http://www.zdzislawkulis.ecom.com.pl/

Przyjaciel i współpracownik IKP - Stanisław Piwowarski nie żyje

(fot. fb Muzeum Ziemi Miechowskiej / Zbigniew Wojtiuk)

Wczoraj w Miechowie, po ciężkiej chorobie odszedł od nas nasz Przyjaciel, historyk, regionalista - Stanisław Piwowarski. Nie sposób w wymienić jego wszystkich zasług w tropieniu śladów i świadków historii Ziemi Miechowskiej i Proszowskiej. W naszych osobistych kontaktach i współpracy redakcyjnej historia przeplatała się z współczesnością, były to długie, ciekawe i ciepłe rozmowy...

Głównym wątkiem naszych działań był mały wycinek Jego wiedzy - Kazimiersko-Proszowicka Rzeczpospolita Partyzancka. Wszyscy uznawali go za największego znawcę Ruchu Oporu w latach 1939-... na naszym terenie. Jak zawsze śmierć przychodzi za wcześnie...

Mimo swoich bez mała 76 lat był pełen energii, tryskał nowymi pomysłami, do końca pracował nad ciekawymi projektami, które chciał realizować jak tylko odzyska siły, niestety...

Pożegnanie Stanisława odbędzie się we wtorek, 14 kwietnia o godz. 12.00 na cmentarzu w Miechowie. Niestety, obecny czas nie pozwoli wyrazić nam osobiście żalu po Jego odejściu, połączmy się więc duchowo z Bliskimi zmarłego...

Żył bo chciałeś, umarł bo kazałeś, zbaw go bo możesz.


w imieniu Redakcji RN IKP    
Andrzej Solarz

Proszowice, 10-04-2020


Poznajmy bliżej interesującą, barwną Postać (krótki biogram z fb Muzeum Ziemi Miechowskiej):

Radziemice 2014
(fot. Zbigniew Pałetko)


Dr Stanisław Piwowarski - ur. 21 maja 1944, absolwent historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, badacz dziejów Polski Podziemnej, emerytowany st. kustosz Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (MHK), muzealnik, wykładowca akademicki, regionalista miechowski (realizujący wielopokoleniowe obowiązki bezwarunkowej służby swojej rodzinnej ziemi), poeta (napisał m.in. Elegię o generale Leopoldzie Okulickim - ostatnim Dowódcy Krajowych Sił Zbrojnych), autor licznych opracowań o walce poprzednich pokoleń Polaków o wolność i niepodległość, zamieszczonych w książkach, czasopismach i gazetach oraz wygłoszonych dla naukowych, kombatanckich i innych gremiów, np. w Krakowie, Warszawie, Katowicach, Lublinie, Sieradzu, Miechowie, Proszowicach, Skalbmierzu, Kazimierzy Wielkiej, Pińczowie i Skale.

Napisał pierwszą drukowaną monografię o Okręgu Krakowskim, Służby Zwycięstwu Polski - Związku Walki Zbrojnej - Armii Krajowej, poważne naukowe biogramy komendantów tego Okręgu oraz o innych postaciach podziemia wojskowego. Współautor monografii o Rzeczypospolitej Kazimiersko-Proszowickiej (lipiec - sierpień 1944) i książki o rozbiciu więzienia św. Michała (18 sierpnia 1946) w Krakowie, czy poważnych tekstów o ludobójstwie katyńskim - poprzez przedstawienie nieznanych okoliczności związanych z ujawnieniem tej sowieckiej zbrodni już w 1940 i istotnej roli w tej sprawie ludzi podziemia wojskowego Krakowa.

Autor tekstów: biogramów (9) w Polskim Słowniku Biograficznym (firmowanym przez Polską Akademię Nauk) i (ok. 50) w różnych czasopismach naukowych, jak np. Zeszyty Naukowe MHK "Krzysztofory"; redaktor i autor główny "Informatora Inspektoratu >Maria< SŻAK" (40 numerów) i innych licznych druków kombatanckich (realizowanych zawsze honorowo). Współtwórca kwatery partyzanckiej AK w Słaboszowie i opiekun kilkunastu miejsc pamięci; członek Komitetu Budowy Pomnika Rzeczypospolitej Partyzanckiej w Kazimierzy Wielkiej; współtwórca i projektant licznych obelisków (5), tablic (20) i innych akcentów pamięci: np. izb pamięci (3), sztandarów (4) na terenie olkusko-miechowsko-pińczowskim.

