http://www.zdzislawkulis.ecom.com.pl/

Po dokładnych badaniach przeprowadzonych w szpitalu okazało się, że facet ma poważny uraz głowy i złamane obie nogi. Kiedy wyzdrowiał odbył się proces sądowy, a sąd biorąc jako okoliczność łagodzącą to, że pomimo iż włamanie było, to jednak nic nie ukradł wymierzył mu wyrok trzy lata więzienia z zawieszeniem na dwa lata.

Zdzisław Kuliś


(fot. liturgiczne.com)


Donosy, 30-03-2018

Z najlepszymi świątecznymi życzeniami dla Czytelników Internetowego Kuriera Proszowskiego:



red.

Wielkanocny Baranek

Mały baranek z koszyczka spogląda
Na wnętrze kościółka drewnianego.
I kiedy się tak bardziej przygląda
Widzi rączkę dziecka ten koszyczek trzymającego.

Maleńkie paluszki zaciśnięte wokół pałąka z wikliny
Kurczowo trzymają koszyczek zgrabniutki.
A w niebieskich oczkach tej małej dzieciny
Widać radość, a na buzi uśmiech słodziutki.

Przyszedł z mamą poświęcić pokarmy wielkanocne,
Których w koszyczku było dość wiele.
Aby nasze dusze i ciała były mocne
Będziemy je spożywać w Wielkanocną Niedzielę.

Tymczasem baranek widzi sól i chlebek wokół niego,
Jajka, wędlinę i ciasta kawał duży.
I chrzan, bo nie może zabraknąć chrzanu święconego,
Który do trawienia pokarmów służy.

Nagle kropelki wody spadły na baranka
I na wszystko , co było obok położone.
To ksiądz wodą święconą sobotniego poranka
Święci pokarmy, które były przyniesione.

A my w nadchodzącą Wielką Niedzielę
Usiądźmy wspólnie przy stole kołem,
Bo do tego nie potrzeba wysiłku wiele,
Byśmy mieli Święta wesołe.

I podzielmy się potrawami święconymi
Z koszyczka, który dziecko tak mocno trzymało.
Wśród małego baranka ułożonymi
I za skarby by go nikomu nie oddało.

Zdzisław Kuliś, Donosy, 29 marca 2018


Donosy, 28-03-2018

A propos bieżących wydarzeń, starszy wiersz Zdziśka ;)...

Zapraszamy do lektury:

red.

Niechaj słowik pieśń zaśpiewa

Jest na mapie Świata
Taki punkcik mały,
Gdzie żyzna ziemia bogata,
To majątek cały.

Teren lekko pofałdowany,
Który dwie rzeki dzieli.
Latem w zieleń ubrany,
A zimą tonie w bieli.

W tej przepięknej okolicy
Nad wijącą się rzeczką,
Gdzie większość ludzi, to rolnicy,
Rozsiadło się niewielkie miasteczko.

W niego Małoszówka wrasta,
Która przez środek płynie.
A na obrzeżach miasta
Nidzica przy starym młynie.

Kiedyś tu cukrownia była,
Która pracę dawała.
Z niej miejscowa ludność żyła 
I z niej się utrzymywała.

Kazimierza Wielka w przeszłości
Fabryczną wioską była.
Gdzie obok polskiej ludności
Ludność żydowska żyła.

Nie tylko handel trzymali,
Ale także rzemiosło.
Pachnące chleby wypiekali.
Letnią odzież szyli wiosną.

Był świetny adwokat Kalksztein
I znakomity felczer Hertman.
Galanterię trzymał Gutman,
A handel skórami Retman.

Drewno kupowano u Rakowskiego,
A buty u Szmuklera.
Ubrania szyto u Posłusznego,
A także u Fischlera.

Był też piłkarz o tym nazwisku,
Który w Nidzicy grywał.
Strzelał gole z siłą pocisku.
Josek Fischler się nazywał.

Gola Josek! Panienki krzyczały
I strzelał Josek młody,
A strzelcem był doskonałym
I do tego niezwykłej urody.

Nie sposób wszystkich wymienić,
Którzy w tym miasteczku żyli.
Tu się im przyszło żenić
I tu się także rodzili.

Wrośli w krajobraz tej okolicy,
Gdyż żyli między nami.
Kupcy i rzemieślnicy
Z radościami i smutkami.

Tutaj wiedzę zdobywali
I tu do szkoły chodzili.
Wszyscy dorośli i mali
Gorliwie się modlili.

Aż przyszła okrutna wojna,
A z nią niemiecka nawała.
Agresywna napaść zbrojna
Życie spokojne przerwała.

Ciężkie czasy nastały
Dla narodu Polskiego.
Hitler zajął kraj cały
I począł zagładę narodu Żydowskiego.

Sześć milionów pomordowanych
W obozach koncentracyjnych.
Do ciężkiej pracy zesłanych
Nie powróciło do domów rodzinnych.

Pojechali w podróż w jedną stronę,
Zostawiając cały dobytek.
Dzieci, rodziców, żonę
I dorobek całego życia wszystek.

Z Kazimierzy też wyjechali
I dotąd nie powrócili.
A Ci, którzy pozostali
Szybko Kazimierzę opuścili.

Aż nadszedł miesiąc październik.
Pożółkłe liście spadały wokół.
Dał o sobie znać Niemiecki drapieżnik
W tysiąc dziewięćset czterdziestym drugim roku.

W powietrzu pachniało jesienią,
Która niedawno zawitała.
W sadach jabłka kusiły czerwienią.
Na buraki cukrownia czekała.

Bociany swe gniazda opuściły
I Słowik dawno nie śpiewał.
Na polach ogniska się paliły,
Coraz smutniej wyglądały drzewa.

Kazimierscy ludzie spokojni
Zbierali jesienne plony.
I chociaż był to czas wojny,
Każdy w pracy pogrążony.

W tym czasie wzmożonej pracy
Niemieccy oprawcy przyjechali.
Uzbrojeni hitlerowscy żołdacy
Żydów na rynek zebrali.

