http://www.zdzislawkulis.ecom.com.pl/

WIERSZE  NOWE  2019 ROKU


RADOŚĆ I ŻAL

Było lato, piękna słoneczna pogoda.

Słońce stało na środku nieba.

Odpowiednią temperaturę miała woda.

Było wszystko, czego młodym potrzeba.

Mieli usta pełne uśmiechu,

A przed sobą lata młodości

I pokusę do wielkiego grzechu,

A serca pełne miłości.

Obce im były kłótnie i spory,

Byli bardzo szczęśliwi oboje.

Wspólnie spędzali wieczory

I noce spędzali we dwoje.

Czas dla nich nie miał znaczenia.

Wszak całe życie przed nimi było.

Czas tulił ich w swoje ramiona

Mocno, całą swą siłą.

On całował jej usta gorące

I płonęły ich serca młode

Zapachem kwiatów na łące,

Odsłaniając ich urodę.

Ale szczęście trwało krótko,

Krzyżując ich szczęśliwy los.

Popłynęli po jeziorze łódką,

A ironia zaśmiała się w głos.

Rozpętała się szaleńcza burza.

Zmiatała wszystko, wzbudzając grozę.

Znikła z horyzontu ich łódka nie duża

Jak liść jesienny leżący przy drodze.

Nazajutrz tylko punkcik mały

Jak maleńki obłoczek na niebie

Wskazywał miejsce gdzie ciała leżały

Przytulone do siebie.

Zdzisław Kuliś

Donosy, 16 styczeń 2019 r.

FAJERWERKI

Nie wiesz dziadku kochany

Co się dzieje u bramy

Jakieś huki i błyski na dworze?

Jakieś ognie płonące,

Moje oczy rażące,

Nawet piesek spać spokojnie nie może.

Ognie w górę sięgają

Spać nikomu nie dają

Już godzinę trwa ta kanonada.

Co się dzieje, dlaczego?

Pytał wnuk dziadka swego.

Czy tak hałasować w nocy wypada?

Nic się złego nie dzieje,

Cały Świat dziś szaleje,

Odpowiada dziadek wnukowi.

Nic się nie martw kochanie

Nic się złego nie stanie

Będziesz cały, silny i zdrowy.

A te huki i strzały,

Żeby dzieci wiedziały,

Że to z hukiem nadchodzi Rok Nowy.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy 2018/2019

CZY PAMIĘTASZ ?

 

Czy pamiętasz Ziutka twoje lata młodzieńcze

Kiedy biegałaś wśród kwiatów po łące?

W zwiewnej kwiecistej dziewczęcej sukience,

A na niej kwiaty jak naturalne pachnące.

 

W twoich oczach szeroko otwartych

Lśniły wszystkie barwy Świata.

A kolory tęczy w nich zawartych

Wypełniały twe młodzieńcze lata.

 

Upajałaś się pięknem ziemskiego Raju

I wszystkim co na nim istnieje.

I dotąd każdego roku w maju

Powiewem zapachu bzu do Ciebie się śmieje.

 

Pamiętasz jak chodziłaś na Wielgus do szkoły,

Kolorem złota z daleka lśniącej?

A ja pamiętam Twój uśmiech wesoły

I Twoje usteczka szczebioczące.

 

Pamiętam codzienne apele na boisku

I przemarsz gęsiego do klasy.

Było to trochę jakoby w wojsku,

Ale wesołe to były czasy.

 

Te gry i zabawy na dworze

Gonitwy i w piłkę długie granie.

Nie mieliśmy wszystkiego być może,

Ale mieliśmy zdrowie na bieganie.

 

A czy pamiętasz te kwiaty przed szkołą,

Które się pieliło i wyrywało zielsko?

Czas w kwiatach spędzaliśmy wesoło,

A czuliśmy się sielsko i anielsko.

 

Pamiętam jak wyrastała z dziewczynki niewiasta

W szkole średniej naukę pobierając.

W wieku siedemnastu lat wyjechałaś do miasta

Wszystkie wspomnienia ze sobą zabierając.

 

Wyrosłaś na piękną zdolną kobietę,

Która swą osobowością zachwycała.

Przez swą pozytywną zaletę

Kilka pokoleń dzieci wychowała.

