http://www.zdzislawkulis.ecom.com.pl/
55211eb312a10 o size 1068x623 q 71 h e2e0a4

KIEDYŚ NADESZŁA ZAPŁATA

 

Malutkie rączki do matki wyciągnięte

W geście wymownym pragną pieszczoty.

Niebieskie oczęta lekko uśmiechnięte

Mówią, że to dla matki bezcenny skarb złoty.

 

Po chwili jest już w objęciach rodzicielki

W atmosferze wzajemnej radości.

Okazując dla swego dziecka szacunek wielki

W imię dobrze spełnionej matczynej miłości.

 

I tak mijają dnie, miesiące i długie lata.

Córeczka rośnie w dostatku i dobrobycie.

Matka robi wszystko z nadzieją, że nadejdzie zapłata

I w takiej oto scenerii upływa cenne życie.

 

Nawet nie zauważyła, kiedy jej skroń posiwiała.

Córka ukończyła szkoły i się usamodzielniła.

Już nie jest z matką tak bliska kiedy była mała,

A odległość między nimi znacznie się powiększyła.

 

Matka coraz częściej chorowała.

Z czasem nie mogła prtostych rzeczy wykonywać.

Córka coraz rzadziej z nią rozmawiała,

Aż wreszcie przestała się do niej odzywać.

 

Tymczasem stan jej zdrowia uległ pogorszeniu.

Córka zapomniała o relacji z matką z lat dawnych.

I ku wszystkich znajomych i bliskich zdumieniu

Umieściła ją w Domu Opieki dla Niepełnosprawnych.

 

Matka z tęsknoty niemal oczu nie wyplakała,

A serce pękało chcąc przytulić jak kiedyś dziecko swe.

A gdy się zjawiła drżące ręce do niej wyciągnęła,

Lecz w odpowiedzi usłyszała: coż ona ode mnie chce.

Zdzisław Kuliś

Donosy, czerwiec 2019 r.


NEOLITYŃSKIE JEZIORO W KAZIMIERZY WIELKIEJ

 

W objęciach trzech miejscowości położone

W pięknej scenerii i absolutnej ciszy.

Ukłonem niewielkich wzgórz wypieszczone,

Gdzie tylko szum swej odpływajacej wody słyszy.

 

Łagodny pagórek od strony południowej

Delikatnie obejmuje jego czyste wody.

W bezpośrednim sąsiedztwie jakby do panny młodej

Tulił się młodzieniec nieprzecietnej urody.

 

Natomiast łagodnym ukłonem od północy

Zaprasza rozlegle wzgórze tam się znajdujące,

Które nagromadzone w dzień ciepło, oddaje w nocy,

By ogrzać wody jeziora z nim sąsiadujące.

 

Od zachodu rozległy teren łąk zielonych

Jak wielka brama, która rzece podwoje otwiera,

Którą płynie aorta do niego wód toczonych,

Zasilając wodobieg Neolityńskiego jeziora.

 

Jednakże nadmiar wody, który musi wypłynąć

Odpływa niefortunnie w kierunku miasta.

Raczej spokojnie żadnych szkód nie czyniąc

Nie stwarza sytuacji, która nas przerasta.

 

A wszystko to ulokowane na mapie Świata.

Osadzone w neolityńskiej rzeczywistości.

Jego wartość historyczna jest tak bogata,

Że warto go odwiedzać, dokąd zapraszamy licznych gości.

Zdzisław Kuliś

Donosy, lipiec 2019 r.


WIERZYMY

Jeszcze nie tak dawno byłeś silny i nieugięty.

Wiedziałeś czego od życia chcesz.

W zasadzie stanowczy, ale uśmiechnięty

Z wyrobionymi poglądami i pracowity też.

 

Pracowałeś z wielką satysfakcją

Dla rodziny, kraju i społeczeństwa.

Dobro Ojczyzny było Twoją motywacją,

A służba dla niej wyrazem posłuszeństwa.

 

Tak wiele planów było przed Tobą

W czasie jeszcze wieku młodego.

Ale niechcący spotkałeś się z chorobą,

Która skomplikowała radość życia Twojego.

 

Chociaż z wrogiem walczyć byłeś gotowy

I pokonać go choćby resztkami swoich sił,

Walczysz teraz z chorobą, abyś był zdrowy,

Dopóki krew płynie aortą Twych żył.