Bezgranicznie zaangażowany w utrwalanie chlubnych tradycji oraz wybitnych postaci Miechowa i regionu oraz związanych z historią Kraju i dziedzictwem ziemi miechowskiej, jak np. marszałek Józef Piłsudski, premier Walery Sławek, marszałek Edward Śmigły - Rydz, czy istotni dla regionu gen. Bolesław Nieczuja-Ostrowski "Tysiąc", płk Edward Kleszczyński "Dzik", ppłk cc Antoni Iglewski " Ponar" i in. Od czasów studenckich - przez 40 lat - Członek Honorowy Rodziny Inspektoratu "Maria" i dwóch jego jednostek: 106 Dywizji Piechoty "Dom" i Krak. Brygady Kawalerii Zmot. "Bank" AK; od 10 lat członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Żołnierzy AK z siedzibą w Krakowie oraz licznych stowarzyszeń ogólnopolskich i regionalnych, w tym związanych z ochroną dóbr przeszłych wieków, prezes Zarządu Oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno- Krajoznawczego w Miechowie.

Metodyczny dokumentalista najważniejszych wydarzeń najnowszej historii Polski; długoletni i niestrudzony propagator wśród młodzieży i starszych pokoleń wartości i zasług Polskiego Państwa Podziemnego, jego struktur terenowych, osiągnięć, poniesionych ofiar i miejscowych bohaterów. Był niekwestionowanym patriotą, obdarzonym dużą wiedzą o przeszłości i zdolnością angażowania do służby Polsce szerokich kręgów społecznych. Organizator przedsięwzięć kombatanckich o regionalnym i ogólnopolskim zasięgu, czego przykładem mogą być: największy Zjazd Żołnierzy i Partyzantów 106 DP i Krak. BK Zmot. AK w 1992 w Miechowie oraz liczne spotkania ludzi podziemia wojskowego w Krakowie, Katowicach, Warszawie itd.

Według posiadanej przez nas wiedzy cenili Go liczni wyżsi dowódcy AK i spora rzesza żołnierska za postawę i dorobek, bezinteresowność i rozsądek. Dość będzie podać, że swoje ostatnie pogrzebowe pożegnania przekazał publicznie blisko 100 bohaterom z Miechowa, Krakowa i innych miejsc naszej Ojczyzny. Trzeba też dodać, że jest ceniony przez kierownictwo (Zarząd Główny) Światowego Związku Żołnierzy AK, które obdarzyło go swoimi odznaczeniami: Medalem "Za zasługi", "Odznaką Honorową AK" i Odznaką Operacji "Burza"

