http://www.zdzislawkulis.ecom.com.pl/
foto14

Spotkanie przy ognisku dla poparcia Światowych Dni Młodzieży

biesiada przy stole (fot. Zdzisław Kuliś)


Słonowice, 1-08-2016

Kazimierscy emeryci zrzeszeni w Związku Emerytów Rencistów i Inwalidów, którzy ze względu na wiek nie mogli osobiście uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży w imię poparcia tak zaszczytnego celu jakim są Światowe Dni Młodzieży sympatyzując się z ich uczestnikami zorganizowali spotkanie przy ognisku na terenie obiektów Domku Myśliwskiego "Pionier" w Słonowicach.

W związku z tym przygotowano szereg atrakcji, a to: zawody w strzelaniu do dzika, przeciąganie liny i wicie wianków. Ponadto było pieczenie ziemniaków, pieczenie kiełbas na grillu i smakowanie myśliwskiej grochówki. Nieodłącznym punktem spotkania było śpiewanie piosenek biesiadnych i oczywiście zabawa taneczna. Zaśpiewano również "Barkę".

dziki zaatakowały jednego z uczestników spotkania (fot. zbiory autora)


Z inicjatywy kierownictwa kazimierskiego Oddziału Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Kazimierzy Wielkiej przy wspólnym ognisku seniorzy z gminy Kazimierza Wielka i Czarnocina mogli się spotkać na łonie natury w gronie rówieśników. Na spotkanie wybrali domek myśliwski Pionier w Słonowicach w dniu 29 lipca. W pogodne i ciepłe popołudnie ponad 70 osób ciągnęło busami i samochodami własnymi do tego miejsca, którego na co dzień nie mają.

Miejsca, w którym mogli się spotkać z rówieśnikami, a także trochę starszymi i młodszymi, aby powspominać dawne czasy, zbliżyć się do siebie okazać to miłosierdzie wobec drugich osób. Niektórzy kiedyś razem pracowali, niektórzy razem chodzili do szkoły, a inni zapoznali się na takich właśnie spotkaniach.

Grochówka i pieczone ziemniaki

Głównym daniem jakim częstowali się uczestnicy była grochówka myśliwska. Jedząc ją niektórzy znawcy chwalili to pyszne staropolskie danie. Był też wyśmienity smalec wiejski i ogórki kiszone, że palce lizać. Wiejska kaszanka i kiełbaska drażniły podniebienia, a zapach ciast zachęcał do ich skonsumowania. Stoły ustawiono na placu przed budynkiem w istniejącej tam altance, a także wewnątrz pomieszczenia, a za altanką na wolnym placu rozpalono ognisko.

prezes Wiesław Rębacz z podniesioną w górę myśliwską terkotką (fot. Zdzisław Kuliś)


Wielkie ognicho, obłożone kamieniami, a pośrodku palący się ogień. Po nim pozostawał żar, w którym pieczono zawinięte, każdy z osobna w folię ziemniaki. Oj smaczne były te ziemniaki przypominające te z dzieciństwa, które piekło się jesienią na łąkach pasąc krowy. Była kawa, herbata oraz inne napoje, a kto nie miał przeciwwskazań mógł pokusić się na coś mocniejszego, np. piwo bezalkoholowe o zawartości 0,5%. W tym miejscu przytoczę historyjkę z przymrużeniem oka jaka się tam wydarzyła.

Atak dzików

Kiedy zabawa rozkręciła się na dobre, a echo biesiadnych piosenek odbijało się hen aż o las słonowicki, niespodziewanie zza betonowego ogrodzenia z pola obsianego zbożem wyskoczyły trzy dziki, które wbiegły na teren w którym odbywała się biesiada, zaatakowały jednego z uczestników i tylko dzięki opanowaniu prezesa Związku Wiesława Rębacza i zachowaniu zimnej krwi nikomu nic się nie stało. Albowiem wspomniany ów prezes niezwłocznie chwycił za myśliwską terkotkę dając znak do ataku.