 

I zwyciężysz w tej nierównej walce

Czego z całego serca Tobie życzymy.

Byś gotowy był nawet na tańce

W każdej fazie życia, my w to wierzymy.

 

Byś w marszu tego życia szdł z nami pod rękę,

To wspólnie bardzo dużo zrobimy.

Byśmy szli mając na ustach piosenkę

W szeregach Stowarzyszenia, my w to wierzymy.

 

Byśmy odpierali rożne niepowodzenia

Wspólnie z Zarządem Głównym SŻAK,

Pracując dla jego istnienia

My w to wierzymy, że będzie tak.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Szanownemu koledze

Stanisławowi Piwowarskiemu

Zdzisław Kuliś autor i …..

Donosy k.Kazimierzy Wielkiej

czerwiec 2019 r.


MIEJSCE, KTÓRE WIEDZĘ I RADOŚĆ DAJE

Stoi w tym samym miejscu co stała.

Zasadniczy jej kształt nic się nie zmienił.

Tylko wewnątrz tak jakoś wypiękniała,

Jak kobieta, która pragnie by ją każdy cenił.


Przez ostatnie dziesięć lat postawiono na młodość.

Młody personel zachęca uśmiechem,

A że do biblioteki wprowadzono nowość

Jej działalność szeroko odbija się echem.


Organizuje szereg wydarzeń kulturalnych

I stara się przekazywać kulturowe dziedzictwo.

Nawiąząjąc do działalności twórców lokalnych

Promuje różnorodność. Nie tylko czytelnictwo.

 

Począwszy od maluchów przedszkolnych,

Poprzez uczniów Liceum i Szkół Podstawowych,

Od ucznów uzdolnionych i tych mniej zdolnych,

Biblioteka ma zawsze wiele rozwiązań nowych.

 

Widoczne zmiany są na każdym kroku.

Zmienia się system i zakres jej działania.

W porównaniu do czterdziestego dziewiątego roku

Wieku ubiegłego przyjętego za rok jej powstania.


Siedemdziesiąt lat minęło jak jeden dzień”.

To hasło dla niej bardzo oryginalne.

Te lata przeminęły jak piękny sen,                                                                                                                                                                                        A plany przy niewielkim wysiłku są wykonalne.

 

Wszystkie te poczynania są pod okiem Mikołaja Reja,

A przed budynkiem czuwa lipa Święta Jadwiga.

W patronie wiszącym w holu jest wszelka nadzieja,

Natomiast dziesięcioletnia lipa cały ten ciężąr dźwiga.

 

Ale symboliczny patron i Jadwiga by nie podołali

I nie nastąpiła by w bibliotece żadna zmiana,

Gdyby wszyscy solidnie nie pracowali

I gdyby nie była odpowiednio zarządzana.

Zdzisław Kuliś

Donosy, lipiec 2019 r.


UZDROWISKO I POLE

Pole, pole, nasze pole, ja to pole znam.
Za każdy metr kwadratowy tysiąc złotych dam,
Bo tam gdzie kukurydzisko
Kiedyś będzie uzdrowisko,

A na szyldzie będzie pisac SPA.

Pole, pole, nasze pole przyszedł na cię czas.
Na północnym zboczu Donos trzeba sadzić las.
Tysiąc drzewek w jednym rzędzie,
W drugim dwa tysiące będzie,
A na ławkach pełno będzie nas.

Tylko pole, nasze pole nie rób figla nam,
Bo jak trochę deszczu spadnie z góry płynie szlam.
I zalewa wielki zalew, miasto, rzekę i to wszystko,
Gdy zaleje uzdrowisko,
To wstyd będzie nam.

Zdzisław Kuliś

Donosy, lipiec 2019 r.


RODZINA

Kiedy ci smutno drogi przyjacielu

I obawiasz się, że lata daremnie przeminą,

Nie wiesz, którą drogą możesz dojść do celu

Porozmawiaj na ten temat ze swoją rodziną.

Rodzina zapewne Tobie w tym pomoże,

Bo dobra rodzina jest naszą nadzieją.

Przy Twojej pomocy Wszechmogący Boże

Sprawi, że oczy Twoje się reześmieją.

Sprawi też, że drogę właściwą odnajdziesz

I założysz swoją rodzinę kochaną.

Własnymi sprawami i pracą się zajmiesz

I staniesz się osobą bardzo szanowaną.