PÓŁ ŻĄRTEM, PÓŁ SERIO.
HISTORIA KOŁEM SIĘ TOCZY , do tyłu.
18 kwietnia 2018 r.
Jakaż była radość , kiedy dziewięćdziesiąt lat temu rejon Kazimierzy Wielkiej pokryła wstęga torów kolejki wąskotorowej. A gdy pierwszy parowóz na nie wjechał, ciągnąc za sobą dość pokaźną wstęgę wagonów, które jak wąż wiły się po licznych zakrętach, sapiąc i dysząc pokonując wzniesienia, których szczególnie na trasie Kazimiera Wielka – Kocmyrzów było dużo, ludziska wychodzili ze swoich domów, podziwiając ten cud techniki kiwając i machając maszyniście, który z uśmiechem pociągał wajchę gwiżdżąc na cały głos, że aż kury za stodołę uciekać musiały, a on śmiał się przy tym ukazując w ustach luki po uzębieniu, których jago czarne, bujne wąsy nie zdołały zasłonić, a stara Wieczorkowa mówiła do syna : Stachu już nie będę musiała do Krakowa na piechotę chodzić. Wiele przygód było związanych z tą ciuchcią, a ile kawałów i opowiadań, trudno zliczyć. Pewnego dnia będąc po południu w dzień targowy w okolicach stacji kolejowej w Kazimierzy Wielkiej postanowiłem pojechać do domu ową ciuchcią do przystanku w Donosach. Jadąc pod sporą górkę pomiędzy Odonowem, a Donosami zauważyłem jak idące z targu z tobołami raźnym krokiem kobiety ścieżką koło toru kolejowego wyprzedzały nas przesyłając przyjazne uśmiechy. Widząc to maszynista zawołał: wsiadajcie kobietki. Na to jedna z nich: panie nam się spieszy, krowy nie dojone.I sielanka trwała około 70 lat, a potem nagle jak za skinieniem czarodziejskiej różdżki stop. Koniec jazdy i już dłużej stara ciuchcio nie będziesz jeździła po naszej ziemi i trajkotała za uszami płosząc wszelkiego rodzaju ptactwo i zwierzynę płową. Tak zadecydowały nadrzędne władze. I przez 20 lat była cisza. Przez tyle lat zastanawiano się jaki środek lokomocji wprowadzić na to miejsce. Powoli demontowano tory kolejowe, aż znikły całkowicie, przynajmniej w naszym rejonie. Wielu rolników zaorało pola, które były pod torami, niektóre nasypy wykorzystano jako dojazdy do pól i nikomu nie przyszło do głowy, że na tym pasie ziemi może jeszcze coś innego powstać, a tym bardziej, że poczciwa kolejka wąskotorowa zwana ciuchcią będzie zamieniona na pedałolino marki „Rower”.Cieszyłaby się stara Wieczorkowa, gdyby żyła, bo założyła by sobie plecaczek na ramiona, wsiadła na rowerek i pojechała na zakupy do Krakowa nowym środkiem lokomocji. Ot i to wszystko.
imagesSAM 8883SAM 8883

 

 

 

 

 

 

 

 

PRZEŻYJMY TO JESZCZE RAZ



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PRZEŻYJMY TO JESZCZE RAZ


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

images

 

 

 

 

 

 

(fot. archiwum.allegro.pl)


Donosy, 27-04-2020

27 kwietnia mija szósta rocznica kanonizowania Papieża Jana Pawła II, naszego rodaka urodzonego u stóp Tatr nad rzeką Skawą. Jego życie nie było różami usłane. W młodym wieku stracił rodziców. Pracował ciężko w kamieniołomach.

Później, kiedy został papieżem wydawało się, że nic złego nie będzie go prześladować. Ale tak nie było. W miejscu najmniej spodziewanym, na Placu Świętego Piotra wśród tłumu wiernych dopadła go zdradziecka kula. Został ciężko ranny, ale Pan Bóg czuwał nad nim, pozwolił mu wyzdrowieć chociaż od tej pory Jego zdrowie zaczęło powoli się załamywać, aż popadł w ciężką chorobę.

Pomimo choroby jeszcze przez wiele lat pełnił posługę papieską ku zadowoleniu naszym, jego rodakom i wiernych całego Świata. Odszedł do domu Ojca piętnaście lat temu. Jego świętość była tak wielka, że zasłużył na to, aby sześć lat temu zostać Świętym.

Od 27 kwietnia 2014 roku papież Karol Wojtyła, to Święty Jan Paweł II. Aby uczcić to wydarzenie w tym pamiętnym dniu napisałem wiersz pod takim właśnie tytułem.

Zdzisław Kuliś


Święty Jan Paweł II

Nikogo i niczego nie można porównać
Do wielkości i zasług Jego.
Nikt z żyjących nie może dorównać
Wielkości Papieża Jana Pawła Drugiego.

Santo Subito! Rozbrzmiewało w Rzymie.
Santo Subito! Brzmiało na całej Ziemi.
Cały Świat powtarzał Jego imię,
Kiedy odchodząc żegnał się z bliskimi.

Najdłuższy pontyfikat w historii kościoła.
Pierwszy Polak od ponad pięciu wieków.
W swej nieustającej modlitwie wołał,
By zaszczepić dobro w każdym człowieku.

Jako dziecko u stóp Tatr urodzone
W pięknej dolinie nad rzeką Skawą
Otrzymał od Boga zdolność i dobro wrodzone
I siłę od Matki Bożej, która była mu łaskawą.

W wieku ośmiu lat stracił matkę swoją.
Niedługo później zmarł ojciec i brat.
Został sam ze swoją niedolą,
Mając zaledwie dwadzieścia lat.

Jego charakter i zdecydowanie
Pomogły mu modlitwami swymi
Spełnić najważniejsze posłanie,
Zmieniając oblicze Ziemi. Tej Ziemi.

W najśmielszych marzeniach
Nie przypuszczał, że zostanie Papieżem.
Zmarł po długich cierpieniach
Wierny swoim bliskim i swej wierze.

Wkrótce niewiarygodne stało się prawdą.
W 2011 roku został beatyfikowany
I chociaż było to tak niedawno,
Dziś został kanonizowany.

A więc módlmy się do Świętego Jana Pawła II,
Abyśmy mieli siłę iść Jego śladami.
Nośmy w sercu i powtarzajmy nauki Jego
I prośmy: Święty Janie Pawle módl się za nami.

Zdzisław Kuliś; Donosy k/Kazimierzy Wielkiej, 27 kwietnia 2014 roku

Kapliczka słupowa św. Jana Ewangelisty

(fot. zbiory autora)


Proszowice, 2-06-2020

470 - letnia figura św. Jana Ewangelisty znajduje się we wsi Chruszczyna Wielka w gminie Kazimierza Wielka stanowiąc niepowtarzalny zabytek na pięknej ziemi kazimierskiej.

Kapliczka w Chruszczynie Wielkiej położona jest na terenie parafii Gorzków w Diecezji Kieleckiej. Administracyjnie wieś Chruszczyna Wielka jest sołectwem w gminie Kazimierza Wielka, będącej siedzibą powiatu kazimierskiego, w województwie świętokrzyskim.

(fot. zbiory autora)

Kapliczka powstała - jak pokazuje data na zwieńczeniu kolumny - w roku 1550 na rozstaju wiejskich dróg w centralnym punkcie wsi Chruszczyna Wielka. Główna droga stanowiła wówczas prawdopodobnie część tzw. Szlaku Jagiellońskiego z Krakowa do Wilna, co zostało usankcjonowane w ostatnich latach poprzez wpis Chruszczyny Wielkiej do Szlaku Jagiellońskiego, natomiast druga droga odchodząca z tego skrzyżowania prowadzi do wsi Chruszczyna Mała, która sąsiaduje z Chruszczyną Wielką. Odbywają się tu obecnie regionalne imprezy o charakterze historycznym. Według legendy - bo nie znane są historyczne zapisy na ten temat - w miejscu lokalizacji kapliczki znaleziono niegdyś znaczne skarby. Niewykluczone, że przez Chruszczynę Wielką wędrowali władcy Polski.

Kapliczka posadowiona jest na okrągłym postumencie o wysokości ok. 2 m. Główna część kapliczki, to cztery filarki zwieńczone daszkiem i krzyżem, sygnowane datą 1550 r. i symbolami religijnymi. Wewnątrz kapliczki znajduje się figurka św. Jana. Niektóre źródła podają, że jest to święty Jan Ewangelista, wg legendy zaś, jest to święty Jan Chrzciciel.

Do kapliczki dojechać można drogą powiatową nr 0530T z Kazimierzy Wielkiej do Proszowic. Odległość od Kazimierzy ok. 4 km, od Proszowic - ok. 15.

1 sierpnia 2019 roku cała konstrukcja została zdemontowana i zabrana do pracowni konserwatorskiej. Tam została wzmocniona i zaimpregnowana. Jak informuje Robert Stępień, sołtys Chruszczyny Wielkiej, obiekt usytuowany na rozdrożu w centrum wsi został pozbawiony dotychczasowych kolorów biało-niebieskich. Zyskał jedynie kolor kamienia pińczowskiego. Jak dodaje, prace polegały także na poprawie infrastruktury wokół kapliczki.

- Zostało wymienione ogrodzenie z metalowego na kute. Wokół figury, zasadzimy iglaki - dodaje sołtys. Justyna Stępień, mieszkanka Chruszczyny Wielkiej, podkreśla, że obiekt wymagał gruntownego remontu. Był w bardzo złym stanie estetycznym i technicznym. Jak dodaje, wpływ na jej ówczesny wygląd miało wiele czynników. Począwszy od upływającego czasu, działań człowieka, po szkodliwe warunki atmosferyczne.