 

Byłaś dyrektorem szkoły 20 lat,

To duży okres czasu w życiu człowieka.

Pracując z dziećmi widziałaś jak zmienia się Świat,

A czas w zawrotnym tempie ucieka.

 

Teraz już jesteś panią bardzo dorosłą

Ze zdrowiem w dobrym stanie,

Będąc emerytką lubisz jak kwiaty rosną

I zapewne marzy ci się w piłkę granie.

 

Jednakże bywa, że do apelu stajesz

Przed mogiłami poległych przyjacieli.

Jako członek Zarządu Głównego AK salut oddajesz

Tym, którzy za wolność Ojczyzny zginęli.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, marzec 2019 r.

 

W dniu Twoich imienin wiersz ten dedykuję Tobie Ziuciu, niechaj on będzie przedłużeniem pamięci z lat młodości i stron rodzinnych, życząc równocześnie bardzo dużo zdrowia i długiego życia, tak długiego jak tylko życzyć można.

 

ZdzisławRÓŻE W KSZTAŁCIE SERCA


CZAS KTÓREGO NIE MAM

Coś zapukało do moich drzwi,

tak po prostu zwyczajnie,

jak puka przybyły gość.

Proszony lub nie proszony.

Ten, który zapukał był

ani taki, ani taki.

Pomimo, że odwiedza mnie codziennie,

to jednak nigdy go nie mam.

Jeszcze kilka lat temu powiedział:

jak pójdziesz na emeryturę

będę przy tobie zawsze.

Nie wiem, czy kłamał świadomie,

czy nie zdawał sobie sprawy.

Emerytura biegnie, a ja go nie mam.

Właśnie przyszedł, zapukał do drzwi,

był przy mnie około dwóch godzin.

Powiedział, że on też nie ma czasu

spędzać ze mną czas i odszedł.

A ja znów pozostałem bez czasu.

Po prostu go nie mam.

Spotkałem go przed domem.

Usiadł ze mną na ławeczce,

ale po piętnastu minutach

już go nie miałem.

Mijają godziny, dnie i miesiące,

A ja nadal nie mam czasu.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, luty 2019 r.


WALENTYNKI

Idzie młodzieniec świątecznie ubrany

Z kwiatami kolorowymi w ręce.

Wygląda jakby był zakochany

W młodej uroczej panience.

 

Idzie młodzieniec ulicą Pijarów

W dzielnicy miasta Krakowa

I patrzy za nią spod okularów

Za którymi skutecznie się chowa.

 

Idzie młodzieniec, wesoło pogwizduje.

W oddali widzi młodą panienkę,

Która ulicą sobie spaceruje,

Więc ma ochotę wziąć ją pod rękę.

 

Idzie młodzieniec z ukrytymi kwiatami

Widokiem dziewczyny wyraźnie przejęty,

A kiedy kontakt nawiązują oczami

Daje kwiaty i mówi: jestem Walenty.

 

Co ty mówisz? Rzecze dziewczyna.

Następny kłamca – Boże Święty.

Ja jestem Walentyna,

A ty naprawdę Walenty?

 

I wzięli się oboje pod ręce

I poszli czule do siebie przytuleni.

Śmiały się radośnie jej oczy dziewczęce,

Kiedy zostali stułą połączeni.

 

Z czasem dwoje bliźniaków biegało.

Mały chłopczyk i dziewczynka.

Na chłopca Walenty się wołało,

A na dziewczynkę Walentynka.

 

Taka jest moc dnia zakochanych

W dniu popularnego świętego.

Wszędzie możecie znaleźć ukochanych

Dla Walentynki i Walentego.

Zdzisław Kuliś

Donosy, luty 2019 r. Wiersz ten dedykuję mojej koleżance z lat szkolnych Ziuci Miszczyk, życząc równocześnie bardzo długiego życia przy zdrowiu Z.K.


CZARNY PIEC I KRATY W MURZE

Słońce świeci wysoko na niebie.

Ostatni obłoczek odpłynął w dal,

A ja piszę z tęsknoty do ciebie

List, a moją ręką kieruje żal.

 

Z za kraty celi więziennej

Kreślę te słowa łzą zroszone,

A w mojej duszy optymizmu pełnej

Zabłysła nadzieja, by pojąć cię za żonę.