Bo każda rodzina, to grupa społeczna.

Najważniejsza, dbająca o swoje bezpieczeństwo.

Zapewniająca byt, zrównoważona i stateczna,

Na której opiera się całe społeczeństwo.

A gdy jej członkowie częsty kontakt mają

Weselej upłynie im życie i dobrze wpłynie na zdrowie.

Dlatego co roku tłumnie się spotykają

Rodziny Ciszewskich, Drożdżów i Gawłowie.

Komendów, Nowickich, a także Prześlice

Przyjeżdżają na tę uroczystość kawał drogi

Odwiedzić po latach znane okolice

I swoje rodzinne Pieczonogi.

Tam corocznie w kaplicy św. Teresy z Kalkuty

Na mszy Świętej modlą się o zdrowie.

Każdy pochylony do modłów przykuty,

A wśród młodego pokolenia dalecy przodkowie.

A po modlitwie spotkanie przy obiedzie

W Domu Weselnym Nad Stawem w Rosiejowie

I nikt do domu swojego nie odjedzie,

Jak nie wypije szampańskiego toastu za zdrowie.

I tak od dwutysięcznego roku ubiegłego wieku

Te spotkania rodzinne się odbywają.

Warto ten zwyczaj zaczczepić w każdym człowieku,

Aby pokazać innym jak ludzie się kochają.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy k. Kazimierzy Wielkiej

wrzesień 2019 r.


EMERYT JAK NIEMOWLAK

 

Ten noworodek, który bezradnie leży

Na izbie porodowej tuż po urodzeniu,

Będzie emerytem w co trudno uwierzyć,

Widząc dziecię w niemowlęcym odzieniu.

Jeszcze wiele wody upłynie, ale będzie,

Jak doczeka wieku emerytalnego.

I jeśli pracując prawo do niej nabędzie

Dopiero wtedy dostąpi zaszczytu tego.

Minie wiele lat nim się to stanie.

Przejdzie różne fazy swojego życia,

Zanim wreszcie przedszkolakiem zostanie

Długą ma jeszcze drogę do przeżycia.

Wierszyki i różne przedszkolne zabawy,

To codzienne życie przedszkolaka.

Tam można zostawić bez obawy

Każdą dziewczynkę lub chłopaka.

W dalszej kolejności szkoły czekają

Z ofertą przekazania ciekawych wiadomości.

Na ten czas cały arsenał ofert mają

Bardzo interesujących specjalności.

Podstawowa, średnia i wyższe studia

Stwarzają możliwości zdobycia wykształcenia.

Pozwalając chłonąć wiedzę każdego dnia,

Chyba, że ktoś ochoty do nauki nie ma.

Potem praca, rodzina, dom i znów obowiązki,

Codziennie od rana do późnego wieczora.

Pójdą w kąt nieodłączne do tej pory książki

Niezależnie, czy letnia to, czy zimowa pora.

I tak przez całe życie dom i praca wkoło,

Dzień po dniu, tygodnie i miesiące mijają.

Upływa nasze życie raz smutno, to znów wesoło

I tak oto lata naszego życia upływają.

Aż bywa, że brakuje nam siły witalnej.

Stajemy się bezradni jak niemowlacy.

Nie możemy wykonać pracy żadnej

I nic nie poradzimy, że stajemy się tacy.

Jak to niemowlę na porodówce leżące

Po przejściu całego życia wraca do becika.

Tylko wtedy leżało przyszłością się cieszące,

A teraz wszystko, co przeżył przed nim się zamyka.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, październik 2019 r.

 

BŁOGOSŁAWIONY

 

Wolność jest w nas, głosił z ambony

Człowiek, który został kapłanem z powołania.

Z tego co głosił naród był zadowolony,

A on stał się wzorem do naśladowania.

 

Wspierał ludzi, którzy go potrzebowali

I widzieli w nim intencje bardzo szczere.

Dlatego w jego kazania pilnie się wsłuchiwali,

A on stał się prawdziwym bohaterem.

 

Był człowiekiem na ten czas pożądanym,

Upominał się o ludzi krzywdzonych.

Był czlowiekiem przez ludzi kochanym

I pragnął ich widzieć zadowolonych.

 

I chociaż był człowiekiem schorowanym,

Miał w sobie siłę głosić prawdę.

I był w tą prawdę tak zaangażowany

Że nie mogło go powstrzymać zło żadne.