Załadowali na podstawione wozy,
Obiecując dobrą pracę.
Za cukrownią skręcili w wąwozy
Zamiast jechać na kolejową stację.

Dopiero Żydzi zrozumieli,
Że ich koniec jest bardzo bliski.
Wtedy jeszcze nie wiedzieli,
Że to koniec ich wszystkich.

Nikt nie wie co się tam działo.
Zapewne coś strasznego.
W uścisku spleceni w jedno ciało
Jechali do lasu Słonowskiego.

Tylko szloch i krzyki słychać w oddali,
Naoczni świadkowie mówili.
Jedni włosy z głowy rwali,
A inni głośno się modlili.

Gdy już do celu dojechali
Nie było żadnej wątpliwości.
W tym lesie "pracę" dostali,
Kopiąc dół na własne kości.

W odludnym miejscu Niemcy im karę wymierzyli,
Która na zawsze zostanie w pamięci.
Za to, że po prostu żyli,
Karę najwyższą, karę śmierci.

Tylko strzały przez wiele godzin
Odbijały się leśnym echem.
Tylko płacz pozostałych gdzieś rodzinnych
Mieszał się z oprawców śmiechem.

I tu na zawsze zostali,
W tym niewielkim lesie.
Zostawili wszystkich co kochali
I tylko pamięć wieść o nich niesie.

Jeśli jeszcze rosną drzewa,
Świadkowie tej zbrodni okrutnej,
Niechaj na nich słowik zaśpiewa
Pieśń o tej tragedii smutnej.

A my zadbajmy o to,
By pamięć w sercach żyła,
Która cenniejsza niż złoto
Ich życie uwieczniła.

Przekazywana z pokolenia na pokolenie,
Jako lekcja historii służyła.
By zbrodnia niosąca cierpienie
Nigdy się nie powtórzyła.

Przechodniu! Przystań nad niewielkim kamieniem,
Który to miejsce znaczy.
Nie podpisany nazwiskiem, ani imieniem.
To kamień ludzkiej rozpaczy.

Zdejm z głowy swoje okrycie.
Odmów modlitwę po swojemu
I pomyśl, że tu straciło życie
Trzysta osób siedemdziesiąt lat temu.

Niech tej pamięci nie zmaże czas.
Miejmy ją w sercach na jawie i we śnie.
Bo przecież oni są tak blisko nas,
A tak daleko jednocześnie.

Zdzisław Kuliś, Donosy, październik 2012


(fot. Zdzisław Kuliś)


Donosy, 2-11-2017

Zaduszki

Znicze, tysiące zniczy,
Płonących na licznych cmentarzach
I łzy, których nikt nie policzy
Płynące po ludzkich twarzach.

Zdzisław Kuliś



Katyń
Racławice
Katyń
Oświęcim
Mante Casino
Mante Casino
Michniów
(źródło: internet)



Donosy, 25-10-2017

Kilka wierszy Zdzisława Kulisia w klimacie nadchodzącego Święta Zmarłych:

red.

Mogiła

Zwykły brzozowy krzyż
Mogiłę niewielką znaczy
W szczerym polu, gdyż
Zginął tu żołnierz z rąk hitlerowskich siepaczy.

Kiedyś krzyż ten był biały,
Wykonany przez dobrego człowieka.
Obok cztery drzewa stały
Widoczne z bardzo daleka.

Teraz z bieli tylko ślady pozostały,
Gdyż kora przez lata zmurszała.
A drzewa, które obok stały
Dawno wichura połamała.

Pozostał tylko krzyż stary,
By przypominać potomnym wielu,
Chociażby innej byli wiary:
"Zdejm czapkę drogi przyjacielu".

Pochyl głowę przed ową mogiłą
I Świętym skraweczkiem ziemi.
Wróg mordował przemocą i siłą
Dlatego leży tu, zamiast między swymi.

Niekiedy jakiś przechodzeń
Znicz na grobie zapali.
Postoi trochę na polnej drodze
I idzie sobie dalej.

Czasami ktoś znak krzyża zrobi z litości,
Nie wiedząc jaki mogiła ma wiek,
Jakiej poległy był narodowości
I wyszepce: w imię Ojca i Syna, przecież to człowiek.

Zdzisław Kuliś, Donosy, maj 2009

Zaduszki, dzień zmarłych

Znicze, tysiące zniczy,
Płonących na licznych cmentarzach
I łzy, których nikt nie policzy,
Płynące po ludzkich twarzach.

W Katyniu i w Miednoje
Palą się znicze pamięci
Po tych, co oddali życie swoje,
Płaczą krewni ich stratą dotknięci.

Palą się znicze pod Monte Casino,
W Tobruku i wszędzie tam,
Gdzie polski żołnierz ginął,
Daleko od bliskich, sam.

Palą się też na polskiej ziemi
W Oświęcimiu i Michniowie,
Palą się każdej jesieni
Na znanym i nieznanym grobie.

Pod Grunwaldem i Racławicami,
Na wiejskich cmentarzach wszystkich,
Gdzie ludzie całymi rodzinami
Idą odnowić pamięć o swoich bliskich.

Ogień to symbol życia wiecznego,
A więc zapalmy świeczkę na grobie,
Niech żyje wiecznie w sercu każdego
Pamięć o zmarłej osobie.

Zdzisław Kuliś, Donosy, 1 listopad 2009

Chylę swą głowę

Chylę swą głowę przed łanem zboża,
Który wyrósł na zagonie.
Na naszej ziemi od gór do morza,
A na kłosach składam posiwiałe skronie.

Czuję w nich zapach Ojczystej Ziemi
I chleba wypieczonego mej matki rękami.
Widzę jak wiąże snopy pochylona nad nimi,
Zboża obrodzonego dorodnymi kłosami.

Widzę w nich płomień ciepła domowego
I bliskość mojego rodzeństwa.
I ojca ciężko pracującego,
Ostoję rodzinnego bezpieczeństwa

Czasami czuję dopalające zgliszcza
I nieprzyjemny zapach wroga.
Wtedy jest mi coraz bliższa
Ojczyzna droga.

