowak
(zdj. Przemysław Podkowa)

 

Otóż około 20 osób zebrało się w Kazimierzy Wielkiej na wspólnym obiedzie i połamaniu się opłatkiem w Nowym 2013 roku. Na spotkanie przyjechał kapitan Antonii Sielecki, wiceprezes Zarządu Inspektoratu A.K. „MARIA” w Krakowie. Swą obecnością zaszczycili również:
Starosta kazimierski Jan Nowak oraz Andrzej Kuliś - przewodniczący Rady Miasta i Gminy w Kazimierzy Wielkiej. Spotkanie otworzył przewodniczący Koła SŻAK Józef Belski. Po uczczeniu minutą ciszy zmarłych kolegów, zasygnalizował czym zajmowaliśmy się w roku ubiegłym. Oprócz działalności statutowej najważniejszym zadaniem jest budowa pomnika upamiętniającego walczących żołnierzy Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich na Ziemi Kazimierskiej. Budowę poparły władze gminne i powiatowe ze starostą Janem Nowakiem na czele. Lokalizacja została zatwierdzona. Pomnik powstanie na skwerze przed budynkiem KRUS-u , a Tadeusz Kościuszko zostanie przeniesiony przed budynek Gminy. Obecnie prace są na etapie zatwierdzenia napisów na pomniku przez odpowiednie władze. Starosta Jan Nowak zabierając głos, po raz kolejny wyraził aprobatę dla tego szlachetnego czynu i zadeklarował udzielenie wszelkiej pomocy na skalę jego możliwości. W podobnym tonie wypowiedział się też Andrzej Kuliś - przewodniczący Rady Miasta i Gminy. Kapitan Antoni Sielecki pozytywnie ocenił pracę kazimierskiego Koła SŻAK. Przez odmłodzenie Koła o członków popierających, jego liczebność wzrosła do 31, przez co stało się silniejsze i bardziej prężne. Na podsumowanie tej krótkiej dyskusji Zdzisław Kuliś, skarbnik Zarządu Koła jak również Komitetu Budowy Pomnika wyrecytował wiersz swojego autorstwa pt. „Szli na karabiny i działa”, co zebrani nagrodzili bardzo dużymi brawami. Po połamaniu się opłatkiem (każdy z każdym) i złożeniu sobie życzeń noworocznych podano drugie danie obiadowe, a na deser pyszne ciasto- jabłecznik. Do wyboru była kawa, herbata, a dla „mogących „ lampka szampana. Na koniec przewodniczący Józef Belski podziękował staroście Janowi Nowakowi i przewodniczącemu Rady Gminy Andrzejowi Kulisiowi za poparcie budowy pomnika i zawsze pozytywne ustosunkowanie się do tego przedsięwzięcia. Podziękował również wszystkim przybyłym, a szczególnie kapitanowi Antoniemu Sieleckiemu. I tym optymistycznym akcentem to miłe spotkanie zakończono.

Zdzisław Kuliś
Donosy

SZLI NA KARABINY I DZIAŁA

Szli na śmierć wymęczeni
W cywilnych łachmanach.
Słabo uzbrojeni,
Czołgając się na kolanach.

Ich domem był las,
Który pokochali.
W ten wojenny czas
Takie życie wybrali.

Wróg coraz śmielej atakował,
Grabiąc i paląc wokół.
Nawet matek i dzieci nie pożałował.
Trzeba było stawić mu opór.

Szli na karabiny, a nawet działa,
Przerywając wroga akcje zbrojne.
Po to by Polska istniała,
A czasy były spokojne.

Ginęli przy tym masowo,
Ale i Niemcom straty zadawali.
Tracili życie honorowo
I za bliskich je oddawali.

Ale byli i tacy,
Którzy wolnej Polski doczekali.
Prawdziwi patrioci- Polacy,
Swój kraj bardzo kochali.

Teraz ich zostało niewielu.
Weszli do historii dziejowej.
Przez walkę doszli do celu
Żołnierze Armii Krajowej.

Zdzisław Kuliś
Donosy, listopad 2012 r.

Wieczór poezji we dworze w Odonowie

Kolejny wieczór poezji spędzono mile w miesiącu styczniu we dworze w Odonowie. Zorganizowany przez Odonowskie Towarzystwo Kulturalne tam się mieszczące. Właścicielami dworu są państwo Postawkowie, którzy po wielu latach w rodzinnym dworze zamieszkali.

Dwór przed wojną był własnością dziadka pana Marka Postawki, który miał imię Bronisław. Otóż w tym przytulnym dworze przy lampionach świec w miłym nastroju ludzie kultury lubiący poezję, a niektórzy sami piszący wiersze zebrali się, aby miło spędzić wieczór, czytając wybrane wiersze i podyskutować na ich temat. Chociaż za oknami mróz, a zima okryła ziemię białą pierzyną, oni delektowali się tym co lubią. W sąsiednim pokoju tzw. „Czerwonym” w kominku buzował ogień rozsyłając miłe ciepło na pozostałe pomieszczenia.

Spotkanie otworzył Marek Postawka w towarzystwie Huberta Przybyszewskiego, witając miło wszystkich gości. Jako pierwszy wiersz przeczytał Hubert Przybyszewski pt. „Do prostego człowieka” Juliana Tuwima. Pan Hubert prowadzi znaną księgarnię w centrum Kazimierzy Wielkiej. Następnie Pani Emilia Molska, emerytka, długoletnia nauczycielka języka polskiego w Liceum Ogólnokształcącym w Kazimierzy Wielkiej, znana jako Pani Profesor, przeczytała wiersz Konstantego Ildenfonsa Gałczyńskiego pt. „Dyrektor i pomnik”. Następnie Pani Iwona Postawka wiersz Jana Brzechwy pt. „Pchła szachrajka”, a Pan Jerzy Postawka wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego pt. „Strasna zaba”. Oktawiusz Cugowski, dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Opatowcu przeczytał wiersze swojego autorstwa pt. „Water With Lemon” i „Do żony”, a jego 10-letnia córka Emilka, przeczytała ładny wiersz pt. „Pies”. Zdzisław Kuliś znany też jako „Buchalter”, poeta regionalista, fotografik zamieszkały w Donosach przeczytał osiem wierszy swojego autorstwa o różnej tematyce m.in. „Człowieku puchu marny”, „Urodziny”, „Czas”, „Spotkamy się na Kasjopei”, „Dziury”, „Ten sam fotel”.

Z kolei rozpoczęto dyskusję przy kawie i ciastkach na temat przeczytanych wierszy, a wszystko po to, aby szerzyć kulturę na terenie gminy Kazimierza Wielka i gminach ościennych. Na zakończenie Zdzisław Kuliś przeczytał wiersz napisany ozdobnym drukiem specjalnie na to spotkanie pt. „Dwór”. Oprawiony w antyramę wręczył rodzinie Postawków. Należy nadmienić, że w miesiącu lipcu ubiegłego roku na podobnym spotkaniu pan Zdzisław wręczył państwu Postawkom album swojego autorstwa pt. „Mieszkać wśród Świętych”, w którym znajdziemy krzyże, figury i kapliczki przydrożne w gminie Kazimierza Wielka, co widać na załączonym zdjęciu.

A wszystko to sfilmował Antoni Kocela radny Powiatu w Kazimierzy Wielkiej, zamieszkały w Stradowie gm.Czarnocin.

Foto: Spotkanie otwiera właściciel dworu Marek Postawka, z prawej Hubert Przybyszewski.
Zdjęcie Zdzisław Kuliś

DWÓR

Wioska jak innych tysiące,
Której ozdobą są wzgórza liczne.
Przy drogach topole w niebo strzelające,
A na wzgórzach łany pszeniczne.

Pośród parkowych krzewów i drzew,
Stanowiących piękności wzór,
Gdzie ze snu budził słowika śpiew,
Stał okazały dwór.

Okna na południe skierowane
Pokoje pałacu oświetlały.
Blaskiem słońca napromieniowane
Całą piękność ukazywały.

Na froncie klomb w kształcie koła
Był ozdobą owego pałacu.
Często dzieci gromadka wesoła
Bawiła się przy tym placu.