 

Często powtarzał słowa Jana Pawła Drugiego:

Zło dobrem zwyciężajcie drodzy rodacy.

I tego dobra uczmy się od niego,

Mowił jako kapelan ludzi Solidarności i pracy.

 

Kleryk z Podlasia potocznie o nim mówili,

Ponieważ tam znajdują się jego korzenie.

Na jego kazania z odległych stron przychodzili,

A on je głosił, bo takie było jego przeznaczenie.

 

Aż pewnego dnia przestało bić jego serduszko,

Usta, które prawdę głosiły zamilkły na wieki.

Wtedy naród dowiedział się, że zginął ks. Jerzy Popiełuszko

Zamordowny przez funkcjonariuszy bezpieki.

 

Dziś mija trzydzieści pięć lat,

Kiedy został haniebnie zamordowany.

Prośmy Boga, by modlił się cały Świat,

Aby wkrótce został Kanonizowany.

Zdzisław Kuliś

Donosy,

19 października 2019 r.


KAPRYS NATURY

 

Spadła jedna, druga i trzecia kropelka

Deszczu stukając w okno.

I chociaż zaczęła padać mżawka niewielka

W najbliższej okolicy zrobiło się mokro.

 

Wkrótce bardziej się przyciemniło,

A kropli coraz więcej przybywało.

Bardzo nieprzyjemnie wokół się zrobiło,

A po chwili już wszędzie lało.

 

Nagle woda z pól spływająca

Zamienila drogi w rwące potoki.

W drogach nieutwardzonych rzeźbiąca

Rowy, a każdy następny bardziej głęboki.

 

Nazajutrz było cicho, pogodnie i bezwietrznie,

Nawet morwa swymi liśćmi nie poruszała.

A kiedy na wiele tygodni zrobiło się słonecznie

Długotrwała susza nastała.

Zdzisław Kuliś

Donosy, październik 2019 r.


LUDZIE! JAK TEN CZAS LECI

 

Pierwszy, piąty, dwudziesty trzeci,

A dopiero Wszystkich Świętych było.

Boże, jak ten czas szybko leci,

Już na dworze zimno się zrobiło.

 

Poniedziałek, środa, niedziela

Z powiewem wiatru płyną dni tygodnia,

A każdy tydzień, to nowa nadzieja

I oczekiwanie nowego dnia.

 

Styczeń, maj, październik, grudzień,

Minął rok jak z bicza strzelił.

Przeminął czas w codziennym trudzie,

A koniec roku okolice wybielił.

 

Tak było w roku ubiegłym,

Tak było przez minione sto lat.

Tak było kiedy kolejne lata biegły

I tak jest odkąd istnieje Świat.

 

Może tylko z małymi wahaniami,

Więc nie ma nad czym ubolewać.

Trzeba cieszyć się danymi nam dobrociami

I póki co dziecka z kąpielą nie wylewać.

Zdzisław Kuliś

Donosy, listopad 2019 r.


PRZEMIJANIE

 

Przeminął poniedzialek, wtorek i sobota

I minęła też niedziela Święta.

Pozostała po wykendzie tęsknota,

Jakoś inaczej zachowują się ptaszęta.

 

Minęła pierwsza dekada miesiąca,

Minęła druga i trzecia już mija.

Jeszcze tylko kilka dni do jego końca

I kolejny miesiąc przemija.

 

Minął luty, minął maj i inne miesiące,

Przeminęło lato i grudzień.

Uschła trawa zielona na łące,

W ciepłych odzieniach przechodzą ludzie.

 

Przemijają lata naszej młodości,

Niemowlęce i lata dorastania.

Mija czas młodzieńczej miłości

I lata ciężkiego pracowania.

 

Upływa czas wychowywania dzieci,

Radości i nieprzespanych nocy.

Wśród dni słonecznych i zamieci,

Często przy lekarskiej pomocy.

 

I tak oto przemija nasze życie

Króciutkie i słabe jak bańka na wodzie.

Niektórym w biedzie, a innym w dobrobycie

I nie wszystkim w słonecznej pogodzie.

Zdzisław Kuliś

Donosy, grudzień 2019 r.


JUTRZENKA PRAWDY

 

Rozszumiały się jęki nienawiści

walące czerepami w zamknięte drzwi

sprawiedliwości twarde jak głaz.

Niemoc prawdy czekającej na zbawienny ogień,                                                

który rozpruje żelazną kurtynę,

jest coraz słabsza.

A kiedy siły napierajace połamią miecze

na grzbiecie kłamstwa,

zbawienna jutrzenka zaświeci

jasnym światłem prawdy,

a bramy piekieł pochłoną system zakłamany.

Zdzisław Kuliś

Donosy, styczeń 2020 r.


WALENTY ŁYK........

Gdy Walenty na świat się narodził

Ojciec jego bardzo dumny był.

Jeszcze jeden syn mu się urodził

Pijakowi, który wódkę pił.

Walenty łyk, Walenty cyk.......

 

Żona jego dobrą matką była,

Chciała by też dobrym mężem był.

Za każdy kieliszek go karciła,

Bo nie chciała by śmierdziuchę pił.

Walenty łyk, Walenty cyk...

 

A kiedy dorastał młody Walek

Stary Walenty uczył picia go,

Ale żona miała dobry wałek,

Którym wybijała z niego zło.

Walenty łyk, Walenty cyk...

 

Aż pewnego razu miarka się przebrała

I porządny wałek poszedł w ruch.

Dobrze, że sąsiadka karetkę wezwała

I zabrano do niej tych Walentych dwóch.

Walenty łyk, Walenty cyk...

 

W szpitalu im rany opatrzyli,

Pozszywali wszystko co się dało.

Prawie miesiąc obu ich leczyli,

Tak tym wałkiem im się oberwało.

Walenty łyk, Walenty cyk...

 

A kiedy do domu powrócili

Wałek był w pokoju na stoliku.

Szerokim go łukiem obchodzili,

Bo się bali tej metody odwyku.

Walenty łyk, walenty cyk...

Zdzisław Kuliś

Donosy, luty 2020 r.


KORONAWIRUS

 

Prawdopodobnie w Chinach narodzony

Jako twór rodzaju męskiego.

Czlowiek tym wirusem zarażony

Nie łatwo może pozbyć się jego.

 

Szybko przenosi się drogą kropelkową,

Powiekszając grono osób zarażonych.

Dlatego kontakt chorego z osobą zdrową

Jest kategorycznie zabroniony.

 

I po co te wszystkie zbrojenia?

Po co te wojskowe ćwiczenia?

Kiedy mały wirus cały Świat zmienia

I rządzących w pokorne baranki zamienia.

 

Z nim będzie przegrana każda bitwa,

Żadna walka nie będzie zwyciężona.

Wobec każdej zarazy pozostaje tylko modlitwa

Dopóki ludzkość wirusem nienawiści zarażona.

 

W centrum naszego miasteczka mamy św. Rocha,

Który od ciężkiej zarazy chronił przed wiekami.

Tylko on może pomóc, jeśli nas kocha,

Święty Rochu módl się za nami.

 

Za nas i za rządzących Światem

Prosimy Cię z gorzkimi w oczach łzami

Niech każdy człowiek będzie drugiemu bratem,

Świety Rochu módl się za nami.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, marzec 2020 r.

CZY WIRUS ZJEDNOCZY ŚWIAT?

 

Człowieku Puchu Marny”

Przychodzi na myśl cytat znany,

Kiedy nad nami scenariusz czarny

Niewiele do gadania mamy.

 

Na nic rakiety, czołgi i atomy,

Kiedy niepokonalna moc atakuje.

Nie pomogą betonowe schrony,

Kiedy człowiek kaszle i gorączkuje.

 

Upłyną długie miesiące, a nawet lata

Zanim coś przeciw wymyślą uczeni.

Niech pracują razem ludzie całego Świata,

Bo wspólnie dużo można zmienić.

 

Niechaj ta choroba będzie przestrogą

Dla użytkowników tego Świata,

Aby im uświadomić, że nie wszystko mogą,

Natomiast za pokorę nadejdzie zapłata.

 

Będzie nią każdy kraj od wirusa wolny

I radosne w nim życie powróci.

Naród pójdzie do pracy spokojny

Z nadzieją, że nic go nie zakłóci.

 

Warunkiem jednakże będzie zgoda

We wszystkich zakątkach tej ziemi

I praca w znalezieniu wspólnego wroga

Zanim nasz glob w cmentarz się zmieni.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, marzec 2020 r.

 

Katyń 10 kwietnia 2010

(fot. pl.sputniknews.com)


Donosy, 10-04-2020

W Katastrofie lotniczej polskiego rządowego samolotu, do której doszło 10 kwietnia 2010 roku na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj zginęli wszyscy członkowie polskiej delegacji na uroczystości obchodów 70. rocznicy zbrodni katyńskiej oraz załoga samolotu.

Wśród ofiar znaleźli się m.in. ówczesny prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią Heleną Kaczyńską, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, grupa parlamentarzystów, dowódcy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP, pracownicy Kancelarii Prezydenta, szefowie instytucji państwowych, duchowni, przedstawiciele ministerstw, organizacji kombatanckich i społecznych, a także osoby towarzyszące i oficerowie BOR. Dziś mija dziesiąta rocznica tej tragedii, PAMIĘTAJMY!

Z tej okazji napisałem wiersz pt. KATYŃ, który był publikowany na rożnych uroczystościach na terenie powiatu kazimierskiego.

Zdzisław Kuliś


Katyń 10.04.2010

Białym całunem mgły okryci,
Zginęli na obcej ziemi,
Która od krwi tych, co zostali zabici
Strzałem w tył głowy, przybrała kolor czerwieni.

W bieli i czerwieni ginęli Polacy,
Do których śmierć przyszła nieproszona.
W cierpieniach umierali Rodacy,
A Ich ciała spowiła flaga biało-czerwona.

Wieniec z kwiatów biało-czerwonych
Przez Prezydenta do Katynia wieziony,
Zamiast na grobach oficerów pomordowanych,
Został dla Niego przeznaczony.

Ludzie różnego wieku, płci i wyznania,
Łączyła jedna, patriotyczna nić.
Zginęli, wykonując służbowe zadania.
Ich serca w jednym czasie przestały bić.

Zostawili żony, mężów, rodziców i dzieci,
Którzy na próżno czekają,
Bo już dla nich nigdy słońce nie zaświeci,
A dni w smutku tak wolno mijają.

"Niech ich dusze spoczywają w pokoju" -
Powie ksiądz, kropiąc wodą święconą,
Ale bliscy długo nie zaznają spokoju,
Nosząc w sercach ranę niezabliźnioną.

Zdzisław Kuliś; Donosy, kwiecień 2010

 

ŻYCZENIA NOWOROCZNE 2020

 

Niechaj te Święta Wielkanocne,

Święta Zmartwychwstania Pańskiego,

Chociaż trochę inne jak coroczne

Będą radosne dla każdego.

 

Niech ten Chrystus zmartwychwstały

W Pańskich domach zagości

I w warunkach jakie zaistniały

Wniesie do rodziny dużo radości.

 

A zatem życzę zdrowia dobrego

I długiego życia przy zdrowiu.

Wśród pisanek Baranka Wielkanocnego,

A w kieszeni portfela pełnego.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, kwiecień 2020 r.

 

55211eb312a10 o size 1068x623 q 71 h e2e0a4

 

CHCIAŁBYM

 

Chciałbym, aby wiosna tego roku

Była tak radosna jak przed laty.

Abym mógł swobodnie krok po kroku

Chłonąć wiosenne pachnące kwiaty.

 

Aby ptaki do swoich gniazd powracające

Swe przybycie oznajmiały przyjaznym gestem,

A bocian brodzący po zielonej łące

Swym klekotem oznajmił : już jestem.

 

Chciałbym oglądać stojąc pod drzewem

Jak jego młode listki w deszczu mokną.

Dialektować się pięknym ptaków śpiewem,

A nie siedzieć w domu patrząc w okno.

 

Chciałbym wdychać świeże powietrze

Pełną piersią życiodajne walory jego.

Patrzeć na drzewa tańczące na wietrze

I podziwiać piękno Świata tego.

 

Chciałbym lato spędzać na łonie natury

W promieniach ciepła słonecznego.

A może nawet wyjechać w góry

Nie mając lęku koronawirusowego.

 

Chciałbym mieć przyjaciół wokół siebie

I cieszyć się ich obecnością.

Takich, którzy by pomogli w potrzebie,

A chwile z nimi były radością.

 

Chciałbym by naród Polski był wolny,

Bo my tak na przestrzeni wieków mamy,

Że gnębią nas zbrodnicze wojny,

Albo niszczycielski wirus stoi u bramy.

Zdzisław Kuliś

Donosy, kwiecień 2020 r.