- Obiekt zyskał nowy, ładny i estetyczny wygląd. Figura jest wyższa. Część kolumny była schowana pod powierzchnią. Odnowiony został również znajdujący się w kapliczce wykonany z drewna św. Jan. Dawniej cały w kolorze niebieskim, dziś w kolorze naturalnego drewna. Po usunięciu dużej ilości farby okazało się, że na jego ubiorze znajdują się elementy zdobienia. Wygląda zdecydowanie inaczej - zwraca uwagę mieszkanka. Na ten cel gmina uzyskała ponad 40 tysięcy złotych dofinansowania. Łączna wartość projektu opiewa na kwotę 52 tysięcy złotych.

Przypomnijmy, całość składa się z cokołu, na którym posadowiono kolumnę w formie walca. Na niej spoczywa sześcienna latarnia, w której znajduje się figura św. Jana Ewangelisty, zwieńczona krzyżem greckim. Całość ogrodzona była płotkiem. Kiedyś był to symbol skrzyżowania, szlaku jagiellońskiego. Teraz wiąże się to z kultem chrześcijaństwa. To tu od lat mieszkańcy się spotykają, śpiewają pieśni. To ich wizytówka.

Jest to najstarsza w rejonie zabytkowa kapliczka. W powszechnie dostępnej literaturze nie ma informacji o okolicznościach jej powstania, fundatorze czy warsztacie, który to dzieło wykonał. O roku wystawienia kapliczki informuje jedynie wykuta na podstawie krzyża data oraz monogramy religijne.

tak wyglądała figura Świętego Jana w 2011 r.
(fot. zbiory autora)


Gmina Kazimierza Wielka jest jedną z nielicznych gmin na terenie wojewodztwa świętokrzyskiego gdzie wszystkie krzyże, figury i kapliczki przydrożne zostały zinwentaryzowane. Fotografie wykonałem osobiści i opublikowałem je w 2011 roku w albumie "Mieszkać wśród Świętych". Na bazie wykonanych prac nad publikacją, w marcu 2011 roku w kazimierskiej bibliotece prezentowana była wystawa zdjęć.

Motto tej wystawy brzmiało: Mała kapliczka przy wiejskiej drodze stoi - Ile ma lat nikt nie wie - Stojąc samotnie, żadnej burzy się nie boi - Przy starym połamanym drzewie - to fragment mojego wiersza "Kapliczka".

opracował: Zdzislaw Kuliś

Święty Janie

Grubo ponad pół wieku minęło,
Kiedy pierwszy raz Ciebie zobaczyłem.
Często po łydki w błocie się brnęło,
Wtedy jeszcze małym chłopcem byłem.

Dwa razy dziennie na Wielgus i z powrotem
Kroczyłem obok Ciebie do szkoły.
Często umorusany błotem,
Ale zawsze uśmiechnięty, wesoły.

Kiedy jeszcze nie umiałem czytać,
Sięgając Twego ogrodzenia tylko do połowy,
Codziennie mogłem Cię przywitać,
Zdejmując czapkę z głowy.

Czas płynął. Kiedy już pisać umiałem
I potrafiłem odczytać cyferki,
Wtedy dopiero się dowiedziałem,
Święty Janie - jaki jesteś wielki.

460 lat z nami mieszkałeś,
Tyleż lat nam towarzyszyłeś
I zbytnio się nie postarzałeś,
Chociaż burz dziejowych wiele przeżyłeś.

"Chwalcie łąki umajone" śpiewaliśmy
U stóp Twoich w czasie każdej wiosny.
O Twój wygląd zawsze dbaliśmy,
By wokół piękne kwiatki rosły.

Ileż ludzi żegnałeś przez te lata,
Gdy szli obok Ciebie na ostatnią drogę,
Którzy musieli opuścić piękno tego świata,
A Ty nie uląkłeś się nawet, gdy dzwony biły na trwogę.

Święty Janie bądź zawsze z nami.
Chroń nasze domy od klęski wszelkiej.
Strzeż od złego dniami i nocami
Mieszkańców Chruszczyny Wielkiej.

Zdzisław Kuliś, Donosy lipiec 2010 r.