W głębi owocowy ogród okazały
Malowniczo ukształtowany.
Dalej ogród warzywny, nie mały
Ręką fachowca wypielęgnowany.

Pełno tu krzewów ozdobnych
I kwiatów kolekcja nie mała.
Gatunków różnorodnych,
A nad nimi róża królowała.

Były nagietki, maciejka i begonie
I astry jesienią kwitnące.
Bratki i wielokwiatowe piwonie,
A w rogu bzy w maju pachnące.

Za ogrodem murowane zabudowania
Do działalności gospodarczej służyły.
Jedne do inwentarza hodowania,
Inne magazyny zbożowe mieściły.

Całość murem ceglanym ogrodzona,
Za którym tętniło życie.
Gospodarka dobrze prowadzona
Wydawała plony obficie.

Oto mały obrazek dworu w Odonowie
Odtworzony na podstawie opowieści.
Dzięki temu, że powrócili potomkowie
Odonowskie Towarzystwo Kulturalne
w nim się mieści.

Zdzisław Kuliś, Donosy styczeń 2012 r.


Wiersz ten dedykuję całej rodzinie Państwa Postawków w imię pamięci o tym co ocalało.
Zdzisław Kuliś

 

Zielononóżka kuropatwiana proszowickim produktem lokalnym

Ocalmy przed wyginięciem
Na wstępie przytoczę kilka zdań z portalu nowoczesnego rolnika: „ Ze względu na charakterystyczne „galicyjskie” ubarwienie, kury zielononóżki były utrzymywane w polskich gospodarstwach. Posiadanie ich było wyrazem patriotyzmu gospodarza. W okresie międzywojennym, po odzyskaniu niepodległości , zielononóżki kuropatwiane stały się niemal rasą „kultową”- jako „przetrwała” polska rasa. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z czasopisma „Hodowca drobiu”, z artykułu Bronisława Obfidowicza z 1879 r. Kurę tą, na krajowej wystawie we Lwowie w 1894 roku po raz pierwszy wystawiono pod nazwą „zielononóżka”. Kura ta zaliczana jest do rasy ogólnoużytkowej. Osiąga wagę do 2 kilogramów. Charakteryzuje się zielonkawą barwą skoków i kuropatwianym upierzeniem, wytrzymałością na niskie temperatury, dość wysoką nieśnością, posiada dobre cechy mateczne. Doskonale potrafi wykorzystać warunki naturalne. Średnia nieśność zielononóżek określana jest do 180 jaj rocznie o masie 55 – 58 g.”

Tyle cytat, a teraz ja chciałem się podzielić wiadomościami własnymi, obejmującymi okres od lat 60-tych ubiegłego wieku do chwili obecnej na temat występowania w okolicach Proszowic i Kazimierzy Wielkiej kury rasy zielononóżka kuropatwiana.

Gdzie i kiedy pierwszy raz zetknąłem się z tą rasą?
Otóż w 1961 roku , dokładnie 1 marca zacząłem pracować w Gromadzkiej Radzie Narodowej w Donosach. Donosy to miejscowość położona dwa kilometry od Kazimierzy Wielkiej, a osiem od granic powiatu i gminy Proszowice. Pomimo, że są to różne gminy, to jest to jeden rejon, jedno środowisko. Wówczas średnio w co piątej miejscowości była Gromadzka Rada, w myśl zasady „władza bliżej mas.” Do tej w Donosach należało pięć wiosek. Jako dwudziestoletni młodzieniec objąłem stanowisko „ referenta meldunkowego”, a po około pół roku pracy „ referenta skupu”. Do moich obowiązków należał wymiar i śledzenie skupu tzw. „obowiązkowych dostaw” przez rolników. A zatem mój kontakt z rolnikami był bardzo częsty. W każdej Gromadzkiej Radzie był zatrudniony agronom, który miał za zadanie prowadzić fachowe doradztwo rolnikom, a także szkolenia rolnicze. W tym czasie był duży nacisk na rolnictwo i właściwe gospodarowanie ziemią. A wszystko to pod okiem agronoma. Bardzo często odbywały się zebrania wiejskie , przeważnie na temat rolnictwa. Tam właśnie pierwszy raz usłyszałem o zielononóżce od pani agronom z którą pracowaliśmy w jednym pokoju. Od tej pory bardzo często rozmawialiśmy na temat tej rasy. Była to dla mnie nowość, bo byłem młodym człowiekiem i chociaż nie miałem pola, rolnictwem interesowałem się bardzo. Jak już wspomniałem , były prowadzone szkolenia rolnicze i na tych szkoleniach m.in. promowano hodowlę kur zielononóżek. Na każdym zebraniu o nich mówili, rozpowszechniali tą rasę- tak jak kukurydzę za Chruszczowa. Gospodarze chętnie hodowali zielononóżkę. Każdy jak o niej posłuchał, to był ciekawy, jak będzie się chować, jak będzie znosić miejscowe warunki i jakie będzie jaja nosić. Hodowali je na otwartych terenach. Chodziły po podwórkach i terenach do nich przyległych. Zielononóżka należy do ptaków grzebiących, a zatem zbierają te wszystkie rzeczy jadalne, które rzec by można inny drób hodowany w gospodarstwie, by nie wygrzebał. Hodowali ją rolnicy posiadający gospodarstwa o większym areale, ale też tzw. chłopo-robotnicy, którzy mieli 10, 20 czy 50 arów pola. W tym czasie każdy skrawek pola był wykorzystany i ci drobni użytkownicy hodowali świnie, kury zielononóżki, a nawet krowy. Te kury były prawie w każdym gospodarstwie. Jeden miał 20 sztuk, a inny 100, stosownie do możliwości. Rolnicy chętnie te kury hodowali, bo charakteryzowały się dużą nieśnością jajek. Mówi się, że mają o około 30 % mniejszą zawartość cholesterolu. Ja sam zielononóżek nie hodowałem, ponieważ nie miałem warunków, ale zachęciłem rodziców, którzy mieli kawałek pola, do ich hodowania. Rodzice mieszkali w sąsiedniej miejscowości Chruszczyna Wielka i tam je hodowali przez długie lata, dokąd mogli. Często przynosiłem jajka, które naprawdę były smaczne, a najbardziej lubiły je dzieci.

Czy rodzaj paszy dla zielononóżek ma wpływ na wartości odżywcze jajka?
Zapewne tak. Odżywianie ma znaczenie. Kury zielononóżki jadły wszystko, nie kupowało się specjalnych pasz. Dawało im się zboża, ziemniaki. Teraz też tak jest w pojedynczych gospodarstwach. Zresztą hodowało się przy innych zwierzętach, kto by tam zwracał uwagę na to, aby dawać kurom specjalną paszę- dawali wszystko co ona jadła i koniec. Kura była i jest wolnego wybiegu i to już zapewnia dobre jajko, takie o dobrych wartościach odżywczych. Kura przecież je wszystko to co naturalne. Moim zdaniem wszelkie pasze genetycznie modyfikowane mają zły wpływ nie tylko na samą kurę, ale także na wartości odżywcze jajka. Natomiast nie wypowiadam się na temat hodowli w wielkich fermach hodowlanych.

Czy rasa kur „zielononóżka” przetrwała do tej pory?
Mogę śmiało powiedzieć, że zielononóżka przetrwała do tej pory. Mówiło się, że w latach 70-tych ubiegłego stulecia wyginęła, ale może w dużych hodowlach farmerskich. Natomiast w małych hodowlach wolno wybiegowych przetrwała. Znam bardzo wiele gospodarstw na terenie mojej gminy i Proszowic, gdzie hoduje się tą rasę kur i to z powodzeniem. Obecnie zainteresowanie nimi wzrasta. W ubiegłym roku otrzymałem telefon od kogoś nieznajomego z pytaniem gdzie można nabyć pisklęta zielononóżki, albo już większe, bo chciał kilkanaście hodować na jajka dla chorego wnuczka. Pamięta z dawnych lat, a teraz o tym przeczytał i mu się przypomniało, że jajka od zielononóżek są zdrowe dla małych dzieci. Zainteresowanie tymi kurami i jajkami od nich jest ciągle widoczne. W Proszowicach powstało Stowarzyszenie Proszowickich Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza „Zielononóżka” które m.in. zajmuje się promowaniem hodowli tej rasy kur. Prezesem jest Waldemar Bucki z Lelowic. I tak to zielononóżka przetrwała do dziś. Można powiedzieć, że jest ona produktem lokalnym powiatu proszowickiego i okolic.