łuki poszły w ruch (fot. Zdzisław Kuliś)


W jednej chwili kilku strzelców chwyciło za łuki i jakby na komendę niemal w jednej chwili oddali kilka strzałów, zatapiając groty strzał w potężnych cielskach dzików. Tylko głośny ryk padających dzikich zwierząt rozerwał grobową ciszę, która zapanowała z przerażenia na widok atakujących dzików. O jaka ulga słychać było tu i ówdzie, panie ocierały łzy radości, a panowie rozglądali się za czymś mocniejszym.

Strzelanie do dzików, wicie wianków i przeciąganie liny

Skoro niebezpieczeństwo zostało zażegnane, mamy dziki i mamy łuki ze strzałami, to może zorganizowalibyśmy konkurs w strzelaniu z łuków do dzików zaproponowała Krystyna Kwiecień. Tak, tak rozległo się wokoło. No to poprosimy trzech panów, którzy staną w szranki o pierwsze miejsce. Panowie już stoją, w rękach trzymają łuki z napiętymi cięciwami i tylko czekają na sygnał startera, aby oddać strzał. W tym nagły gwizd i strzały poszybowały w stronę dzików, ułamek sekundy i znamy wynik. Dwa pudła, jeden trafiony. W tej konkurencji zwyciężył Aleksander Kulpa. Gratulacje kolego Olku.

konkurs wicia wianków, zwyciężyła Stanisława Czaja, pierwsza z lewej (fot. Zdzisław Kuliś)


Drugą konkurencją było wicie wianków na czas. Panie już o tym wcześniej pomyślały przynosząc na ten cel piękne kwiaty. W tej konkurencji wzięły udział trzy panie, które z przygotowanych kwiatów uwiły piękne wianki z tym, że zwyciężczyni była jedna. Została nią Stanisława Czaja. Gratulacje pani Stasiu.

Zwyciężyły szpilki

Natomiast trzecią konkurencją było przeciąganie liny kobiet z mężczyznami. Na dany znak gwizdkiem przez panią Krysię obie strony przystąpiły do ataku. Nie od razu mężczyźni przegrali. Przez kilkadziesiąt sekund stawiali opór, ale jednak zwyciężył silniejszy. Tym silniejszym okazały się panie. Panowie nie mogąc strawić sromotnej porażki wymyślali różne usprawiedliwienia: a to, że oni stali na utwardzonym gruncie i nie mieli się o co zaprzeć, natomiast kobiety stały na gruncie trawiastym, to łatwiej im było stawić opór.

konkurs przeciągania liny (fot. Zdzisław Kuliś)


Najważniejszym jednak powodem do zwycięstwa kobiet były szpilki. Otóż panie ubrane w szpilki wbiły obcasy w grząski teren i nie popuściły nawet na włos. Gratulacje dla pań. Głównym pomysłodawcą i reżyserem tych konkurencji była nasza koleżanka Krystyna Kwiecień.

W tanecznych rytmach

To nie koniec przyjemności jakie spotykały starsze panie i panów. Nawet najlepsze jedzenie i picie byłoby nudne, gdyby nie było ruchu. I o to organizatorzy też zadbali. Do tańca przygrywał znany w naszej okolicy Piotrek Dratwa, który potrafi obsługiwać kilka instrumentów. Do konsumpcji na polu przygrywał na harmonii, a do tańca w sali domku myśliwskiego na organach. Zabawa trwała do późnego wieczora.

towarzyskie tańce (fot. Zdzisław Kuliś)
do tańca przygrywa Piotr Dratwa (fot. Zdzisław Kuliś)


W przygotowaniach brało udział wiele osób, ale motorem napędowym jest zawsze przewodniczący Wiesław Rębacz i Anna Stobnicka. Zapraszamy jesienią na Dzień Seniora w Zjeździe Słonecznym w Donosach. A zatem, DO ZOBACZENIA!