W oczach majaczy kolor czerwony.
Krew to, czy polny bławatek?
I jeszcze biały, krwią poplamiony.
I drzewce do flagi na dodatek.

Tymczasem zniknął smutek i trwoga.
Nagle ujrzałem Ojczyznę wolną.
I wznosząc ręce do Pana Boga
Poszedłem do wolności dróżką polną.

Zdzisław Kuliś, Donosy, lipiec 2011



Smutny wiersz

(fot. pixabay.com)


Donosy, 31-05-2017

Minął już dzień Matki, jutro Dzień Dziecka, który to rok rocznie hucznie świętujemy. W zasadzie w tych dniach pojawiają się same superlatywy tak o matkach jak i dzieciach przez nich urodzonych i wychowywanych. Wiersze i wierszyki dla Mamusi lub dla mojego dziecka wychwalające mamy oraz dzieci.

Bywa jednakże wiele wyjątków od tej reguły i bardzo często w życiu codziennym spotykamy się z negatywnym postępowaniem szczególnie rodziców wobec dzieci i matek też, co jest bolesne najbardziej.

Snując rozważania na ten temat napisałem smutny wiersz z okazji Dnia Matki i Dnia Dziecka. Jeden wiersz na dwie uroczystości pt. "Jego pierwszy Dzień Dziecka". Jest to opowiadanie napisane wierszem oparte na prawdzie wziętej z naszego życia.

Mamy bardzo dużo przypadków porzucenia własnych dzieci jako dzieci niechcianych, tych maluszków nowo narodzonych, którzy przecież jeszcze nic nie wiedzą co się z nimi dzieje, nie są w stanie tego zrozumieć, gdyż są za małe, ale matka wiedziała co robi i wiedziała jakie będą konsekwencje gdy się decydowała na macierzyństwo i pomimo wszystko zgotowała mu taki los.

Napisałem ten gorzki wiersz ku przestrodze wszystkim matkom decydującym się na urodzenie dziecka aby w tych szczególnych dwóch dniach miały okazję zastanowić się nad dalszymi jego losami i ponosiły odpowiedzialność za ich trud wychowania od początku do końca.

Zdzisław Kuliś

Jego pierwszy Dzień Dziecka

Głośny płacz dziecka w sali porodowej
Przerwał trwającą głuchą ciszę,
Oznajmiając tym, że jest zdrowe
I do rejestru nowych obywateli się wpisze.

Jeszcze nie wie, że Matka na niego nie spojrzała.
Jeszce nie wie, że matka jego nie przytuliła
I wcale nie chciała słyszeć gdy ta dziecina mała
Gdzieś w oddali osamotniona kwiliła.

Odwróciła się od niego, gdy siostra położyła go przy jej boku.
Nie reagowała gdy dotykał ją mimowolnie rączkami.
Nie skierowała na niego swojego wzroku,
Gdy On patrzył w jej twarz niebieskimi oczkami.

Poczuła ulgę gdy siostra zabrała od niej synka.
Jakie myśli snuły się wtedy po jej głowie?
Może wolała, żeby to była dziewczynka?
Na te pytania teraz już nikt nie odpowie.

Kiedy doszła do siebie po porodzie
Małego synka ze sobą nie zabrała.
Pozostawiła go w szpitalu ku własnej wygodzie,
Bo tak naprawdę wcale go nie kochała.

Syn trafił do szlachetnej zastępczej rodziny.
Przez wiele lat w ogóle się nim nie interesowała.
Jednakże po latach odżył w niej instynkt matczyny
Dopiero wtedy, kiedy ciężko zachorowała.

Chorując nieuleczalnie długo w łóżku leżała
I wiedziała wcześniej, że już nie wstanie.
A kiedy nadszedł koniec, w agonii wołała:
Ratuj mnie synu kochanie.

Zdzisław Kuliś, Donosy, 28 maja 2017


Smutny Dzień Dziecka...

(fot. pixabay.com)


Donosy, 1-06-2015

Pierwszego czerwca w naszym kraju przypada Międzynarodowy Dzień dziecka, który ustanowiony został w 1954 roku przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych. Powstał dla upowszechnienia ideałów i celów dotyczących praw dziecka zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych (1945) i obchodzony od 1955 roku w różne dni roku w różnych krajach członkowskich ONZ. W Polsce przypada 1 czerwca od 1950 roku. Od 1962 roku stało się świętem stałym. Jego inicjatorem jest organizacja zwana International Union for Protectionof Childh, której celem było zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom z całego świata. Od 1994 roku tego dnia w Warszawie obraduje Sejm Dzieci i Młodzieży.

Jakże to bezpieczeństwo dzieci wygląda na tle przemocy w rodzinie w naszym kraju? Zastanówmy się jak wygląda to święto podczas gdy wiele dzieci jest maltretowanych. Bardzo często media donoszą o biciu dzieci, a zdarzają się przypadki zabicia własnego dziecka, porzucenia, a nawet próby sprzedaży. Bardzo przykry temat, ale nie możemy go zamieść pod dywan. Dlatego ku przestrodze napisałem rok temu wiersz pt. Dzień Dziecka, który za pośrednictwem IKP pragnę Państwu udostępnić.