A ja? Od tamtych dni wymienionych na wstępie pracowałem nieustannie przez 51 lat, do maja 2012 roku w tej samej instytucji, czyli gminie, która na przestrzeni lat zmieniała swą nazwę i siedzibę. Przez trzydzieści lat byłem głównym księgowym od czego otrzymałem pseudonim „buchalter”. A więc można by powiedzieć, że okres mojej pracy zawiera się w przedziale od zielononóżki do buchaltera.

Zielononóżka w anegdocie
Gromadzka Rada Narodowa w Donosach mieściła się w starym drewnianym dworku. Chociaż pracowników było niewiele to i pomieszczeń na biuro nie za dużo. Więc ja z kolegą w moim wieku, który objął po mnie biuro meldunkowe siedzieliśmy w jednym pokoju, w którym urzędowała też „ agronomka” w czasie kiedy nie była w terenie. Tak często poruszała temat zielononóżki, że nadaliśmy jej pseudonim „Zielononóżka”, którego na co dzień używaliśmy.

Długo przed II wojną światową krążyła w Polsce taka anegdotka, którą opowiadała m.in. Pani profesor Laura Kaufman, pracująca w Wyższej Szkole Rolniczej w Lublinie: Ignacy Jan Paderewski będąc premierem, pojechał na kilkudniową konferencję do Paryża. Na tej konferencji były delegacje wielu państw, a tematem była debata, czy przywrócić Polsce państwowość. W pewnym momencie wstał delegat Anglii i zapytał: a cóż to za kraj ta Polska który nie ma nawet własnych ras zwierząt? Paderewski odpowiedział, że ma, ale jakie nie był w stanie wymienić i odpowie szczegółowo w innym czasie. Niezwłocznie wysłał depeszę do Instytutu Naukowego w Polsce, aby zrobiono wykaz ras zwierząt hodowanych w naszym kraju. Niemal natychmiastowo otrzymał wykaz kilkudziesięciu ras, a wśród nich była zielononóżka.

Zdzisław Kuliś
Donosy koło Kazimierzy Wielkiej


VII Dni Wierzby Głowiastej

http://img6.iap.pl/_r/1024-680/s/712/202493/Wiadomosci/54676/109532_p1520930.jpg

DZIEŃ PIERWSZY: Zespół Szkół im. E. Godlewskiego w Piotrkowicach Małych, 8 marca 2013

Patronat Honorowy VII Małopolskich Dni Wierzby Głowiastej objął Marszałek Województwa Małopolskiego Wojciech Kozak, który zaszczycił swoją obecnością Zespół Szkół w Piotrkowicach Małych, dokonując otwarcia uroczystości. Dyrektor Zespołu Szkół pan Roman Gabrukiewicz przywitał zaproszonych gości, następnie zaś przemówienia wygłosili: Prezes Proszowickich Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza „Zielononóżka” Waldemar Bucki, Starosta Powiatu Proszowickiego Zbigniew Wójcik, Burmistrz Miasta i Gminy Proszowice Jerzy Pławecki oraz dr Krzysztof Modry z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.

http://img.iap.pl/_r/1000-1000/s/712/202493/Gallery/54676/112815_p1520520.jpg

Konferansjerzy Patrycja Wypych i Daniel Ceś sprawnie poprowadzili dalszą część imprezy. Uczniowie Anna Wilczyńska i Daniel Całek przypomnieli dotychczasowe akcje związane z obchodami Dni Wierzby Głowiastej. Tegoroczne przedsięwzięcie było siódmym z kolei.

Wierzba głowiasta z roku na rok staje się coraz bardziej popularna nie tylko na terenie powiatu proszowickiego, ale także w całym województwie małopolskim. Pan Zdzisław Kuliś pod natchnieniem akcji napisał wiersz pt. Wierzba, który wyrecytowały uczennice Zespołu Szkół: Daniela Letner, Kasia Miarka, Patrycja Wypych i Anna Michalska. Na uroczystości była również obecna siostra Arkadia, przełożona sióstr zakonnych Duchaczek z Proszowic. Wzruszyła ona obecnych swoimi wspomnieniami z dzieciństwa, opowiadając o niezwykłym schronieniu przed mrozem i zimową zawieruchą właśnie przy wierzbie. Tę historię w poetyckich słowach zapisał pan Zdzisław Kuliś. Wiersz Dziewczynka i wierzba przedstawiły uczennice klasy pierwszej technikum: Monika Maj, Kamila Mzyk, Klaudia Wawrzeń.

Spotkanie okazało się niebanalną lekcją przyrody, bowiem zaproszeni goście wygłosili tematyczne referaty. Pan profesor Andrzej Dubiel podzielił się swoją wiedzą i spostrzeżeniami na temat płazów. Zaprzyjaźniony ornitolog pan Ireneusz Kułaga ze Stowarzyszenia Eko-Bocian z Siedlec wygłosił referat dotyczący budek lęgowych, uatrakcyjniając wykład ich demonstracją. Pan Kułaga jest człowiekiem z wielką pasją, wiele podróżuje, także zagranicę, pogłębiając swoje zainteresowania dotyczące wędrówek bocianów.

Na uwagę zasługiwała część artystyczna przygotowana przez uczniów Zespołu Szkół, gdyż oprócz recytowanych wspomnianych już wierszy, pojawiły się piosenki wykonywane przez pełną energii i temperamentu Natalię Drozd oraz uroczą Martę Antosik. Michał Bajołek akompaniował młodym talentom na gitarze, wykonując znane współczesne przeboje takie jak: Rzeka marzeń, Male rzeczy, Bez łez. Ponadto Anna Michalska i Patrycja Wypych zaśpiewały piosenkę Troszeczkę ziemi, troszeczkę słońca, która znakomicie wpisała się w klimat przyrodniczego spotkania. Nie zabrakło także w humorystycznej odsłonie żaby i bociana, w wykonaniu Katarzyny Nowak i Agnieszki Lubaszek. Niewątpliwą atrakcją okazał się piękny występ przedszkolaków z Przedszkola Samorządowego z Piotrkowic Małych, które pod kierunkiem opiekunów pani Małgorzaty Jacak i pani Sylwii Błaut przygotowały przedstawienie pt. Królewna Śnieżka.

Na uroczystości przeprowadzono także konkurs przygotowany przez „Klub Miłośników Przyrody Rzekotka”. Ciekawe pytania, zabawne rebusy i zagadki dostarczały wiele zabawy, rozweselając publiczność. Konkurs poprowadziły Daniela Letner, Agnieszka Kułaga i Angelika Kopeć. Nagrody dla uczestników konkursu zostały ufundowane przez Marszałka Województwa Małopolskiego oraz Burmistrza Miasta i Gminy Proszowice. Były to kubeczki wykonane specjalnie na tę okazję, ozdoby podarowane przez Centrum Placówek Caritas z Proszowic oraz Dom Pomocy Społecznej w Łyszkowicach. Anna i Jerzy Drożdż ufundowali książki i sówki. Pierwsze miejsce w rozstrzygniętym konkursie na karmnik zdobyła Katarzyna Świdzińska. Nie ma lepszych od pana Waldemara Buckiego i Justyny Augustyńskiej, bowiem to oni zajęli I miejsce w konkursie na najciekawsze zdjęcie żabki rzekotki. Żabka jest charakterystyczna z przylgami i tak mała, że bardzo trudno ją spotkać. Dlatego też ogłaszamy konkurs na rok 2014 na zdjęcie żabki rzekotki, a dla osób, które nie spotkają jej w swojej okolicy, proponujemy konkurs pt. „Wierzba głowiasta w czterech porach roku”. Mile widziane są również wyplówki sowy pójdźki. Osoby, które je znajdą proszone są o kontakt  z „Klubem Miłośników Przyrody” działającym przy Zespole Szkół w Piotrkowicach Małych.