 

Jak ten obłok, który opuścił niebo,

Kiedyś na nie powróci.

Tak ja powrócę do domu swojego,

A wtedy me serce kamień wyrzuci.

 

Mały obłoczek znów wędruje po świecie

Widoczny zza kraty przez konary drzewa.

Mały ptaszek usiadł na parapecie

I wesołą melodyjkę śpiewa.

 

A do mnie płynie nadzieja

Wraz z melodią małego ptaszyny

I nie zniszczy jej żadna zawieja,

Bo to miłość chłopaka do dziewczyny.

 

Która czeka, a on wie, że kocha

I chcieli by żyć szczęśliwi, weseli,

A teraz całymi nocami szlocha,

Bo to on do niej wystrzelił.

 

Chociaż chybił świat ogląda zza kraty

I piec w celi czarny jak te mury,

A on jak mały ptaszek skrzydlaty

Ma nadzieję, że wzbije się ponad chmury.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, luty 2019 r.

SZLACHETNA PACZKA

 

W początkach grudnia roku każdego,

Kiedy powoli zima nadchodzi

Szlachetna paczka wspomoże tego,

Komu się gorzej powodzi.

 

Ale tą paczkę ktoś zrobić musi,

Włożyć produkty własnymi rękami.

Do tego potrzeba wolontariuszy,

Więc młodzi i zdrowi chodźcie z nami.

 

Jest to zaszczyt i radość wielka

Wspomóc materialnie ubogiego.

Kiedy wygasa nadzieja wszelka

Może liczyć na pomoc bliźniego.

 

Zdzisław Kuliś

Grudzień 2018 r.


GRZYBEK

Spotkałem na leśnej drodze

Grzybka na jednej nodze.

Krzyknął na widok nożyka

Ja nie chcę do koszyka.

 

Nie bój się grzybku mały

Nic ci nożem nie zrobię.

Wejdziesz do kosza cały,

A nożem cię oskrobię.

 

Wezmę cię wcześniej w ręce

Za trzon na samym dole

Powoli cię wykręcę,

Bo takie grzybki wolę.

 

Długo cię trzymać nie mogę.

Przyrządzę sosik zdrowy.

Gdy przyjdę na leśną drogę

Będzie rósł grzybek nowy.

 

Wiesz co z tego wynika?

Nie bój się grzybku nożyka.

Lecz mających twarde serce

Bój się nożyka w ich ręce.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, marzec 2019 r.


PO CO JESTEŚMY?

Kiedy Pan Bóg tworzył Świat

Inaczej rozumiał jego przeznaczenie.

Na przyszłe miliony lat

Człowiekowi oddał nim rządzenie.

 

Rozmnażali się ludzie i nim rządzili,

A przez wieki ich przybywało.

Aż do stanu dzisiejszego doprowadzili

I spójrzmy co się z nim stało.

 

A stało się coś niedobrego,

Bo człowiek, ten maleńki pył marny

Doprowadził Świat do stanu złego,

Stając się równocześnie kozłem ofiarnym.

 

A zatem po co jesteśmy na tym Świecie?

Po co Pan Bóg dał nam swobodę rządzenia?

Po to, żeby w któreś z kolei lecie

Doprowadzić do jego zatracenia?

 

To co się dzieje na naszym Świecie

Jest nie do zniesienia.

Jeśli jakaś katastrofa nas nie zmiecie,

To człowiek doprowadzi do jego unicestwienia.

 

Kościół przestał spełniać swą rolę

I na zwyrodnialców jego nauki nie działają.

Nasilają się morderstwa i swawole,

Do bezbronnych w dużych skupiskach strzelają.

 

Świat się zbroi w ferworze wielkiej paniki,

Udając, że nic złego się nie dzieje.

Będą stawiać strachy, nowy cud techniki,

A prawdziwy wróg się z tego śmieje.

 

A może, jak na wróble postawić stracha?

Kto strachliwy, będzie się bał.

A kto odważny się nie zawaha

I wystarczy, że odda tylko jeden strzał.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, marzec 2019 r.


OBEJRZYJ SIĘ

Obejrzyj się kochanie za siebie

I spójrz hen daleko w dal.

Tam zachodzące słońce tli się na niebie

Jakby opuszczać dnia było mu żal.