Zdzisław Kuliś

Dzień Dziecka

Wyciągnięte rączki małej dzieciny
i buzia wykrzywiona w bólu.
Niebieskie zalane łzami oczęta
skierowane ku Niebu.
Jakby tam w górze upatrywały pomocy.
Jeszcze nie umie chodzić.
Jeszcze nie stąpa swymi maleńkimi
nóżkami po ziemi.
Małe niewinne ciałko zaledwie zdolne
poruszać się w swoim brudnym posłaniu.
Posiniaczone, pełne krwawych zakrzepów
i głodne. Obok "ojciec".
Z pełnym nienawiści wyrazem twarzy
i grozą w oczach jego.
Bywa, że i matka katuje swoją "pociechę".
Niechcianą, pod wpływem narkotyków poczętą.
Drugie z małżonków patrzy obojętnie,
albo pomaga dołożyć małemu "przestępcy".
Tak. Ono jest pełne winy.
Za to, że przyszło na Świat.
Za to, że płacze i zakłóca im ciszę,
a oni nie mogą spokojne raczyć się
alkoholem lub narkotykami.
Więc trzeba, go uciszyć.
Jeżeli w porę ktoś nie zareaguje,
bywa, że na zawsze.
A przecież dziś jest Dzień Dziecka.
Dziś jest jego Święto,
ale ono o tym nie wie.
Nie może zaprotestować. Nie umie
i nawet już płakać nie ma siły.
Prezent już dostało od najbliższych.
Od rodziców, będą mieli spokój.
Do następnego razu.
A kiedy ten następny raz będzie?
Jutro, za tydzień, a może jeszcze dziś?
A więc zdejmijmy klapki z oczu swoich,
wyjmijmy korki ze swych uszu.
Rozejrzyjmy się i popatrzmy.
Na swoich bliskich, na sąsiadów.
Może zapobiegniemy nieszczęściu.
Przynajmniej w Dzień Dziecka.
Dajmy im najcenniejszy prezent.
Radość dziecięcego życia.

Zdzisław Kuliś, Donosy, 1 czerwca 2014 roku

Dzień Matki

(fot. pixabay.com)


26-05-2015

Jak mówią źródła historyczne początki Dnia Matki sięgają czasów starożytnych greków i rzymian. W stanach Zjednoczonych zaś dzień ten obchodzony jest od 1858 roku, kiedy to amerykańska nauczycielka Anna Maria Reves ogłosiła Dni Matczynej Pracy.

W Polsce DZIEŃ MATKI obchodzono po raz pierwszy w 1914 roku w Krakowie. U nas Święto to przypada na dzień 26 maja. W tym dniu matki są zwykle obdarowywane laurkami, kwiatami oraz różnego rodzaju prezentami przez własne dzieci, rzadziej inne osoby. To Święto ma na celu okazanie matkom szacunku, miłości, podziękowanie za trud włożony w wychowanie.

Dawno temu, bo w 1986 roku napisałem wiersz pt. Dla mamy, który pragnę zadedykować wszystkim mamom.

Zdzisław Kuliś

Dla Mamy

Mamusiu! Dziś Twoje święto!
Bądź najbardziej więc uśmiechniętą,
Bo przecież wszystkie my, Twoje dzieci
Chcemy, by promyk słońca Ci świecił.
Świecił złociście, jak całe słońce
I grzał Twe ręce może już drżące. Ręce i serce.

Ręce dlatego, bo przecież nimi
Pracujesz dla nas dniami całymi.
I one czule nas w dłonie brały,
Gdyśmy pierwszy raz świat oglądały.

One tuliły, te Twoje ręce,
Do Twojej piersi, tam gdzie masz serce.
Potem mijały dnie i miesiące
I znów nas brały ręce gorące.

Czy może czasem główka nie boli?
Co podać? Mleczko? Może rosolik?
Ja powiedziałem "Mamo", nic więcej,
Jakie jest dobre to Twoje serce.

Zdzisław Kuliś, Donosy, 1986 rok

Rocznica...

Ewa Baron rysunek ołówkiem (fot. ewabaron.pl)


25-05-2015

27 kwietnia minie pierwsza rocznica kanonizowania Papieża Jana Pawła II. Naszego rodaka urodzonego u stóp Tatr nad rzeką Skawą. Jego życie nie było różami usłane. W młodym wieku stracił rodziców. Pracował ciężko w kamieniołomach. Później, kiedy został papieżem wydawało się, że nic złego nie będzie go prześladować. Ale tak nie było.

W miejscu najmniej spodziewanym, na Placu Świętego Piotra wśród tłumu wiernych dosięgła go zdradziecka kula. Został ciężko ranny, ale Pan Bóg czuwał nad nim, pozwolił mu wyzdrowieć chociaż od tej pory Jego zdrowie zaczęło powoli się załamywać, aż popadł w ciężką chorobę.

Pomimo choroby jeszcze przez wiele lat pełnił posługę papieską ku zadowoleniu naszym - jego rodakom i wiernych całego Świata. Odszedł do domu Ojca dziesięć lat temu.

Jego świętość była tak wielka, że zasłużył aby rok temu został Świętym. Od 27 kwietnia 2014 roku papież Karol Wojtyła, to Święty Jan Paweł II. Aby uczcić to wydarzenie w tym pamiętnym dniu napisałem wiersz pod takim właśnie tytułem.

Będzie mi miło, gdy z moimi refleksjami zapoznają się czytelnicy IKP:

Zdzisław Kuliś

Święty Jan Paweł II

Nikogo i niczego nie można porównać

Do wielkości i zasług Jego.
Nikt z żyjących nie może dorównać
Wielkości Papieża Jana Pawła Drugiego.

Santo Subito! Rozbrzmiewało w Rzymie.
Santo Subito! Brzmiało na całej Ziemi.
Cały Świat powtarzał Jego imię,
Kiedy odchodząc żegnał się z bliskimi.

Najdłuższy pontyfikat w historii kościoła.
Pierwszy Polak od ponad pięciu wieków.
W swej nieustającej modlitwie wołał,
By zaszczepić dobro w każdym człowieku.

Jako dziecko u stóp Tatr urodzone
W pięknej dolinie nad rzeką Skawą
Otrzymał od Boga zdolność i dobro wrodzone
I siłę od Matki Bożej, która była mu łaskawą.

W wieku ośmiu lat stracił matkę swoją.
Niedługo później zmarł ojciec i brat.
Został sam ze swoją niedolą,
Mając zaledwie dwadzieścia lat.

Jego charakter i zdecydowanie
Pomogły mu modlitwami swymi
Spełnić najważniejsze posłanie,
Zmieniając oblicze Ziemi. Tej Ziemi.

W najśmielszych marzeniach
Nie przypuszczał, że zostanie Papieżem.
Zmarł po długich cierpieniach
Wierny swoim bliskim i swej wierze.

Wkrótce niewiarygodne stało się prawdą.
W 2011 roku został beatyfikowany
I chociaż było to tak niedawno,
Dziś został kanonizowany.