Tradycją Dni Wierzby Głowiastej jest wybór „Rzekotki Roku”. Tak było i tym razem. „Rzekotką Roku” została Agnieszka Lubaszek, paradoksalnie przebrana za bociana.

„Klub Miłośników Przyrody Rzekotka” obchodził swoje pierwsze urodziny, toteż na tę okoliczność pan Zdzisław Kuliś napisał wiersz, który został przekazany na ręce pani dyrektor Anety Dziedzic przez starostę Zbigniewa Wójcika. Agnieszka Kułaga opowiedziała o działalności klubu, powołując się na słowa pana Kulisia: „mimo, że młody, to bardzo prężnie działa”.

Tradycyjnym, pięknym gestem naszej uroczystości stało się rozdawanie chlebów z wizerunkiem wierzby głowiastej. Tym razem zostały one złożone na ręce pani Urszuli Jarosz, siostry Arkadii oraz Burmistrza Miasta i Gminy Proszowice Jerzego Pławeckiego.

http://img.iap.pl/_r/1000-1000/s/712/202493/Gallery/54676/112891_p1520674.jpg

Na zakończenie uroczystości życzenia złożono także wszystkim kobietom, które w tym dniu 8 marca obchodziły swoje święto, zaś pan Kuliś zadedykował im pełen sympatycznych komplementów wiersz. Uczestnicy spotkania zostali zaproszeni na poczęstunek do szkolnej pracowni kelnerskiej, gdzie mogli zasmakować wypieków przygotowanych przez uczniów Technikum Żywienia i Usług Gastronomicznych. Goście, obsługiwani przez kelnerów naszej szkoły,  w miłej atmosferze częstowali się rybką po grecku, tortem upieczonym z jajek zielononóżki.

Pozostaje nam wyrazić nadzieję, iż inicjatywa organizowania tego typu przedsięwzięć, zawsze znajdzie swoich entuzjastów, którzy swoją pasję i miłość do przyrody zechcą dzielić z innymi.

 

VII Małopolskie Dni Wierzby Głowiastej

DZIEŃ DRUGI: Opatkowice, 9 marca 2013

Drugiego dnia akcji o godzinie 900 odbyła się zbiórka pod Remizą OSP w Opatkowicach. Po omówieniu zasad BHP przez Ireneusza Kaługę z Grupy Ekologicznej z Siedlec i rozdaniu kamizelek odblaskowych,  wszyscy przeszli na opatkowickie łąki gdzie rozpoczęto  ogławianie wierzb. Pomimo iż temperatura powietrza oscylowała wokół 0o C,  na łąkach w Opatkowicach zebrało się ponad 50 osób, aby czynnie uczestniczyć w obcinaniu wierzb i porządkowaniu terenu. Ponad dwie godziny pracowali pilarze, mieszkańcy Opatkowic i sąsiednich miejscowości a także hodowcy ze Stowarzyszenia PHGRiDI „Zielononóżka”. W pracach brali udział również uczniowie wraz z opiekunami z Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych, Zespołu Szkół w Klimontowie, Szkoły Podstawowej  i Gimnazjum z Ostrowa oraz Gimnazjum w Proszowicach. Przybyli także przedstawiciele MODR - Karniowice, Leszek Mazan, Mieczysław Czuma oraz wiceburmistrz Miasta   i Gminy Proszowice Jerzy Pławecki.

O godzinie 12 00 rozpoczęło się podsumowanie całej akcji w remizie OSP w Opatkowicach. Tam przy bogatym poczęstunku podawanym przez kucharzy i kelnerów z Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych,  przygotowanym przez Koło Gospodyń Wiejskich z Opatkowic, omówiono całą akcję.

W podsumowaniu  ogławiania wierzb, brał udział po raz drugi Wicemarszałek Województwa Małopolskiego -Wojciech Kozak, który podkreślił bogate walory tych drzew. Należy zaznaczyć fakt, że województwo małopolskie od kilku lat wspiera  Dni Wierzy Głowiastej w ramach środków z programu „Małopolska Nasz Region, Nasza Szansa”

Prezes Stowarzyszenia PHGRiDI „Zielononóżka -Waldemar Bucki oraz wiceburmistrz- Jerzy Pławecki podziękowali wszystkim za udział w tak pięknej akcji . Wręczono podziękowania, nagrody i dyplomy ufundowane m.in. przez  Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego, Księgarnię „Śnieżka”. Nagrodzono najmłodszych uczestników akcji braci Antka i Krzysia Nowaków oraz najaktywniejszych: Natalię Rogalę, Darię Jasik, Macieja Sowę i Martę Poświat. Pozostali uczestnicy otrzymali certyfikaty udziału w VII Małopolskich Dniach Wierzby Głowiastej. Wybrano także króla i królową wierzby: królem został Wicemarszałek Województwa Małopolskiego- Wojciech Kozak, natomiast królową wicedyrektor Zespołu Szkół im. E. Godlewskiego w Piotrkowicach Małych –Aneta Dziedzic. Pan Janusz Król z Niezwojowic prezentował swój obraz pt.”Życie rodziny pszczelej”. Całą akcję umilali ciepłym słowem Panowie- Mieczysław Czuma i Leszek Mazan. Organizacji tej dwudniowej imprezy podjęli się:  Zespół Szkół im. Emila Godlewskiego w Piotrkowicach Małych, Klub Miłośników Przyrody „RZEKOTKA” z siedzibą w ZS oraz Stowarzyszenie Proszowickich Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza z siedzibą w Klimontowie.

VII Małopolskie Dni Wierzby Głowiastej zostały zrealizowane głównie dzięki wsparciu finansowym Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie.

SIEDEMDZIESIĄTA ROCZNICA ZAGŁADY KAZIMIERSKICH ŻYDÓW

 

Niecodzienne spotkanie odbyło się w czwartek 11 kwietnia we Dworze w Odonowie. Zorganizowane przez Odonowskie Towarzystwo Kulturalne z kazimierskim Żydem Reymondem Fischlerem zamieszkałym w Nowym Yorku, który na tą uroczystość przyjechał. W spotkaniu wziął udział starosta kazimierski Jan Nowak. Była to lekcja historii dla młodszych i przypomnienie dla starszych czasów, które mamy nadzieję minęły bezpowrotnie. Spotkanie otworzyła Pani prezes Odonowskiego Towarzystwa Kulturalnego Helena Postawka-Lech w towarzystwie Huberta Przybyszewskiego. Na rozpoczęcie dla około 50 osób zaśpiewała Beata Niebylicka piękną piosenkę „Hallelu et Dona” i, a następnie jej uczennice z Liceum Ogólnokształcącego w Kazimierzy Wielkiej Kasia Marasek, Patrycja Serwa, Klaudia Słupik i Agnieszka Gruszka zaśpiewały piosenki: „To świt, to zmrok”, „Main Jidisze Mame” i „ Chiri bim, Chiri bom”. Natomiast Mateusz Dębski przeczytał wiersz Antoniego Słonimskiego - „Elegia Miasteczek Żydowskich”, a 14- letni Julek Kłembukowski z Krakowa zagrał na wiolonczeli piękny utwór Tomaso Albinoniego- „Adagio”.

Miłym akcentem było odczytanie wiersza Zdzisława Kulisia pt. „Niechaj Słowik Pieśń Zaśpiewa”. Wiersz czytał autor. Jest to ballada o życiu i zagładzie kazimierskich Żydów w październiku 1942 roku w Słonowickim lesie. Z okazji siedemdziesiątej rocznicy Zdzisław Kuliś wydał niewielką książkę dla upamiętnienia tego wydarzenia. Znajdziemy w niej w/w wiersz, a ponadto wiersze: „Podróż w jedną stronę”, „Piekło na ziemi”, „Wszystkich Świętych”, oraz wiersz Antoniego Słonimskiego - „Elegia Miasteczek Żydowskich” i wiersz Agnieszki Osieckiej - „Miasteczko Bełz”. Są też relacje z poprzednich spotkań z Reymondem Fischlerem, które odbyły się w ubiegłym roku w bibliotece w Kazimierzy Wielkiej, a także piękne kolorowe zdjęcia. Książkę Zdzisław Kuliś wręczył Reymondowi Fischlerowi z przyjacielskim uściskiem dłoni.