 

A na horyzoncie widzisz te małe dzieci

Bawiące się wśród zieleni lata?

To dla nas to słoneczko jeszcze świeci,

Tam my poznajemy piękno tego Świata.

 

W oddali minionych lat młodości

Tkwiła w nas radość dziecięca.

I w ferworze tej młodzieńczej radości

Drogę naszego życia zawdzięcza.

 

A dalej na prawo, to my stoimy

Weseli i uśmiechnięci oboje.

Nieznanej przyszłości się nie boimy

I postanowiliśmy iść przez życie we dwoje.

 

I szliśmy oboje w siebie zapatrzeni,

A z nami nasze dzieci szły.

Nagle stanęliśmy u progu jesieni

Chociaż często w oczach mieliśmy łzy.

 

Tam w lewo nasze wnuki biegają

Słychać ich gwar i śmiech w oddali.

Szczęśliwi, że przed sobą całe życie mają,

A dla nas ten ostatni promyczek słońca się pali.

 

A kiedy zgaśnie płomień naszego życia

Odejdziemy z tego Świata na zawsze.

Skończy się droga, którą mieliśmy do przebycia

I wtedy już nic nie będzie nasze.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, marzec 2019


NASZA BIAŁO – CZERWONA

Cóż to łopoce na wietrze w oddali

Na wzgórku pomiędzy drzewami?

Czy w dzień, czy w noc kiedy lampa się pali

Majaczy znanymi kolorami.

 

Stawiam raźno moje kroki

Jestem bliżej i pytam: czyżby to ona?

Widzę wyraźnie maszt w oddali,

A na nim nasza Polska biało- czerwona.

 

Z godnością łagodnie kołysze

Powiewem wiatru pieszczona,

Przerywając trwającą ciszę

To nasza Polska biało- czerwona.

 

Aby obok orła dobrze się miała

Przez Polaków z szacunkiem czczona.

Aby nad Polską nigdy inna nie powiewała

Tylko nasza biało- czerwona.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, 2 maja 2019 r.


UJRZAŁEM JĄ

Ujrzałem ją, jak dumnie szła ulicą,

Widziałem ją, jak dumnie sobie szła,

Widziałem jej aksamitowe lico,

A w myślach mych zabrzmiała piosnka ta.

 

Refren: Ziutka dajże mi dzióbka,

Niechaj się stanie cud,

Bo usta twe słodziutkie są jak miód.

 

Widziałem jak szła z podniesioną głową

I w dal wpatrzone oczęta jej dziewczęce.

Chciałem do niej powiedzieć chociaż słowo,

Którego treść umieściłem w piosence.

 

Refren:

 

Ujrzałem ją z uśmiechem na swej twarzy

I po dziś dzień widzę ten uśmiech jej.

Od tamtych dni codziennie mi się marzy

Zaśpiewać dla niej słowa piosenki tej:

 

Refren:

 

Aż wreszcie raz, gdy nadszedł na to czas

I wtedy z nią sam na sam się spotkałem.

A skoro los sprawił, by spotkać nas

Patrząc w jej oczy tę piosnkę zaśpiewałem.

 

Refren:

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, marzec 2019 r.


SIEDEMDZIESIĄTE URODZINY

DROGI JERZY

Kiedy przyszedłeś na ten piękny Świat

Nie miałeś żadnej świadomości

Jak zmieni się on wraz z upływem lat

I jak będzie wyglądał w przyszłości.

 

Ale kiedy już chodziłeś do szkoły

Zacząłeś sobie zadawać pytanie.

Czy za 70 lat będziesz też taki wesoły

I co z tego Świata pozostanie.

 

I oto doczekałeś tego o czym marzyłeś.

Pięknego Jubileuszu siedemdziesięciolecia.

Ciesząc się, że tak długich lat dożyłeś

I możesz być przy nas i swoich dzieciach.


 

Przez te przeżyte lata nie próżnowałeś.

Nie oczekiwałeś aby ci coś za darmo dano.

Na utrzymanie swoich dzieci pracowałeś,

Bo wiedziałeś, że nic nie przyjdzie samo.

 

Nadal swoje dni wypełniasz pracą

Wspomagając innych swym doświadczeniem.

Wiesz, że tylko pracując ludzie się bogacą

I tylko praca określa byt i jego istnienie.