A więc módlmy się do Świętego Jana Pawła II,
Abyśmy mieli siłę iść Jego śladami.
Nośmy w sercu i powtarzajmy nauki Jego
I prośmy: Święty Janie Pawle módl się za nami.

Zdzisław Kuliś, Donosy, 27 kwietnia 2014

Wyklęli ICH!

(fot. zstmielec.nazwa.pl)


28-02-2015

Wielu żołnierzy zbrojnego podziemia, o których pisze p. Kuliś w swoim wierszu Szli na karabiny i działa, po zakończeniu wojny z Niemcami nie złożyło broni. Uznali, że w roku 1945 zmienił się tylko okupant, a Polska jest dalej zniewolona. Niektórzy musieli złożyć daninę krwi w imię WOLNEJ POLSKI.Nowy okupant nie zadowolił się tym, że odebrał im życie, próbował odebrać im, także CZEŚĆ.

Po latach ŻOŁNIERZE WYKLĘCI trafiają do panteonu narodowych bohaterów,
PAMIĘTAJMY O NICH!!!

red.

Szli na karabiny i działa

Szli na śmierć wymęczeni
W cywilnych łachmanach.
Słabo uzbrojeni,
Czołgając się na kolanach.

Ich domem był las,
Który pokochali.
W ten wojenny czas
Takie życie wybrali.

Wróg coraz śmielej atakował,
Grabiąc i paląc wokół.
Nawet matek i dzieci nie pożałował.
Trzeba było stawić mu opór.

Szli na karabiny, a nawet działa,
Przerywając wroga akcje zbrojne.
Po to by Polska istniała,
A czasy były spokojne.

Ginęli przy tym masowo,
Ale i Niemcom straty zadawali.
Tracili życie honorowo
I za bliskich je oddawali.

Ale byli i tacy,
Którzy wolnej Polski doczekali.
Prawdziwi patrioci- Polacy,
Swój kraj bardzo kochali.

Teraz ich zostało niewielu.
Weszli do historii dziejowej.
Przez walkę doszli do celu
Żołnierze Armii Krajowej.

Zdzisław Kuliś, Donosy, listopad 2012

Dzień Zakochanych

(fot. pixabay.com)

13-02-2015

Jutro jest Dzień Zakochanych, z tej okazji dla czytelników Internetowego Kuriera Proszowickiego dedykujemy wiersz p.Zdzisława "Pocałunek" 

red.


Pocałunek

Niewielki stary domek, zmurszała ławeczka,
Na niej siedzi blondynek i śliczna dzieweczka.
Tuląc się do siebie, szepcą po cichutku
W pięknie ukwieconym, niewielkim ogródku

Chwilami siedzą nieruchomo, nie mówiąc ni słowy,
Zbliżają do siebie swe młodzieńcze głowy.
Oczy obojga wpatrzone nawzajem w swe oczy,
Jakby chciały rozjaśnić ciemności tej nocy.
Jej lśniące, puszyste, kruczoczarne włosy,
Oplotły ich twarze, stłumiły ich głosy.
I tak siedząc, bez ruchu, długimi chwilami,
Zbliżają się do szczęścia małymi kroczkami.
Aż wreszcie coraz mocniej zaczyna bić serce,
Zarzucają na szyję swe gorące ręce.
I już usta do ust się zbliżają,
Lecz na pocałunek odwagi nie mają.

Znów się tulą, to się śmieją przyjaźnie do siebie,
To chwilami liczą gwiazdki rozsiane na niebie.
W dali księżyc ogromny, dopiero co wschodzi,
Jakby chciał się przyglądać, jak się miłość rodzi.

I po chwili on zrobił gest niezwykle miły,
Jego usta do jej ust nagle się zbliżyły.
Spijając z drżących warg miłości trunek,
Złożył na jej ustach pierwszy pocałunek.

Potem jakby krótka nieśmiałość przemknęła,
Łezka szczęścia po policzku spłynęła.
I znów siedząc, jak gdyby bez ruchu,
Zbliżyli się do siebie w miłosnym odruchu.

Tymczasem księżyc wysoko swą kulę wytoczył,
Zaglądając nieśmiało zakochanym w oczy.
A oni, będąc szczęśliwi i tak pełni trunku,
Pochylili swe usta znów do pocałunku.

Zdzisław Kuliś, Donosy, kwiecień 2008

Andrzejkowe spotkanie

przewodniczący Wiesław Rębacz i burmistrz witają gości
(fot. zbiory autora)
Piotr Dratwa ze swoim sprzętem
(fot. zbiory autora)


Kazimierza Wielka, 25-11-2017

Do tradycji należy zaliczyć andrzejkowe spotkania emerytów z terenu działania kazimierskiego Oddziału Związku. Tym razem spotkanie takie odbyło się 23 listopada w Zajeździe Słonecznym w Donosach. Wzięło w nim udział około 60 emerytów w różnym wieku i zorganizowane zostało jak zwykle przez Zarząd Związku. Atrakcji nie brakowało, toteż obecnym na spotkaniu nie mogło się nudzić.

O godzinie piętnastej przewodniczący Wiesław Rębacz serdecznie powitał gości, życząc im wesołej zabawy. Następnie zabrał głos burmistrz Kazimierzy Wielkiej Adam Bodzioch, który był gościem spotkania składając zebranym moc życzeń, a w szczególności dużo zdrowia i długiego życia w zdrowiu. No i zaczęło się. Zagrała orkiestra, a uczestnicy ruszyli w tany. Sprawdzonym zespołem był jak zwykle Piotrex, którego muzyka i śpiew bardzo odpowiada naszym emerytom. Trzeba przyznać, że repertuar ma bardzo duży i urozmaicony.

Potem przerwa na konsumpcję, w tym drugie danie obiadowe, i oczywiście pączki oraz napoje, nie pomijając kawy i herbaty, a później zakąski zimne. I tak na zmianę, a czas płynął nieubłaganie, chociaż wszyscy chcieliby, aby ta chwila trwała jak najdłużej. Orkiestra grała, a tańczący czuli się młodo zapominając o dolegliwościach życia codziennego wymyślali coraz to nowe zabawy.