Kazimierz Kita z Kazimierzy Wielkiej odczytał bardzo interesujący referat pokazujący życie Żydów w Kazimierzy Wielkiej oraz ich wymordowanie z podaniem miejsca i liczby osób. Trzeba nadmienić, że mordu dokonano nie tylko w Słonowickim lesie lecz też w innych miejscach w Kazimierzy Wielkiej lub w okolicy. Publiczność była żywo zainteresowana każdym wystąpieniem, które nagradzała gromkimi oklaskami.

Po tej tak znakomitej części artystycznej przyszła pora na zajęcie głosu przez Reymonda Fischlera 88-letniego Żyda urodzonego w Kazimierzy Wielkiej, który przez pół godziny nie posługując się żadną kartką opowiadał swoje koleje losu. Losu okrutnego zgotowanego dla ludzi, przez ludzi. Przeszedł drogę cierpienia od krakowskiego getta, przez Lagier w Płaszowie, Oświęcim, Gliwice do Oranienburgu koło Berlina. Następnie przez Bawarię do Traunszteinu skąd z ojcem uciekli.

Z kolei Helena Postawka-Lech wraz z matką Iwoną Postawka wręczyły gościowi dwa bochny chleba, z których jeden miał napis „Witaj w domu”.

Jak to w zwyczaju w odonowskim dworze bywa, na koniec spotkania każdy z uczestników mógł się poczęstować ciastem, przepijając kawą lub herbatą. Była też herbata purimowa o charakterystycznym ostrym smaku i zapachu, której każdy mógł popróbować.

NIECHAJ SŁOWIK PIEŚŃ ZAŚPIEWA

/ fragment /

 

W odludnym miejscu Niemcy im karę wymierzyli,

Która na zawsze zostanie w pamięci.

Za to, że po prostu żyli,

Karę najwyższą, karę śmierci.

 

Tylko strzały przez wiele godzin

Odbijały się leśnym echem.

Tylko płacz pozostałych gdzieś rodzinnych

Mieszał się z oprawców śmiechem.

 

I tu na zawsze zostali,

W tym niewielkim lesie.

Zostawili wszystkich co kochali

I tylko pamięć wieść o nich niesie.

 

Jeśli jeszcze rosną drzewa,

Świadkowie tej zbrodni okrutnej,

Niechaj na nich słowik zaśpiewa

Pieśń o tej tragedii smutnej.

 

A my zadbajmy o to,

By pamięć w sercach żyła,

Która cenniejsza niż złoto

Ich życie uwieczniła.

 

Przekazywana z pokolenia na pokolenie,

Jako lekcja historii służyła.

By zbrodnia niosąca cierpienie

Nigdy się nie powtórzyła.

 

Przechodniu! Przystań nad niewielkim kamieniem,

Który to miejsce znaczy.

Nie podpisany nazwiskiem, ani imieniem.

To kamień ludzkiej rozpaczy.

 

Zdejm z głowy swoje okrycie.

Odmów modlitwę po swojemu

I pomyśl, że tu straciło życie

Trzysta osób siedemdziesiąt lat temu.

 

Niech tej pamięci nie zmaże czas.

Miejmy ją w sercach na jawie i we śnie.

Bo przecież oni są tak blisko nas,

A tak daleko jednocześnie.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy k/Kazimierzy Wielkiej

Październik 2012 r.

 

Zdjęcia Zbigniew Piś.

Relacja ze spotkania z kadrą polskich skoczków narciarskich w Proszowicach

Sobota 18 maja, miała w Proszowicach wyjątkowy charakter, ponieważ wyjątkowi goście przybyli do naszego miasta. Na zaproszenie Fan Klubu Kamila Stocha, ale z inicjatywy samych skoczków, przyjechała do Proszowic reprezentacja Polski w składzie: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Stefan Hula, Krzysztof Miętus oraz trener kadry Grzegorz Sobczyk, fizjoterapeuta Łukasz Gębala i serwismeni Kacper i Kamil Skrobot. Zawodnikom towarzyszyły żony: Ewa, Marcelina, Dominika i Urszula oraz członkowie rodzin.

Przybył złoty medalista i brązowa drużyna Mistrzostw Świata w Val di Fiemme 2013, to wydarzenie na skalę kraju, więc po raz kolejny o Proszowicach usłyszała cała Polska. Spotkanie nabrało międzynarodowego charakteru za sprawą Włocha Mauro, który specjalnie przyleciał z Italii na jeden dzień do Proszowic (dotychczas nigdy nie był w Polsce!). Przyjechała też Kasia Dworak, która razem z Mauro opiekowała się grupą z Proszowic podczas pobytu w Predazzo. Oprawę artystyczną imprezy zapewnili znakomici didżeje z europejskiej półki, DJ Mikee i DJ Ucho, którzy obsługują takie imprezy jak Puchar Świata w Zakopanem, czy Mistrzostwa Świata w Predazzo. Ze strony Fan Klubu wspierał ich nieoceniony w swym fachu Grzegorz Cichy.

Wobec takiego zestawu osobistości nikogo nie dziwił fakt, że Sala Widowiskowa Centrum Kultury i Wypoczynku zapełniała się już na godzinę przed imprezą, by w krótkim czasie osiągnąć pełną swą pojemność.

Pierwszą, miłą niespodzianką było wejście na scenę dzieci z Przedszkola Samorządowego Nr 1, które wraz ze swą opiekunką Renatą Bernacką zaśpiewały dla gości specjalnie przygotowaną piosenkę.  Przedszkolaków bardzo zainteresowała tematyka skoków narciarskich po wizycie Rafała Chmieli w przedszkolu, na której zaprezentował prawdziwe narty Kamila i wiele innych przedmiotów. Już wtedy wszystkie zdecydowały, że na tym spotkaniu muszą być i zaśpiewać piosenkę Kamilowi i jego kolegom.

Trener, fizjoterapeuta i serwismen  kolejno podsumowali miniony sezon, po czym publiczność miała możliwość zadawania pytań. Najśmieszniejsze i najbardziej sympatyczne były oczywiście od przedszkolaków.

Kamil Stoch z trenerem Sobczykiem pokazali imponującą symulację skoku – to był długi lot… Kamil Stoch dziękując za wsparcie na skoczniach i za całokształt działalności przekazał na ręce Prezesa Fan Klubu Rafała Chmieli piękny upominek, a mianowicie oprawiony w ramę okolicznościowy plakat.

Nadszedł czas na multimedialne prezentacje, które rozpoczął krótki filmik przysłany przez nieobecnego na spotkaniu Piotra Żyłę. Z uśmiechem i niezwykłą sympatią Piotrek pozdrowił z ekranu Fan Klub z Proszowic i wszystkich zebranych. Stanisław Bernacki zaprezentował film z ostatnich miesięcy funkcjonowania Fan Klubu, w którym nie brakowało wzruszających momentów z kibicowania na żywo, zwłaszcza podczas Mistrzostw Świata w Val di Fiemme 2013 (były też fragmenty z wizyty Rafała w przedszkolu). Prezentacje zakończył przygotowany przez Damiana Wojtaszkiewicza pokaz slajdów pt. „Fan Klub w liczbach”. Te liczby jak się okazało zaskoczyły niejednego z oglądających. 10 014 km pokonanych przez niemal 350 najbardziej aktywnych fan klubowiczów, uczestnictwo w 6 konkursach Pucharu Świata i na Mistrzostwach Polski, 51 000 wejść na stronę internetową Fan Klubu. Widzowie i goście dowiedzieli się kto jest najmłodszym, a kto najstarszym czynnym uczestnikiem, w jakich rejonach świata mieszkają fan klubowicze, a nawet (żartobliwie) o powstałym w 2012 roku,  podczas Pucharu Świata w Zakopanem, zamiejscowym oddziale Fan Klubu w Boliwii i w Peru.