 

70 lat to dla mężczyzny wiek średni,

A ja życzę Tobie setki drogi Jerzy

I nie ważne czy będziesz bogaty czy biedny

Życzę Tobie byś tej setki w zdrowiu dożył.

 

Bo tak naprawdę, to tyle masz lat,

Ile w Tobie radości i sił.

Tyle masz lat ile w Tobie pragnienia byś żył.

Tyle masz lat, ile w Tobie miłości do ludzi,

Co przyjdą Cię zbudzić, gdy stracisz do życia chęć.

Zdzisław Kuliś

Donosy k. Kazimierzy Wielkiej

maj 2019 r.


KOSY

Przybyły wraz z powiewem ciepła wiosennego.

Kilka czarnych i szare powróciły.

Dopełniając zwyczaju od lat nie zmienionego

Wróciły do miejsca, które polubiły.

 

Poprzedziły to zalety miłosne

I rywalizacja o względy partnerki.

I dla niej, jak to zwykle bywa na wiosnę

Zapewniły komfort wszelki.

 

Po zimie swoje mieszkanie posprzątały

I gniazdo wymościły świeżym sianem.

Okienkiem maleńkim na dwór wyglądały,

Aż wylęgną się ptaszki oczekiwane.

 

Niewilkie kosy w budce lęgowej

Zawieszonej wysoko nad ziemią.

Zawsze na zamieszkanie gotowej

I opuszczane zazwyczaj jesienią.

 

Kosy różnią się kolorem upierzenia.

Panienki są szare i trochę mniejsze.

Jednakże zasadniczo nic to nie zmienia,

Bo są one jednak ładniejsze.

 

Ich partnerzy są koloru czarnego,

Dziobki natomiast żółte mają.

W okresie czasu godowego

Pięknie śpiewają.

 

I tak co roku od dziesięciu lat

Z tej budki lęgowej korzystają.

Nawet małe kosy mają swój świat

I co roku do niego wracają.

Zdzisław Kuliś

Donosy, maj 2019 r.


ONI MUSIELI

Kiedy Niemcy ostrzelali Westerplatte,

A w Wieluniu bomby spadały,

Już wtedy chcieli uciszyć tę watahę

Nadstawiając swe piersi dla Ojczyzny chwały.

I poszli gdy Ojczyzna w potrzebie była

Wesprzeć działanie naszego wojska.

Nie mogli milczeć jak osamotniona walczyła,

Więc musieli pokazać, że tu jest Polska.

Tu jest Polska z dziada pradziada

I żaden wróg tego nie zmieni.

Musieli iść, bo Ojczyzna tego wymaga

I szli na wroga wymęczeni.

Często mu plany pokrzyżowali.

Odważni i niezłomni walczyli.

Stracić Ojczyzny nie zamierzali

I w walce nieugięci byli.

Chociaż śmierć zaglądała im w oczy

I często żegnali się z życiem,

Walczyli, bo Polska potrzebowała pomocy,

By jej wróg nie zniszczył całkowicie.

Nie mogli patrzeć obojętnie gdzieś z góry

Jak wróg burzy nasz ukochany dom.

Ubierali zniszczone mundury

I szli walczyć na front.

Oni musieli iść z pomocą,

Gdy przyszedł na to czas.

Oni musieli iść nocą,

A ich domem był las.

Niezłomni żołnierze Armii Krajowej

Wierzyli, że nadejdzie ocalenie.

Nie rezygnowali z postawy bojowej,

A gdy zakwitły bzy nadeszło wyzwolenie.

Jednakże jeszcze broni nie złożyli.

Dla nich wojna ciągle trwała.

Zawzięcie i uparcie nadal walczyli,

By prawdziwa Polska zaistniała.

Zdzisław Kuliś

Donosy, maj 2019 r.

ULEWA

Mała chmurka przypłynęła

Bezszelestnie, cichutko, bez słowa.

Nagle niewielkim deszczykiem sypnęła,

Co jako pierwsza wyczuła moja głowa.

Wrażliwa na deszczu krople,

Odkryta, bez parasola

Coraz bardziej na deszczu moknie,

A deszcz pada na nią i na pola.

Pola wilgoci potrzebują,

Ale moja głowa nie.

Rośliny bardzo szybko wykiełkują,

A głowa poczuje się źle.