Do niespodzianek należy zaliczyć życzenia jakie zebrani złożyli prezesowi Związku Wiesławowi Rębaczowi z okazji kolejnych jego urodzin, oraz Zdzisławowi Kulisiowi członkowi Związku z okazji nadchodzących imienin. No i jak tu milcząco przejść do porządku dziennego? Szampany poszły w ruch, muzyka grała sto lat, a cała sala śpiewała wznosząc w górę puchary z szampanem. Życzenia ogólne przerodziły się w indywidualne, którym nie było końca.

tańczące pary (fot. zbiory autora)

 

życzenia prezesowi składa Maria Zielonka
(fot. zbiory autora)
emeryci i Zdzisław Kuliś w środku
(fot. zbiory autora)

W przerwie kiedy muzyka nie grała, emeryci śpiewali piękne piosenki, nawet solo i opowiadali kawały. Muszę jednoznacznie stwierdzić, że nasi emeryci są bardzo zdolni i to w różnych dziedzinach, a szczególnie panie i nijak nie pasuje do nich powiedzenie "słaba płeć".

Zapewne czytelnicy sobie przypominają jak niepodziewanie na podobne spotkanie w ubiegłym roku przyjechała wróżka czarodziejka. Było dużo wróżb, różnych tematycznie, ale najbardziej zapamiętałem moją wróżbę. Otóż wróżka wywróżyła mi, że w niedalekiej przyszłości napiszę dwie książki: jedną prozą, a drugą z wierszami. I proszę uwierzyć, że część tego życzenia już się spełniła, bo w lipcu tego roku już odbyła się promocja jednej z książek napisanych prozą. Nic dodać, nic ująć. Ocena należy do Was.

Już teraz trwają przygotowania do spotkania noworocznego, które ma być w pierwszej połowie stycznia 2018 roku. Na tym spotkaniu ma być wiele niespodzianek, a ja podsłuchałem rozmowę i uchylę rąbka tajemnicy, że jedną z nich będzie tańczony piękny hiszpański walc w odpowiednich strojach.

Zdzisław Kuliś

 

sto lat dla jubilatów (fot. zbiory autora)

 

idź do góry

Zwiedzanie wystawy fotograficznej w Busku Zdroju

od lewej: Kamil Adamski, Zdzisław Kuliś, Tomasz Adamski, Ewelina Adamska i Bogusław Adamski, pośrodku natomiast widoczna nasza wystawa
(fot. zbiory Eweliny i Bogusława Adamskich)


Busko Zdrój, 3-01-2018

Od sześciu lat w program naszych rodzinnych uroczystości świątecznych wpisuje się jeszcze jeden dzień. Jest to dzień pomiędzy drugim Świętem Bożego Narodzenia, a Nowym Rokiem poświęcony zwiedzeniu wystawy fotograficznej w Galerii Zielona w Busku Zdroju. Jest to dla nas świetny relaks wyciszający po świątecznej bieganinie.

lewa kolumna cztery zdjęcia Eweliny i Bogusława Adamskich, prawa kolumna cztery zdjęcia Zdzisława Kulisia
(fot. zbiory Eweliny i Bogusława Adamskich)

W związku z tym w piątek 29 grudnia pojechaliśmy z całą rodziną, tą z którą mieszkam tj.: córka Ewelina Adamska, zięć Bogusław Adamski i wnukowie Kamil i Tomek Adamscy do Buska obejrzeć wystawę fotograficzną, w której również bierzemy udział. Jest to już XXI Ogólnopolski Przegląd Fotograficzny "Ponidzie 2016", w którym w tym roku udział wzięło 415 osób z całej Polski. Kiedy zajechaliśmy i weszliśmy do środka powitała nas Pani Tamara Maj pracownica filii Galeria Zielona w Busku Zdroju, która jak zawsze bardzo ciepło przyjęła nas w swoich progach. Pani Maj prawie cały czas towarzyszyła nam w oglądaniu wystawionych zdjęć udzielając również objaśnień, a nawet zrobiła nam kilka pamiątkowych zdjęć.

Co skłoniło nas do odwiedzenia wystawy? Otóż już po raz szósty biorę udział w tym przedsięwzięciu, prezentując moje zdjęcia, a córka i zięć po raz czwarty. Tą pasją zarazili się ode mnie i z powodzeniem wykonują masę zdjęć nie tylko w kraju, ale też za granicą, gdzie jeżdżą na wakacje. Zakupili drukarkę do zdjęć i sami je wykonują. Trzeba stwierdzić, ze mają do tego zacięcie. Starszy wnuk Kamil, uczeń trzeciej klasy Gimnazjum, też ma swój aparat i dołącza do naszej grupy. Tomek, uczeń czwartej klasy Szkoły Podstawowej aparatu jeszcze nie ma, ale potrafi zrobić ładne zdjęcie, a kiedy my zajęliśmy się oglądaniem wystawy on jak zawsze policzył wszystkie wystawione zdjęcia i naliczył ich 415.

Ja mam na tej pięknej wystawie cztery zdjęcia: łowienie ryb przez wędkarza na zalewie w Kazimierzy Wielkiej, otoczenie stawu w Donosach, umierający wiąz zwany jaworem nad stawem w Donosach i ja w środku pola lawendowego w Ostrowie. Adamscy też mają cztery zdjęcia: wiatraki nad Morzem Czarnym, tęcza w Jastarni, tęczowe Donosy i skalisty dach.

Ponieważ nie byliśmy na otwarciu wystawy, czuliśmy potrzebę pojechać tam i podziwiać pięknie urządzone dzieło i cieszyć się, że nasza miejscowość Donosy widnieje między takimi miejscowościami jak: Busko Zdrój, Kielce, Końskie, Pińczów, Kraków, Częstochowa, Łódź, Jelenia Góra, Skarżysko Kamienna, Warszawa, Wrocław, Legnica i inne. Na koniec dokonaliśmy wpisu do książki pamiątkowej i otrzymaliśmy album wydany pokłosie wystawy.