Kolejnym nagłośnionym wcześniej i bardzo oczekiwanym punktem spotkania był konkurs wiedzy o kadrze Polski, przygotowany przez Ewę Stoch i Marcelinę Hula. Każdemu ze skoczków przyporządkowana została czteroosobowa drużyna z uczniów miejscowych szkół i wspólnie odpowiadali na pytania w formie testu. Nie były to pytania łatwe, ale zabawa była znakomita dla wszystkich. Przykładowo na pytanie czym najlepiej posmarować narty, pomimo podpowiedzi ze strony publiczności że mogłaby to być Nutella, odpowiedź brzmiała: lakierem do włosów! Po długiej walce wygrała drużyna Piotra Żyły, którego reprezentował Łukasz Gębala. Dzieci biorące udział w konkursie otrzymały od naszych gości mnóstwo upominków (najlepsze dostali zwycięzcy) i dyplomy.

Przyszedł czas by i naszym gościom wręczyć przygotowane upominki. W pewnym momencie na scenie pojawił się wielkich rozmiarów banknot o nominale STOCH ZŁOTY, z wizerunkiem Kamila na awersie oraz godłem Gminy Proszowice i Starostwa Powiatowego na rewersie. Banknot został przekazany przez prezesa Fan Klubu mocno zaskoczonemu Kamilowi. Zastępca Burmistrza Jerzy Pławecki wręczył skoczkom oryginalnie namalowane karykatury każdego z nich (wykonane przez Michała Molickiego z CKiW w Proszowicach), natomiast Starosta Proszowicki Zbigniew Wójcik przekazując upominki przypomniał, że kibicem skoków narciarskich jest już niemal od 20 lat. Miłym zaskoczeniem nawet dla organizatorów było pojawienie się na scenie Zdzisława Kulisia, poety i regionalisty z Kazimierzy Wielkiej, który podarował skoczkom po egzemplarzy swoich książek.

Na koniec cała ekipa otrzymała, przekazane przez Stowarzyszenie Rzekotka, sadzonki dębu o nazwie Błogosławiony Józef, opatrzone stosownymi imiennymi certyfikatami. To drzewko ma im po latach przypominać spotkanie w Proszowicach, ale przede wszystkim znakomite osiągnięcia sportowe minionego sezonu. Otrzymali przy okazji życzenia by byli mocni i niepokonani!

Ostatnim punktem spotkania były wspólne zdjęcia, wywiady dla mediów i rozdawanie kartek z autografami. Podpisy można było zbierać także na specjalnie przygotowanych plakatach z Kamilem i całą drużyną.

Już po zakończeniu imprezy Fan Klub zorganizował Kamilowi kameralne spotkanie urodzinowe. Po raz kolejny wzruszony i zaskoczony Mistrz Świata nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył i usłyszał. A usłyszał odczytany wiersz napisany dla niego przez kibica Janka Wołka i zobaczył imponujący tort w kształcie skoczni, przy której nawet jodełki rosły…

Sobotnie spotkanie było wielkim wydarzeniem nie tylko sportowym. Organizacja takiej imprezy wymaga zaangażowania wielu osób i instytucji. Szczególne podziękowania należą się Starostwu Powiatowemu i Gminie Proszowice za wsparcie finansowe, Centrum Kultury i Wypoczynku w Proszowicach za  wsparcie organizacyjne oraz niezawodnym sponsorom i darczyńcom, stale wspierających działania Fan Klubu, reprezentującym firmy z całej Ziemi Proszowickiej.

LEĆ KAMIL ! LEĆ !

 

Młodzi chłopcy, wysportowani,

Z nartami na ramieniu,

Wędrują stromymi schodami

Na skocznię w wielkim skupieniu.

 

Dobrze by wygrać było,

Kamil, idąc przyspieszył,

Żonie byłoby miło

I trener by się cieszył.

 

A gdy już usiadł na desce,

W dół patrzy z lotu ptaka,

Czemu ta skocznia?, szepce,

Jest wielka taka?

 

Po chwili energicznie,

Ruszył na dany znak,

Z progu wyszedł prześlicznie I leci jakoby ptak.

 

Dobrze by było insynuuje

Pod narty wiaterek mieć.

A tłum z dołu skanduje:

Leć, Kamil!, leć!

 

I leci Kamil w przestworzach,

Jak polski orzeł biały,

Od gór, aż do morza

Dla Ojczyzny chwały.

 

Dla wszystkich naszych rodaków,

Młody Polak lata,

Śladami czerwonych maków,

Po mistrza świata.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy k/Kazimierzy Wielkiej

18 maja 2013 roku

Dzień Matki

27 maja świętowano Dzień Matki w Zajeździe Słonecznym w Donosach, na który przybyło ponad 50 Pań i kilku Panów z okolicznych wiosek, w tym też z Kazimierzy Wielkiej.
foto: Kamil Adamski recytuje wiersz, z lewej Urszula Kita
Na uroczystość złożyły się między innymi, wiersze o matce, które recytowały dzieci ze szkół podstawowych i przedszkola. Były to: Hania Postawka, Kamil Adamski, Gabrysia Wojtasik, Karolina Kura, Gabrysia Włosowicz, Wiktoria Przygoda, Natalia Zabagło, Julita Kryza, Lamine Coulibaly, Dawid Coulibaly, Oliwia Klimek, Miłosz Nawrot i Justyna Skrzela.

Recytowano także wiersze autorstwa Zdzisława Kulisia poety regionalisty i fotografika ziemi kazimierskiej mieszkającego w Donosach. Napisany 27 lat temu wiersz pt. Dla Mamy został wyrecytowany przez prawnuczkę autora - Gabrysię Wojtasik z Prokocic, uczennicę zerówki, a jednocześnie wnuczki właścicieli Zajazdu, Renaty i Mirosława Gajdów, którzy tą uroczystość zorganizowali. Drugi wiersz pt. Matka wyrecytował wnuk autora, Kamil Adamski z Donos uczeń czwartej klasy Szkoły Podstawowej. Następny wiersz pt. Miłość, mówiący o miłości do matki przeczytał sam autor, którego ostatnie strofy wskazują, że najsilniejsza miłość na świecie, to miłość do swojej Matki.


Po zakończeniu tej trzypokoleniowej prezentacji wierszy wystąpiły młodzieżowe zespoły taneczne Volt i Stokrotki działające przy Kazimierskim Ośrodku Sportowym w Kazimierzy Wielkiej, prowadzone z dużym powodzeniem przez Urszulę Kitę emerytowaną wieloletnią nauczycielkę. Opracowanie różnych skomplikowanych figur tanecznych wymaga dużo pracy, którą wkładają te dzieci, a przede wszystkim ich nauczycielka Urszula. Występy zostały nagrodzone dużymi brawami.


Miłym akcentem było wręczenie przez dzieci swoim mamom pięknych czerwonych róż, a na zakończenie gospodarze podali ciepłe danie, napoje i ciasto.

Zdzisław Kuliś
Donosy k/Kazimierzy Wielkiej

MATKA

Gdy wymawiam słowo „matka”,
Czuję jak serce mocniej mi bije.
Wiem, że kocha mnie do ostatka
I tylko moją miłością żyje.

Matka to dla mnie moja mamusia,
Która jest lekiem na wszystkie rany.
Matka to żona mego tatusia,
Więc ją oboje mocno kochamy.

Bywa, że mama źle się poczuje,
Lecz się wdrapuję na jej kolana.
Mimo zmęczenia, nie protestuje,
Taka jest moja mama kochana.
Mama pomoże odrobić lekcje,
Przytuli mocno, gdy boli głowa.
Nigdy nie powie, że się jej nie chce,
Jest do pomocy zawsze gotowa.

Często utuli także do spania
I na dobranoc pośle buziaka.
Stokrotnie lepsza jak każda niania,
Bo moja mama jest właśnie taka.

Zdzisław Kuliś
Donosy, maj 2009 r.


Leć Kamil! Leć! Poeta z regionalista z Ponidzia rymuje dla mistrza skoków

Choć lato w pełni, a o zimie nikt już nie pamięta, Zdzisław Kuliś sprawił przyjemność... samemu Kamilowi Stochowi. Poeta i regionalista z Donosów koło Kazimierzy Wielkiej napisał na cześć naszego mistrza świata w skokach narciarskich piękny poemat.

Zdzisław Kuliś wręczył mistrzowi skoków narciarskich – Kamilowi Stochowi poemat i książki swojego autorstwa.

Zdzisław Kuliś został niedawno zaproszony na spotkanie w małopolskim Fan Klubie Kamila Stocha. Popularny "Buchalter” nie przyjechał z pustymi rękami. Sławnemu skoczkowi zadedykował napisany przez siebie poemat "Leć Kamil! Leć!”.

Do gratulacji za mistrzowskie loty na skoczni dołączył również książki swojego autorstwa; w tym piękny album "Mieszkać wśród świętych”. Kamil Stoch był wyraźnie wzruszony takimi dowodami sympatii.
"Leć Kamil! Leć!” to siedem zwrotek. Rymy układane z pasją, prosto z serca pana Zdzisława. Wielkiego miłośnika sportu i... jak się okazuje, fana Kamila Stocha.

"(...) I leci Kamil w przestworzach, jak polski orzeł biały – od gór, aż do morza, dla Ojczyzny chwały. Dla wszystkich naszych rodaków, młody Polak lata – Śladami czerwonych maków, po mistrza świata” – tak Zdzisław Kuliś przeniósł do literatury najpopularniejszego dziś polskiego skoczka, następcę "króla” Adama Małysza.

Autor: Adam LIGIECKI

8. Festiwal „Święto Ogrodów”

w Proszowicach

„W ogrodzie wspólnych marzeń, każdy kwiat pachnie szczęściem.”

Sobotnie ulewy, które popsuły wiele imprez dla dzieci, nie wróżyły dobrze i budziły obawy o możliwość przeprowadzenia zaplanowanego na niedzielę 8. Festiwalu „Święto Ogrodów”. Na szczęście niedzielny poranek przywitał nas znacznie bardziej przyjazną aurą, a przebijające się przez chmury słońce wprawiało wszystkich w dobry nastrój. I ten dobry nastrój towarzyszył wszystkim uczestnikom Festiwalu, aż do późnego wieczora. A przez cały dzień można było, tak jak w ubiegłych latach, zwiedzić Ogród Biblijny, po którym tradycyjnie oprowadzała chętnych jego projektodawczyni, pani dr Zofia Włodarczyk. I jak zawsze z ogromną pasją wyjaśniała zainteresowanym, dlaczego takie, a nie inne rośliny można podziwiać w Ogrodzie i jaki mają związek z konkretnymi fragmentami Biblii. Podczas tegorocznego Święta Ogrodów nie zabrakło dobrej zabawy dla małych i dużych, dla niepełnosprawnych i tych, którzy na co dzień służą im pomocą, czyli dla ich terapeutów. Wspaniałą atmosferę, rewelacyjną oprawę muzyczną i mnóstwo emocji podczas licznych konkursów zapewnił niezawodny pan Grzegorz Cichy. Wczesnym popołudniem w Ogrodzie Biblijnym pojawiły się dzieci z Przedszkola Samorządowego nr 1 w Proszowicach. Małe gwiazdy w koncercie „Wspomnienia z tamtych lat” urzekły widzów wspaniałą interpretacją piosenek z lat dwudziestych i trzydziestych minionego wieku. Niedzielne popołudnie i wieczór były zapewne ucztą muzyczną dla wszystkich melomanów. O godzinie 18. można było wysłuchać koncertu „Barwy Piosenki” w wykonaniu studentek należących do Koła Naukowego Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Prowadzącym i śpiewającym był mgr Józef Romek, a akompaniował mgr Andrzej Cebulak. W sentymentalną podróż zabrały widzów piosenki z przedwojennych filmów oraz nastrojowe utwory z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Nawet krótkotrwała ulewa nie zakłóciła zbytnio przebiegu tego pełnego uroku koncertu. A potem na scenie, jak barwne ptaki, pojawiły się tancerki z zespołu „Zumba 4Life”ze szkoły tańca prowadzonej przez Annę Buras. Muzyczne spotkania zakończył wieczorny występ zespołu „Prokoncepcja”.


Kolejne Święto Ogrodów już za nami, ale z satysfakcją możemy zauważyć, że co roku przyciąga ono coraz większą liczbę mieszkańców Proszowic i okolicy, dla których Ogród Biblijny staje się miejscem zapraszającym do spaceru, relaksu i zadumy. Coraz częściej Ogród podziwiają również mieszkańcy innych rejonów naszego kraju. W niedzielę gościliśmy między innymi księdza proboszcza z parafii św. Jadwigi Śląskiej w Chorzowie-. Emanuela Pietrygę oraz wiele rodzin z Krakowa, Kielc a nawet Warszawy. Z przyjemnością nadmieniamy,że trzeci w Polsce taki ogród powstaje właśnie w Chorzowie. Wśród obecnych również byli: Monika Waligóra z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie - opiekunka Koła Naukowego, ks. Stanisław Słowik- dyrektor Caritasu diecezji kieleckiej, Elisabeth Hölscher z mężem Laurids Hölscher byłym konsulem Niemiec w Krakowie, starosta powiatu proszowickiego- Zbigniew Wójcik, Burmistrz- Jan Makowski, wójt gminy Koszyce - Stanisław Rybak , przewodnicząca Rady Powiatu - Elżbieta Grela, zastępca przewodniczącego Rady Powiatu- Barbara Gacek, skarbnik Gminy i Miasta Proszowice - Danuta Migas, dyr. Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych- Roman Gabrukiewicz, ks. proboszcz parafii Proszowice- Antonii Sokołowski, ksiądz Tomasz oraz siostry zakonne z siostrą przełożoną Arkadią. Jak co roku był też obecny Jerzy Drożdż- współwłaściciel księgarń w Proszowicach, Koszycach i Kazimierzy Wielkiej, Waldemar Bucki- prezes Stowarzyszenia Hodowców Drobnego Inwentarza i Gołębi Rasowych wraz z małżonką Anną, Zdzisław Kuliś - poeta regionalista i fotografik Ziemi Kazimierskiej , który każdego roku bierze udział w tym wspaniale zorganizowanym Święcie, podziwiając zmiany jakie zachodzą w ogrodzie każdego roku dzięki pani doktor Zofii Włodarczyk i pani kierownik Zespołu Placówek Caritas w Proszowicach- Urszuli Jarosz.

Pani Urszula wszechobecna wszędzie, chociaż czasu miała mało, to jednak znalazła chwilę,na spotkanie z przyjaciółmi, znajomymi i zamianę, chociażby parę zdań, które mogą być jakże przydatne w pracy, życiu...W trakcie koncertu zachęcała obecnych gości do zbiórki funduszy na rzeźbę Samarytanki z Jezusem, którą chcielibyśmy mieć w naszym ogrodzie. Bo każda nowa roślina zachwyca swoim pięknem, a kolejna rzeźba skłania do refleksji, zadumy i zachęca do otwarcia serc na potrzeby innych.

Kierownictwo Caritas składa serdeczne podziękowania Starostwu Powiatowemu w Proszowicach, Urzędowi Gminy i Miasta w Proszowicach oraz sponsorom, dzięki którym mógł być zorganizowany całodzienny piknik.
Do zobaczenia z rok. Korzystając z niektórych danych Caritasu:

Zdzisław Kuliś

 

Szli na karabiny i działa

Mszą Świętą w kościele parafialnym Podwyższenia Krzyża Świętego w Kazimierzy Wielkiej rozpoczęła się w niedzielę 28 lipca uroczystość 69. Rocznicy Rozbrojenia Posterunku Żandarmerii Ukraińskiej, a także powstania Kazimiersko – Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej.