W pośpiechu szukam wokół siebie

Czegoś, co mogło by ją ochronić.

Tymczasem chmury gęstnieją na Niebie,

A ja nie mam nic żeby ją osłonić.

Nagle zagrzmiało gdzieś niedaleko

I wiatr się zerwał niebawem.

Widzę, że już leje nad rzeką

I będzie też tu nad stawem.

W kieszeni znalazłem reklamówkę

I aż się z radości ośmiałem.

Natychmiast włożyłem ją na główkę

I śmiało w deszczu maszerowałem.

Wtem lunęła wielka ulewa

I bardzo się ściemniło.

Silny wiatr naginał drzewa,

A mnie wcale wesoło nie było.

Z pagórków potoki ruszyły

Mułu z wodą zmieszanego.

Drogi w błoto się zamieniły,

A na mnie nie było miejsca suchego.

Zdzisław Kuliś

Donosy, maj 2019 r.

TĘSKNOTA ZA LATAMI MŁODOŚCI

 

Mój dom rodzinny widzę każdego dnia

Wśród łąk, bielony wapnem na biało,

Który chociaż już go nie ma, żyje w moich snach

Jak wiele innych wspomnień co mi pozostało.

 

Słyszę po dziś dzień ten brzęk ostrzonych kos

W pierwszych dniach wakacji o świcie.

Widzę w mojej pamięci rolników los

I ciężkie w prymitywnych warunkach ich życie.

 

Ten zapach suszącego się siana

Czuję nieustannie po dziś dzień.

W mojej wyobraźni w przeddzień Świętego Jana,

Bo z rzeczywistości pozostał tylko cień.

 

Widok ludzi uwijających się z grabiami,

Ręcznymi narzędziami z grabowego drzewa.

I ta lekka poranna mgiełka nad łąkami,

Unosząca się tajemniczo w kierunku Nieba.

 

Nie powroci już nigdy na jawie,

Bo z kompleksu łąk chaszcze pozostały.

Nie powróci ten widok w rzeczywistej oprawie,

Ani łąkowe kwiaty, które Bosko pachniały.

 

Chciałbym teraz, aby chociaż przez kilka dni

Zamieszkać tam w dawnej scenerii.

Takiej, jaka często po nocach mi się śni,

Kiedy się było w pełni pozytywnej energii.

 

Chociaż przez tydzień po łąkach pobiegać boso,

Goniąc za piłką z dawnymi kolegami.

Dotąd, dokąd tylko nogi poniosą

Cieszyć się dawnymi wspomnieniami.

Zdzisław Kuliś

Donosy, czerwiec 2019 r.

PORY ROKU

 

Po niezbyt srogiej zimie nadeszła wiosna

Przez nas starszych czas oczekiwany.

Nadeszła wreszcie ta chwila radosna,

Która koi i leczy wszelkie rany.

 

Tu i ówdzie ptak szary przeleci,

Szukając miejsca pod gniazdo swoje.

Słońce na niecie coraz wyżej świeci,

A w parkach widać spacery we dwoje.

 

Kwiecień postarał się o piekną pogodę.

Maj natomiast sypnął obficie deszczem.

Czerwiec upałem wysuszył majową wodę,

Aby wreszcie dać nam burze i Bóg wie co jeszcze.

 

I koniec wiosny, nadeszło lato ukochane.

Jakie będzie? tego nikt nie wie.

Na polach rosną uprawy zasiane,

A w sadach owoce na każdym drzewie.

 

Dziś powitamy tę pięknę porę roku

Z której jesteśmy bardzo zadowoleni,

A potem bez pośpiechu krok po kroku

Będziemy zmierzać ku jesieni.

 

Dlatego cieszmy się darami lata

Póki starczy nam sił w piersi,

Bo każdy następny rok to zapłata

I nadzieja, że będziemy silniejsi.

 

Nadzieja na lepsze jutro wolne pd stresów

Spełniające każde nasze marzenie

W imieniu dobrze spełnionych interesów

I o zdrowiu pozytywne myślenie.

Zdzisław Kuliś

Donosy, czerwiec 2019 r.


KIEDYŚ NADESZŁA ZAPŁATA

Malutkie rączki do matki wyciągnięte

W geście wymownym pr