Zdzisław Kuliś

Zebranie Sprawozdawcze Koła Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej w Kazimierzy Wielkiej

prezes Józef Belski otwiera zebranie (fot. Zdzisław Kuliś)


Kazimierza Wielka, 8-01-2018

5 stycznia odbyło się zebranie sprawozdawcze Koła Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej w Kazimierzy Wielkiej, na którym między innymi podsumowano miniony rok. Na przewodniczącego zebrania wybrano jednogłośnie Andrzeja Bieniasa zastępcę Koła SŻAK.

Sprawozdanie z działalności Koła za rok 2017 złożył prezes Józef Belski, który powiedział między innymi:

  • członkowie Koła wraz ze sztandarem uczestniczą w obchodach świąt państwowych oraz uroczystościach katyńskich. Koło corocznie jest współorganizatorem uroczystości rocznicowych upamiętniających walki AK na Ziemi Kazimierskiej.
  • 26 lipca w Sielcu Biskupim, gdzie w 1944 roku rozbito kolumnę żandarmerii niemieckiej,
  • 27 lipca przed tablicą pamiątkową przed Szkołą Nr 1 w Kazimierzy Wielkiej, gdzie rozbrojono żandarmerię ukraińską,
  • 5 sierpnia wspólnie z władzami Skalbmierza uczestniczy w kolejnych rocznicach pacyfikacji.
  • Koło w ramach popularyzacji tradycji AK współpracuje ze szkołami, a szczególnie z Zespołem Szkół w Odonowie, gdzie przechowywany jest sztandar, a uczniowie klas mundurowych tworzą poczet sztandarowy.
  • Koło współpracuje z Kołem Ogólnopolskiego Związku Żołnierzy BCH, a także z Kołem nr 11 Związku Żołnierzy WP, z którym wspólnie organizuje wycieczki po miejscach walk i męczeństwa na Ponidziu.
  • Koło zrzesza nielicznych już kombatantów AK, a także podopiecznych z rodzin AK-owców oraz członków wspierających, którymi są synowie i wnuki żołnierzy AK, a także wszystkich, którym bliskie są tradycje i ideały, o które walczyła AK.
dyskusja (fot. Zdzisław Kuliś)


Z kolei ze sprawozdaniem Komisji Rewizyjnej zapoznał zebranych jej przewodniczący Waldemar Pietroń, po czym nastąpiła dyskusja.

Dyskusję nad sprawozdaniem zdominowała sprawa budowy pomnika, a właściwie miejsce na którym ów pomnik miałby stanąć. W podjętej uchwale do dalszego działania Koła najważniejszym zadaniem na najbliższy rok założono sobie wybudowanie pomnika Bohaterom Kazimiersko - Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej według projektu prof. Cęckiewicza, która to budowa jest przekładana z roku na rok od pięciu lat.

Mamy nadzieję, że tym razem władze gminne i powiatowe dołożą wszelkich starań w tym kierunku i jego budowa będzie sfinalizowana w roku bieżącym. Ostatnio sprawa budowy tegoż pomnika posunęła się do przodu o tyle, że władze gminy wskazały lokalizację pomnika, a rada gminy podjęła w tym celu stosowną uchwałę. Należy dodać, że miejsce na skwerku przy popiersiu Tadeusza Kościuszki na którym w początkowej fazie planów jego budowy miał stanąć, już jest nieaktualne. Nowym natomiast miejscem i chyba już ostatecznym jest dość duży skwer pomiędzy bankiem PKO, spółdzielczym i pocztą na ulicy 1.Maja.

Należy nadmienić, że wszyscy obecni członkowie Koła poparli decyzję Rady Gminy, a także i to, że Gmina na początek zadeklarowała 30.000 złotych na ten cel. Prowadzącym inwestycję będzie Urząd Miasta i Gminy w Kazimierzy Wielkiej, który otworzy odpowiednie konto inwestycyjne na które wszyscy darczyńcy będą mogli wpłacać sumy pieniężne. Uczestniczący w końcowej fazie zebrania Burmistrz Kazimierzy Wielkiej Adam Bodzioch potwierdził dołożenie wszelkich starań, aby ta inwestycja została w jak najkrótszym czasie zrealizowana.

życzenia noworoczne (fot. Zdzisław Kuliś)
przy stole (fot. Zdzisław Kuliś)


Zebranie zakończyło się okolicznościowym opłatkiem, w którym uczestniczyli również burmistrz Adam Bodzioch, przewodniczący Rady Powiatu pan Augustyn, radny Rady Powiatu Jacek Koziński, prezes Koła ŻWP ppłk Tadeusz Podkowa i wiele innych osobistości popierających tą ideę.

Zdzisław Kuliś


na tym skwerze powstanie pomnik Bohaterom Kazimiersko - Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej (fot. Zdzisław Kuliś)


Noworoczne spotkanie emerytów

otwarcie spotkania, od lewej: Wiesław Rębacz, Beata Kopeć, Bożena Pytel witają emerytów
(fot. Zdzisław Kuliś)
Stanisław Sekuła z żoną Gabrysią zapatrzeni w artystów, z prawej Zdzisław Kuliś
(fot. Marek Orczyk)


Donosy, 15-01-2018

Do corocznych spotkań Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w powiecie kazimierskim należą między innymi spotkania noworoczne, które odbywają się na przełomie miesiąca grudnia i stycznia każdego roku. W tym roku władze kazimierskiego Oddziału Związku zorganizowały takie spotkanie w dniu 12 stycznia. Około 50 emerytów i rencistów w różnym wieku zebrało się w Zajeździe Słonecznym w Donosach, aby na początku Nowego Roku móc wspólnie spędzić parę godzin w gronie znajomych, wymienić ze sobą kilka ciepłych słów, czego brakuje szczególnie osobom samotnym. Swą obecnością zaszczyciła z upoważnienia starosty kazimierskiego Jana Nowaka Bożena Pytel dyrektor Powiatowego Centrum Rodzinie oraz dyrektor Banku Spółdzielczego w Kazimierzy Wielkiej Beata Kopeć.