 

Na zdjęciu: Wiązanki składają przedstawiciele SŻAK z Kazimierzy Wielkiej. Zdzisław Kuliś, Józef Belski i Tadeusz Łuszczyński

Mszę odprawił dziekan kazimierski, kanonik Janusz Mularz w intencji pomordowanych żołnierzy AK i BCH oraz innych, którzy zginęli w obronie Ojczyzny. Po nabożeństwie poczty sztandarowe, przedstawiciele lokalnych samorządów, członkowie Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej, delegacja Stowarzyszenia Gniazdo z Proszowic i mieszkańcy przeszli przed budynek Samorządowej Szkoły Podstawowej nr 1, gdzie znajduje się tablica upamiętniająca walki żołnierzy Armii Krajowej podczas II wojny światowej. Tu właśnie w tym czasie mieścił się posterunek żandarmerii ukraińskiej. W dniu 27 lipca 1944 roku został bezkrwawo rozbrojony przez żołnierzy Armii Krajowej. Mówił o tym w wystąpieniu Józef Belski przewodniczący Koła Stowarzyszenia Żołnierzy AK w Kazimierzy Wielkiej. Natomiast Andrzej Bienias przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika Bohaterów Kazimiersko – Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej zreferował cel i potrzebę budowy pomnika oraz stopień zaangażowania w prace przygotowawcze, przedstawił także zebranym napisy jakie będą widnieć na pomniku, a na zakończenie swego wystąpienia przeczytał wiersz Zdzisława Kulisia z Donos tematycznie związany z tym wydarzeniem pt. KAZIMIERSKO-PROSZOWICKA RZECZPOSPOLITA PARTYZANCKA.

Zabierając głos poseł Krzysztof Lipiec i Krzysztof Cichy z proszowickiego Koła Gniazdo nawiązali do historii walk partyzanckich na naszym terenie, w szczególności AK i BCH, które niewątpliwie przyczyniły się do zwycięstwa nad hitleryzmem.

Wiązanki pod tablicą pamiątkową złożyli: Marek Krupa w imieniu starosty kazimierskiego, burmistrz Kazimierzy Wielkiej Tadeusz Knopek, przedstawiciele policji, przedstawiciele Koła Stowarzyszenia Żołnierzy AK w Kazimierzy Wielkiej - Józef Belski, Zdzisław Kuliś i Tadeusz Łuszczyński, przedstawiciele Związku Emerytów Policji, przedstawiciele Stowarzyszenia Gniazdo z Proszowic i przedstawiciele Stowarzyszenia byłych Żołnierzy. W uroczystości udział wzięły poczty sztandarowe: Urzędu Miasta i Gminy, Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich.

Nad całością czuwał i prowadził dyrektor KOK Przemysław Podkowa.

W piątek, 26 lipca, w miejscowości Sielec gmina Skalbmierz przed kapliczką przydrożną została odprawiona Msza Święta przez proboszcza parafii Skalbmierz księdza kanonika Mariana Fatygę w miejscu stoczonego zaciekłego boju. Przed rozpoczęciem Mszy Świętej Andrzej Bienias członek Zarządu Koła SŻAK w Kazimierzy Wielkiej wygłosił krótkie przemówienie z tym wydarzeniem związane. Otóż w tym miejscu 26 lipca 1944 roku, jednostki Armii Krajowej O.P. „GROM” Krakowskiego Kedywu i oddział „DOMINIKI „ II batalionu 120 p.p. 106 D.P. wierne Bogu i Ojczyźnie stoczyły zwycięski bój z przeważającymi siłami żandarmerii niemieckiej, nie ponosząc strat. Zginęło 15 hitlerowców, 9 wzięto do niewoli. Walka ta dała początek Rzeczpospolitej Kazimiersko – Proszowickiej. W tym miejscu i na tych polach widocznych na załączonym zdjęciu i w ich okolicy, na których rosły dojrzewające zboża, a rolnicy przygotowywali się tak jak dziś do żniw, trwała zacięta walka. Dlatego od kilku lat, corocznie jest organizowana w tym miejscu uroczystość. W tym roku obecne były dwa poczty sztandarowe: jeden żołnierzy AK z Kazimierzy Wielkiej, który tworzyli uczniowie szkoły z Odonowa pod opieką Mariana Skorupy, a wraz z nimi członkowie zarządu Koła SŻAK z Józefem Belskim – przewodniczącym, drugi natomiast uczniowie ze szkoły w Skalbmierzu wraz z nauczycielami oraz miejscową ludnością.

W końcowej części uroczystości Andrzej Bienias z Kazimierzy Wielkiej przeczytał wiersz autorstwa Zdzisława Kulisia z Donos również członka zarządu Koła SŻAK tematycznie związany z tym wydarzeniem pt. SZLI NA KARABINY I DZIAŁA, natomiast delegacja nauczycieli ze Skalbmierza złożyła piękną wiązankę kwiatów.

Miłym akcentem, którego pominąć nie można, było przekazanie przez księdza kanonika Mariana Fatygę, ofiary pieniężnej zebranej na tacę podczas mszy, na budowę pomnika pamięci Kazimiersko – Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej w Kazimierzy Wielkiej.

Zdzisław Kuliś


Pożegnanie siostry zakonnej Arkadii

z Proszowic

 

Siostra przełożona Arkadia, nazwisko rodowe Irena Burza po sześciu latach pełnienia posługi zakonnej w Proszowicach odeszła 17 sierpnia do Pacanowa, gdzie już kiedyś przebywała 2 razy. Warto nadmienić, że w Pacanowie przebywa jej siostra rodzona Ambrozja. Siostra przełożona Arkadia urodziła się w miejscowości Łęki Górne 18 stycznia 1941 roku, w której były 72 powołania zakonne i 32 księży. Szkołę Podstawową ukończyła 1-4 w Świętej Górze, natomiast 5-7 w miejscowości Zalasowo. W wieku 14 lat wstąpiła do zakonu, gdzie przebywa do chwili obecnej czyli 58 lat. W tym czasie była w Pacanowie 2 razy, Ustce, Proszowicach, Łebie, Lublinie, Krakowie, Słupsku 2 razy, i w Międzybrodziu Bialskim koło Żywca. Przez 13 lat była w Rzymie, zna dobrze język włoski, którym biegle posługuje się w mowie i piśmie. Doskonale zna Rzym i mogłaby być bardzo dobrym przewodnikiem.

Wraz z siostrą Arkadią odchodzą również inne siostry: s. Adwenia do Buska Zdroju, s. Boguchwała i s. Bernarda do Międzybrodzia Bialskiego k/Żywca i s. Elżbieta do Leżajska.

W ubiegłym tygodniu członkowie Stowarzyszenia Zielononóżka z Proszowic uroczyście pożegnali siostrę Arkadię i inne siostry w domu zakonnym w Proszowicach. Były kwiaty, słodycze, owoce i pyszne ciasto własnego wypieku. Siostrze Arkadii wręczono piękny album „ Zakony w Polsce” i album fotograficzny z pamiątkowymi zdjęciami z siostrą, natomiast Zdzisław Kuliś z Donos k/Kazimierzy Wielkiej napisał na pożegnanie wiersz, który został dołączony do albumu. Na spotkaniu obecni byli: Waldemar Bucki, Andrzej Dubiel, Jerzy Drożdż, Krzysztof Kowalski, Mirosław Kopeć, Zdzisław Walczak, Marek Litwinko i Zdzisław Kuliś. Swą obecnością zaszczycił również ksiądz proboszcz Antonii Sokołowski.

Zdzisław Kuliś

Wiersz:

Czcigodna Siostro Przełożona

Jest nam niezmiernie przykro,
Ze odchodzisz z naszej Parafii.
Zrobilibyśmy dla Ciebie wszystko,
Ale nikt z nas tego zmienić nie potrafi.

Trudno nam oprzeć się wzruszeniu,
Kiedy zawsze pogodna byłaś
I często pochylona, w skupieniu
Za nas wszystkich się modliłaś.

Za nasze dzieci i rodziny,
O zdrowie i trochę życia lepszego.
By każdego dnia i godziny
Dobry Bóg chronił nas od złego.

Odchodzisz z naszych Proszowic,
Od ludzi, którzy Cię pokochali,
Lecz wiara nasza nie ma granic
I zawsze będziemy Cię mile wspominali.

Odchodzisz Siostro Przełożona
Do innych ludzi, do Pacanowa,
Ale nie jesteś tym przerażona,
Bo idziesz przecież do tego samego Boga.

 

Dziękujemy Ci za to, że byłaś z nami,
Często też doradzałaś.
Żyłaś z naszymi radościami i troskami,
Bo taką posługę pokochałaś.

Chociaż będziesz od nas oddalona,
Zapamiętamy, że byłaś bardzo miła.
I prosimy Cię Siostro Przełożona,
Abyś czasem modlitwę za nas odmówiła.


Zdzisław Kuliś
Donosy k/Kazimierzy Wielkiej
lipiec 2013 rok
<