Zdzisław Kuliś


miło przy ognisku zaśpiewać piosenkę "Płonie ognisko i szumią knieje" (fot. zbiory autora)
reżyser przedsięwzięcia Krystyna Kwiecień (fot. Zdzisław Kuliś)

 

Uroczystość objęcia parafii prze ks. Zwierzchowskiego

ten bukiet był ozdobą uroczystości (fot. Zdzisław Kuliś)
delegacje witające nowego proboszcza(fot. Zdzisław Kuliś)


Proszowice, 25-07-2016

W piękną słoneczną niedzielę dwudziestego czwartego lipca w kościele parafialnym w Proszowicach odbyła się niecodzienna uroczystość, objęcie proszowickiej parafii oraz dekanatu przez nowego proboszcza ks. Jana Zwierzchowskiego. Aktu tego dokonał ksiądz biskup diecezji kieleckiej Jan Piotrowski.

Na uroczystość przybyły tłumy parafian i około dwudziestu księży z parafii sąsiednich a także z innych. Swoją obecnością zaszczycił też wicemarszałek województwa małopolskiego Wojciech Kozak, władze Gminy i Miasta Proszowice z burmistrzem Grzegorzem Cichym i jego zastępcą (Iwoną Latowską), władze powiatowe i wiele innych osobistości.

Ksiądz Jan Zwierzchowski przybył do Proszowic ze Słomnik, gdzie przez wiele lat pełnił duszpasterską posługę. Wcześniej pracował już w kościele parafialnym w Proszowicach. Bardzo miłym wspomnieniem z Proszowic jest obrazek, który gdy odchodził z parafii otrzymał od dzieci przedszkolnych z napisem, aby w przyszłości wrócił do nich do proszowickiej parafii. I to zaproszenie po wielu latach spełniło się.

Miał przy sobie ten obrazek oprawiony w ramkę, który pokazał zebranym w kościele wiernym. Przed uroczystą mszą świętą odbyło się indywidualne powitanie nowego proboszcza na proszowskiej Ziemi. Nie sposób wymienić imiennie wszystkich delegacji, a było ich wiele. Wojciech Kozak, w ciepłych słowach powitał ks. proboszcza i dziekana z nadzieją, że będzie mu się dobrze pracowało w proszowickiej parafii. W podobnym tonie wypowiadały się inne delegacje: UGiM Proszowice, powiatu proszowickiego, sołtysów z terenu gminy i parafii, siostry zakonne i wiele innych.

Wszystkie wręczały piękne i okazałe bukiety kwiatów, a delegacja Proszowickiego Stowarzyszenia Drobnego Inwentarza i Gołębi Rasowych przekazała księdzu proboszczowi statuetkę świętego Franciszka z Asyżu i przygotowała specjalnie napisany na tą okazję wiersz przez Zdzisława Kulisia kazimierskiego poetę regionalistę pt. "Witaj księże dziekanie". Wiersz ten jednakże nie został odczytany publicznie z powodu przeładowanego programu uroczystości (zamieszczamy go pod artykułem).

Później wierni uczestniczyli we mszy świętej, która została odprawiona przez księdza biskupa diecezji kieleckiej. Po mszy dokonano poświęcenia wszystkich samochodów, które stały wokół proszowickiego rynku (bo to przecież "Tydzień św. Krzysztofa").

Zdzisław Kuliś


delegacja sióstr zakonnych z naszej parafii (fot. Zdzisław Kuliś)
księża koncelebrujący mszę (fot. Zdzisław Kuliś)
rodzina księdza Jana (fot. Zdzisław Kuliś)
delegacja Stowarzyszenia Zielononóżka z księdzem proboszczem Janem Zwierzchowskim, od lewej: prof. Andrzej Dubiel, ksiądz Jan, Zdzisław Kuliś i Tworek Jacek (fot. zbiory autora)

Witaj księże dziekanie

Witamy Cię księże dziekanie
Na pięknej proszowickiej Ziemi.
Od dzisiaj Twoi parafianie,
Jesteśmy też Twoimi wiernymi.

Witamy Cię nasz duszpasterzu
W skromnym proszowickim kościele.
Abyś stojąc tu przy tym ołtarzu
Spędził z nami lat bardzo wiele.

By Twoje nauki i modlitwy Twoje
Umocniły nasze serca w wierze,
A niebo otworzyło dla nas podwoje,
Przyjmując nasze dusze w ofierze.

By w naszej parafii wszędzie
Palił się ogień miłości,
A każdy poranek będzie
Osobistą odą do radości.

Witając mocno przyrzekamy,
Że w miarę możliwości pomagać będziemy,
Przy czym nisko się kłaniamy
I na pewno nie zawiedziemy.

Otworzymy przed Panem Bogiem
Nasze skruszone serduszka.
My hodowcy drobnego inwentarza
Stowarzyszenia Zielononóżka.

I nie zapomnimy jak kosami
Przodkowie nasi rękami od pługa czarnymi
Walczyli pod Racławicami
Na naszej proszowickiej Ziemi. Tej Ziemi.

Szczególnie w 1050 - lecie chrześcijaństwa
Pokażemy, że jesteśmy chrześcijanami.
I żadna siła pogańska
Nie pokona nas złymi zakusami.

Zdzisław Kuliś; Proszowice 24 lipca 2016 roku

Rondo Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944

(fot. Zbigniew Jelen)
(fot. Zdzisław Kuliś)


Proszowice, 29-07-2016

Ostatnie rondo pierwszego odcinka obwodnicy Proszowic otrzymało swą nazwę. W dniu 28 lipca 2016, dokładnie w 72. rocznicę wkroczenia oddziałów partyzanckich do miasta, odbyła się uroczystość uroczystego nadania nazwy i odsłonięcia tablicy z napisem: Rondo Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944. Tym samym kończy się historia związana z nazwaniem ronda, która sięga dnia 7 lutego 2014 roku kiedy to Stowarzyszenie Gniazdo - Ziemia Proszowicka złożyło wniosek do Rady Miejskiej w Proszowicach o nazwanie ronda wylotowego w kierunku Krakowa imieniem Rzeczpospolitej Partyzanckiej. Klimat do podjęcia takiej uchwały był znakomity, ponieważ wcześniej Rada Miejska uchwaliła rok 2014 Rokiem Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944 dla uczczenia wydarzeń sprzed 70 lat.

(fot. Zdzisław Kuliś)


Stało się jednak inaczej i takiej uchwały nie podjęto, odkładając sprawę na później. To później nastąpiło już w nowej, obecnej kadencji Rady po wystosowaniu do Rady Miejskiej pisma przez pana Henryka Pomykalskiego, w którym zaproponował nazwy dla wszystkich czterech rond. Radni ustosunkowali się do jednej z nich i w dniu 31 sierpnia 2015 jednomyślnie podjęli uchwałę o nadaniu nazwy Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944 rondu kończącemu pierwszy odcinek obwodnicy (zmieniając lokalizację o którą wnioskowało "Gniazdo").

Odsłonięcia tablicy dokonali żołnierze Armii Krajowej: Tadeusz Sokół i Tadeusz Wołek w asyście przedstawicieli Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych z Władysławem Kupczykiem na czele.

(fot. Zbigniew Jelen)


Warunki atmosferyczne nie napawały optymizmem, dlatego dalsza część uroczystości odbyła się w sali konferencyjnej Spółki EK-ROL. Niezwykle wzruszające były wspomnienia Tadeusza Sokoła, który jako kilkunastolatek został wywieziony na Syberię kilka dni po wkroczeniu Armii Czerwonej. Wspomnienia przeplatane były dyskusją, w której głos zabrali m. in. Poseł Włodzimierz Bernacki: [...] Ta opowieść dla młodego pokolenia, dla młodych ludzi, którzy chodzą do Gimnazjum czy do Liceum mogłaby być taką opowieścią kompletnie niezrozumiałą [...], dokonał też syntezy bardzo trudnych czasów wojny.

Sekretarz Starostwa z Kazimierzy Wielkiej - Marek Krupa podziękował samorządowi za upamiętnienie Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944 i nadanie nazwy dla ronda w kierunku Kazimierzy Wielkiej. Burmistrz Grzegorz Cichy nawiązał do wspomnień Tadeusza Sokoła i podzielił się własną wiedzą historyczną. Radny Powiatowy Rafał Chmiela przypomniał o rekonstrukcjach historycznych, obchodach 70. Rocznicy powstania Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944, a także o odsłonięciu pamiątkowej tablicy na budynku Szkoły Podstawowej. Zdzisław Kuliś z Donos odczytał okolicznościowy wiersz Szli na karabiny i działa, napisany przed czterema laty [przedstawimy go pod artykułem (Red.)].

(fot. Zdzisław Kuliś)


(fot. Zdzisław Kuliś)

Przewodniczący Stowarzyszenia Gniazdo - Ziemia Proszowicka Henryk Pomykalski, nawiązując do początków Stowarzyszenia Gniazdo - Ziemia Proszowicka, nie krył zadowolenia z zaangażowania młodzieży w przywracaniu historii: [...] na mapie nie tylko regionu, ale na mapie Polski przywróciliśmy wspólnie Kazimiersko-Proszowicką Rzeczpospolitą Partyzancką, pozostawiając ostatecznie nazwę Rzeczpospolita Partyzancka, by nie było sporów[..].

Spotkanie zakończył Burmistrz Grzegorz Cichy, zapraszając jednocześnie na III Marsz Rzeczpospolitej Partyzanckiej, który miał się odbyć w tym samym dniu od godziny 17.00.

Krzysztof Wojtusik


Szli na karabiny i działa

Szli na śmierć wymęczeni
W cywilnych łachmanach.
Słabo uzbrojeni,
Czołgając się na kolanach.

Ich domem był las,
Który pokochali.
W ten wojenny czas
Takie życie wybrali.

Wróg coraz śmielej atakował,
Grabiąc i paląc wokół.
Nawet matek i dzieci nie pożałował.
Trzeba było stawić mu opór.

Szli na karabiny, a nawet działa,
Przerywając wroga akcje zbrojne.
Po to by Polska istniała,
A czasy były spokojne.
Ginęli przy tym masowo,
Ale i Niemcom straty zadawali.
Tracili życie honorowo
I za bliskich je oddawali.

Ale byli i tacy,
Którzy wolnej Polski doczekali.
Prawdziwi patrioci - Polacy,
Swój kraj bardzo kochali.

Teraz ich zostało niewielu.
Weszli do historii dziejowej.
Przez walkę doszli do celu
Żołnierze Armii Krajowej.
Zdzisław Kuliś, Donosy, listopad 2012 r.

W Kazimierzy Wielkiej, pamiętali o Rocznicy

uczestnicy spotkania przed tablicą pamiątkową na Szkole Podstawowej Nr 1 w Kazimierzy Wielkiej (fot. zbiory autora)
kwiaty składa Władysław Ryba (fot. zbiory autora)
burmistrz Adam Bodzioch (fot. zbiory autora)


Kazimierza Wielka, 27-07-2016

Symboliczna uroczystość odbyła się 24 lipca w 72. rocznicę powstania Kazimiersko - Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej w Kazimierzy Wielkiej. O godzinie 16- tej odprawiona została msza święta w kościele parafialnym Podwyższenia Świętego Krzyża, którą celebrował ksiądz proboszcz Janusz Mularz.

Po mszy złożono kwiaty pod tablicą pamiątkową przy Samorządowej Szkole Podstawowej Nr 1. Tym samym oddano cześć żołnierzom, którzy walczyli o wyzwolenie Ojczyzny. Na uroczystości obecny był burmistrz Kazimierzy Wielkiej Adam Bodzioch oraz trzyosobowa grupa z Zarządu Głównego Stowarzyszenia AK z Krakowa.

Kwiaty złożyli: burmistrz oraz w imieniu kazimierskiego Koła Stowarzyszenia Żołnierzy AK skarbnik Koła Władysław Ryba wraz z przewodniczącym Józefem Belskim i Andrzejem Bieniasem - zastępcą przewodniczącego. W uroczystości uczestniczył sztandar SŻAK.

Zdzisław Kuliś


Pożegnanie księdza Antoniego


mszę świętą celebruje ks. biskup diecezji kieleckiej Jan Piotrowski (fot. Zdzisław Kuliś)


Proszowice, 6-09-2016

W piękną słoneczną niedzielę czwartego września w kościele parafialnym w Proszowicach pożegnano dotychczasowego dziekana oraz proboszcza księdza Antoniego Sokołowskiego, który pełnił tą posługę przez cztery lata, od roku 2012 do chwili obecnej.

Ksiądz Antoni Sokołowski przyszedł do parafii Proszowice po dwudziestoletnim pobycie na misjach na Wybrzeżu Kości Słoniowej i zastąpił księdza proboszcza Henryka Makułę, który odszedł do parafii w Małogoszczu. Widocznie Bóg tak chciał, że po tak stosunkowo krótkim czasie powołał go znów do pełnienia misji na wybrzeżu Kości Słoniowej. Widocznie musiał bardzo dobrze spełniać swoją misję w tak trudnym terenie, skoro Pan Bóg dostrzegł w nim dobrego duszpasterza nadającego się do pełnienia tej misji.

ks. biskup dokonuje obrzędu nadania krzyża misyjnego ks. Sokołowskiemu (fot. Zdzisław Kuliś)
ks. Antoni klęcząc przyjmuje krzyż misyjny z rąk ks. biskupa (fot. Zdzisław Kuliś)


Uroczystość odbyła się przy udziale wiernych parafii Proszowice i licznych księży, którzy przybyli pożegnać księdza proboszcza. Mszę świętą celebrował ksiądz biskup diecezji kieleckiej Jan Piotrowski, który to odprawił również niecodzienny obrzęd wręczenie krzyża misyjnego księdzu Antoniemu.

W obecności wszystkich obecnych wiernych, ksiądz Antonii przyjął z pokorą, klęcząc, krzyż misyjny. Bardzo wzniosła uroczystość. Nieczęsto zdarza się wiernym uczestniczyć w takiej uroczystości, która z jednej strony wyrażała radość, że są u nas księża, którzy się poświęcają, aby jechać w daleki świat głosić słowo Boże, a zarazem smutek po rozstaniu się z bliskimi. Nie zabrakło słów podziękowań dla księdza Antoniego za dotychczasową posługę, a także drobnych upominków.

parafianie wręczają upominek (fot. Zdzisław Kuliś)
prezes Waldemar Bucki i prof. Andrzej Dubiel wręczają album ks. Antoniemu (fot. Zdzisław Kuliś)


Między innymi wyrazy podziękowania złożyły dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Proszowicach, wierni z Proszowic oraz kilkuosobowa delegacja Stowarzyszenia Zielononóżka, którzy wręczyli księdzu własnoręcznie wykonany album fotograficzny ze zdjęciami księdza Antoniego wśród członków Stowarzyszenia. Ja przekazałem natomiast swoją książkę pt. "Krętą ścieżką mijających lat" z piękną dedykacją. Miłe słowa wygłosił również prof. dr hab. Andrzej Dubiel, zastępca prezesa stowarzyszenia, a także prezes Waldemar Bucki.

Zdzisław Kuliś


Zdzisław Kuliś drugi od lewej wręcza książkę ks. Antoniemu, pierwszy Zdzisław Walczyk i biskup Jan Piotrowski
(fot. Edward Przeniosło)
ks. Antoni Sokołowski składa podziękowanie za współpracę (fot. Zdzisław Kuliś)


Wybrzeże Kości Słoniowej (fot. zbiory autora)

foto13foto10foto8foto7
foto6foto4foto3foto2
foto1foto11foto10foto9
foto8foto7foto6foto4 (1)
foto3 (1)foto2 (1)foto1 (1)