Gospodarzem spotkania był przewodniczący Kazimierskiego Oddziału Związku Emerytów Rencistów i Inwalidów - Wiesław Rębacz. Witając zebranych życzył im zdrowia i długiego życia. Tego też życzyły zaproszone panie i godnego miejsca na ziemi wśród osób młodych.

Nie obyło się bez lampki szampana, odśpiewania sto lat i wzniesienia toastu za zdrowie emerytów, którzy się na tym spotkaniu zebrali i za wszystkich ludzi w starszym wieku. Przy tym składano sobie wzajemnie noworoczne życzenia i spotkania się w pełnym gronie w roku następnym. Jako, że pora była jeszcze obiadowa podano pyszny obiad oraz przystawki przygotowane przez właścicieli Zajazdu Słonecznego w Donosach, Renatę i Mirosława Gajdów.

przy stole (fot. Zdzisław Kuliś)
tańczące pary (fot. Zdzisław Kuliś)


Zespół muzyczny Piotrex z Kazimierzy Małej grał i śpiewał znane i lubiane melodie, a zebrani śpiewali z wielkim zaangażowaniem piosenki biesiadne z lat 60-tych i inne, zapominając o złym samopoczuciu, wszelkich chorobach i bólu.

Nowością w Kazimierskim Związku Emerytów jest powstanie z tychże emerytów grupy artystycznej, w której prym wiedzie Krystyna Kwiecień. Otóż grupa ta, to chór składający się na razie z 15 osób i zespół taneczny też w takiej liczbie. Po części oficjalnej chór zaśpiewał kilka pięknych nie bardzo u nas znanych kolęd, a także piosenek przy akompaniamencie Stefana Jedynaka na harmonii. Słuchający ten występ emeryci byli zachwyceni. Wspaniałe głosy i wspaniałe wykonanie rozczuliły wszystkich do łez. Ta grupa artystyczna przygotowała też kilka tańców, ale na tym spotkaniu nie zostały zaprezentowane, albowiem ich premiera nastąpi w niedzielę 14 stycznia w części artystycznej Orkiestry Świątecznej Pomocy na scenie Kazimierskiego Ośrodka Kultury. Prezentacja piosenek wypadła na szóstkę, a jak na amatorów, to nawet na szóstkę z plusem.

śpiewa chór emerycki (fot. Zdzisław Kuliś)
para królewska po koronacji (fot. Zdzisław Kuliś)


A potem zaczęła się zabawa taneczna i niebawem pierwsi tancerze ruszyli do tańca. Do tradycji na spotkaniach emerytów i tak też było podczas tegorocznego spotkania, należy wybór pary królewskiej, którą zostali Maria Zielonka i Zbigniew Karwacki, którym koronę przekazali ubiegłoroczni zwycięzcy Zenobia Menkała i Aleksander Kulpa. Zwycięzcy otrzymali wielkie brawa na stojąco.

Przy tak wesołej zabawie, pączkach, kawie i herbatce biesiadowano do późnych godzin wieczornych zapominając o dolegliwościach dnia codziennego. Wielkie dzięki dla kazimierskiego zarządu ZERiI za dobre przygotowanie spotkania, a właścicielom Zajazdu za smaczne posiłki, a grupie artystycznej aby tak trzymać.

taniec pary królewskiej (fot. Zdzisław Kuliś)


Zapraszamy na spotkanie z okazji Dnia Kobiet, termin będzie podany w drugiej połowie lutego.Nadmienić należy, że spotkania takowe są organizowane z niewielkich dobrowolnych składek chętnych emerytów.

Zdzisław Kuliś

Walne Zebranie Sprawozdawcze Stowarzyszenia Hodowców Drobnego Inwentarza i Gołębi Rasowych w Proszowicach za rok 2017

zebranie otwiera prezes Waldemar Bucki
(fot. Zdzisław Kuliś)
przewodnictwo objął Arkadiusz Fularski
(fot. Zdzisław Kuliś)
Ewa Gołąb składa sprawozdanie z działalności Klubu Rzekotka
(fot. Zdzisław Kuliś)

Proszowice, 16-01-2018

Na termin zebrania wybrano niedzielę 14 stycznia. Ze względu na brak wolnej sali w tym dniu w Powiatowym Centrum Kultury zebranie zorganizowano w restauracji "Corleone" w małym rynku. Pomimo pięknej słonecznej pogody z idealnymi warunkami do jazdy, frekwencja nie była zbyt wysoka, aby można było odbyć zebranie w pierwszym terminie, dlatego też zebranie rozpoczęto zgodnie ze statutem w terminie drugim czyli o godzinie 14.15.

Walne zebranie otworzył prezes Stowarzyszenia Waldemar Bucki, który na wstępie powitał przybyłych członków i zaproponował wybór przewodniczącego zebrania, którym jednogłośnie został wybrany Arkadiusz Fularski, natomiast na protokólanta wybrano Krzysztofa Wronę. Przedstawiono również nowo przyjętych członków Stowarzyszenia, a są nimi: Bąk Andrzej, Radzięta Leszek i Radzięta Jadwiga.

Arkadiusz Fularski krótko przedstawił sprawę uporządkowania rejestracji Stowarzyszenia w KRS-sie, aby działanie naszego Stowarzyszenia było w 100% formalne. Z kolei przewodniczący zebrania zapoznał zebranych z proponowanym porządkiem zebrania, który to poddał do przegłosowania, co zostało zaakceptowane jednogłośnie.

Sprawozdanie z działalności Stowarzyszenia za miniony rok złożył prezes Waldemar Bucki.



tłusty czwartek- dzień pączka (fot. zbiory autora)

Donosy, 10-02-2018

Kazimierscy Emeryci zrzeszeni w kazimierskim Oddziale Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów nie przepuszczą żadnej okazji do spotkania się ze sobą w cichym przytulnym lokalu. Tak też było i w tym roku. Grupa emerytów spotkała się przypadkowo na ulicy wracając z zakupów i zaczęli ze sobą rozmawiać. Rozmawiali o wszystkim, co im ślina przyniosła i co im do głowy przyszło. Aż nagle jedna z rozmówczyń mówi: